Przejdź do głównej zawartości

bieżące

bieżące jest takie, że nieustannie jest co robic, a efektów nie widac;)
Życie ...

 sobota upłynęła wprost bosko- rozpieszcza nas pogoda, hę ?:)

Więc o poranku dzielnie zapakowałam Młoda do auta i pojechałam z nią do Kiekrza na urodziny koleżanki i szaleństwa ogólne. Dałam radę nie tylko dojechać, ale i wrócić :P Aczkolwiek nie wiem, kiedy zyskam jakąś pewnosć siebie i ogólne ogarnięcie, bo nadal czuję się jak ciumcia i tępa dzida jak mam jechać sama z Młodą dalej niż na konie:P

(hahaha, zawsze zrobię Jej głupawe zdjęcie jak spożywa :P)


zaś po powrocie prędziutko odziałam się i obułam i poleciałam na ślub Audreyowego syna :)) Miałyśmy z Brommbą zabawę, naprawdę... Zwłaszcza gdy już dopchałyśmy się do pary Młodej i Asia wypaliła - wiem że nas nie znacie, ale my jesteśmy koleżankami mamy Adama ... Nadal parskam, jak sobie to przypomnę, bo to jednak smieszne było i takie absurdalne. :) Niemniej jednak ślub był piękny, choć miałam pomysł, bo powstrzymać parę Młoda przed tym (jakże lekkomyślnym :P:P krokiem)...
Potem już z luzem udałyśmy się na Stary na lody i kawę, oraz spotkanie z T. i Łucją, którzy rowerami dojechali do nas, po czym połazilismy, zdobylismy tradycyjnie wszystkie fontanny i pojechali ... A ja spacerkiem przez Cytadelę wróciłam do domu. Takie spacery mi znakomicie służą, albowiem myśli mam do przetrawienia dużo i sa one z kategorii takich, co uwierają... Odpowiedzi nie znajduję. Natomiast pytania mnożą się jak króliki...
Wczoraj już spokojniej, rano rowery - Młoda przejechała z nami 22 km, chciałam dobić do 30, ale było za gorąco. Po obiedzie zakupy szkolno sportowe w Decathlonie, a potem Lu poszła pobiegać z T. Zrobili 5 km spokojnym biegiem i wrócili grzecznie zasapani oraz z lekka pozbawieni energii :P:P
Dziś ma konie do 19, za to ja jutro mam zebranie. Fuj, fuj. Mam alergię na szkołe :P Tak mi się porobiło na starość. :)
Młoda natomiast jakoś (tfu tfu) lepiej toleruje placówkę. Może dlatego że zna już? może dlatego, że maniakalnie zajmują się robieniem gumowych bransoletek i to im czas wypełnia? A może dlatego, że chyba (chyba!!) zaczyna się socjalizować i dobrze dogadywać ze wszystkimi, a nie tylko wąską i małą ekipą przyjaciółek? Bo, że dojrzewa to nie śmiem myśleć :P:P

Ale na żadne zajęcia dodatkowe chodzić nie chce, rzekła iż nie ma chęci i ochoty. O!
:P

Komentarze

synafia pisze…
A widzisz, a ja właśnie dziś myślałam o Lu i jej szkole, i nawet chciałam Cię pytać, jak tam - no to już wiem ;)

Fajny miałyście łikęd! Buziaki dla Was :)
broszki pisze…
W Parku Cytadela byłam na niezapomnianym koncercie Radiohead! ;-)
Weź, ale nawet jej nie zapisałaś na chiński??? Ani na taniec towarzyski ani na karate??????? Zdajesz sobie sprawę, jakie mogą być konsekwencje??!! (Wiem, że wiesz - wyprzedzą ją w wyścigu nieletnich szczurów dzieci zakompleksionych rodziców ;-P)
Rower z rodzicami i przebieżka 5km z tata to jest to!!! :-)
fischerwoman pisze…
Jestem pod wrażeniem Luśkowych sportowych talentów i kondycji, fiu, fiuuu! Wczoraj byłam w placówce na zebraniu - jezu 1,5 godz. - taka głodna dawno nie byłam :( i te płatności: 15zł ćwiczenia do religii, 50zł wyprawka, 58zł ubezpieczenie, 10 panel rodzica - normalnie bankrut...

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …