Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2014

ósme

25 września Łucja skończyła osiem lat

dziś oficjalnie świętowała z koleżankami, był tort, prezenty i wspólny seans w Cinema city...





                                                         rok 2008 półtoraroczniak :)



rok 2009

rok 2010:

                                                                      rok 2011


                                                                rok 2012





                                                               rok 2013


DZIŚ :):)






PS - Bosko jest mieć taką córkę :))

sobota niedziela

"Życie to nie gra wideo, Felix... nie ma określonej liczby punktów, która przenosi cię na wyższy poziom. Właściwie to nie ma żadnego wyższego poziomu. Mam dla ciebie złą wiadomość: na końcu wszyscy umieramy. Koniec gry."
Z. Smith "Londyn NW"

może nie ma wyższego poziomu (polecam zresztą tę książkę, jest błyskotliwa bardzo) ale są na pewno poziomy BARDZO interesujące. Taki mam obecnie. No, ale skoro na końcu i tak wszyscy umieramy ... :P no nie, nie dam się nabrać na to. Jakość też liczy, życia, bycia i podejmowanych decyzji. Ja akurat jestem gdzieś pomiędzy- ratujmy co się da, a zostawmy wszystko i chodźmy na spacer. Nie do pozazdroszczenia, ale ćwiczę wdechy i wydechy i udaję, że sytuacja nie dotyczy mnie. Wcale. Nic, a nic... moment, w którym spełniają ci się marzenia, ale o 2 lata za późno jest dość... wkurwiający bym rzekła. wymagający, jeśli nie miałabym używać przekleństw. Ale w zasadzie, czemu nie miałabym ich używać ??:P Właściwie, jedyne, czego moge sobie…
- Nie wierzę Ci - mówi Alicja. - Nie wierzysz? – powtarza ze smutkiem Królowa. – Spróbuj jeszcze raz, weź głęboki oddech, zamknij oczy i uwierz. Alicja śmieje się: - Nie warto próbować. Tylko głupcy wierzą, że rzeczy niemożliwe mogą zdarzyć się naprawdę. - Myślę, że po prostu brakuje Ci doświadczenia – odpowiada Królowa. – Gdy byłam w twoim wieku, ćwiczyłam przynajmniej pół godziny dziennie. Zaraz po porannej kawie próbowałam wyobrazić sobie pięć lub sześć niemożliwych rzeczy, z którymi mogłabym się zetknąć. Dziś widzę, że większość tego, co sobie wyobrażałam, stało się rzeczywistością. Dzięki temu zostałam królową.


Lewis Carrol, "Alicja w krainie czarów"

ostatnio ktoś zapytał mnie, czy zawsze muszę dostawać, to, czego chcę "tylko głupcy wierzą, że rzeczy niemożliwe mogą zdarzyć się naprawdę" .. cóż jednak kiedy ze sfery niemożliwości przeciągasz je w sferę - dokonane, tracą nieco z uroku i objawiają inne oblicze niemniej jednak, czasem myślę, że prawdą jest, że ograniczenia…

Luśka

bywa trudno myślałam, że będzie łatwiej ale w sumie to jest ciekawie
w tym roku, znów chodzi na konie, co poniedziałek we wtorki i czwartki na szermierkę marzył mi się jakiś język w godzinach kiedy jest w świetlicy, ale napotkałam opór nie do złamania :)
za 12 dni Młoda kończy osiem lat i to bylo trudne osiem lat, a łatwiej już nie będzie :P:P Imprezę robimy w kinie Cinema City, więc w tym roku niestraszne nam zawirowania pogodowe. I dobrze, bo lista gości wydlużyła się niebezpiecznie i nie mogłabym zaprosić całej ekipy do domu...
szkoły nie lubi, chociaż daje radę i to nieźle. Nie kontroluję jej lekcji i nie sprawdzam prac domowych. Nie pomagam w zadaniach, chyba że poprosi. A prosi sporadycznie, głównie o wytłumaczenie niektórych poleceń. Ostatnio zaliczała alfabet, zacięła się na Ł, była wściekła na siebie, ale zaliczyła. W szkole jest samodzielna. Odbija to w życiu codziennym :P:P
Jest sprawna bardziej niż większość rówieśników i lubi się tym popisywać. Dziś miałyśmy śmieszną syt…

nie dzieje się nic

ludzie wydaja książki, rozkręcają firmy, mają ważkie przemyślenia albo piszą wiersze
ale nie ja u mnie nie dzieje się nic nie wiem, czemu mam skłonności do niczego, ale tak już jest, uwielbiam celebrować mijanie czasu, przepuszczanie go przez sitko i oglądanie mijających chwil chyba nie jestem zdolna do tworzenia rzeczy, myśli, koncepcji, wnętrz, etc
podobna jestem do owada, który żyje dla samego życia, do mrówki, która trudzi się bo musi, codziennie od nowa próbując utrzymać status quo. Ostatnio uświadomiłam sobie, że gdyby nie T nie miałabym ani mieszkania, ani dziecka, ani niczego, ponad to, co pozwala przeżyć. Owszem, uwielbiam sobie dogodzić, ale nie umiem wytworzyć planu, a potem po kolei odhaczać na nim punktów. Nie umiem pragnąć tak mocno, by ruszyc z miejsca. Nie wierzę, nie zaczynam, nie wymyślam, nie Bardzo chętnie wspieram innych i uwielbiam patrzeć jak budują, zmieniają i ulepszają swoje życie. Nie chodzi o wiarę w siebie. Tę mam, na tyle, żeby czuć sie świetnie i utrzym…

bieżące

bieżące jest takie, że nieustannie jest co robic, a efektów nie widac;) Życie ...
 sobota upłynęła wprost bosko- rozpieszcza nas pogoda, hę ?:)
Więc o poranku dzielnie zapakowałam Młoda do auta i pojechałam z nią do Kiekrza na urodziny koleżanki i szaleństwa ogólne. Dałam radę nie tylko dojechać, ale i wrócić :P Aczkolwiek nie wiem, kiedy zyskam jakąś pewnosć siebie i ogólne ogarnięcie, bo nadal czuję się jak ciumcia i tępa dzida jak mam jechać sama z Młodą dalej niż na konie:P
(hahaha, zawsze zrobię Jej głupawe zdjęcie jak spożywa :P)

zaś po powrocie prędziutko odziałam się i obułam i poleciałam na ślub Audreyowego syna :)) Miałyśmy z Brommbą zabawę, naprawdę... Zwłaszcza gdy już dopchałyśmy się do pary Młodej i Asia wypaliła - wiem że nas nie znacie, ale my jesteśmy koleżankami mamy Adama ... Nadal parskam, jak sobie to przypomnę, bo to jednak smieszne było i takie absurdalne. :) Niemniej jednak ślub był piękny, choć miałam pomysł, bo powstrzymać parę Młoda przed tym (jakże lekkomy…

cytat

...Nic się nie dzieje przedwcześnie, i nic się nie dzieje za późno, i wszystko się dzieje w swoim czasie wszystko... Wszystkie uczucia , spotkania, odejścia, powroty, czyny i zamiary. Zawsze właściwą godzinę biją Boże zegary.

R. Brandstaetter


Fajny, nie ? :P

:)

myślę sobie ze trzeba mieć czasem w życiu odrobinę szczęścia :)
nasz wakacyjny spontaniczny wyjazd był absolutnie fantastyczny i nie wiem, jakie anioły czuwały nad nami, ale im dziekuję. W środę przed wyjazdem padło nam auto, elektryka, T. stwierdził, że pojedziemy, najwyżej laweta nas sciągnie (dobre OC i AC to podstawa:P). Lało i wiało przez pół sierpnia, wiec miałam obawy, czy wyjazd w góry ma sens... No i miejscówka. Znalazłam coś wolnego, ale nie do końca wiedziałam, co i czy fajne. Cóż. Auto dało radę na medal, pogoda była tak boska, że musiały anioły maczać w tym palce.. A miejsce... :))) Widok na góry, w tym na najwyższy szczyt w okolicy, Szczeliniec, hamaki na podwórku, pokoik wielkości naszego mieszkania, wyposażony całkowicie, czysty, ciepły ;) Włascicielem jak Mariusz, który parę lat temu przyjechał w tamte okolice z Częstochowy. To on układał nam plany wycieczek, doradzał, dawał przewodniki i pozyczał swoją nawigację ;) wieczorami palił ognisko, albo zapraszał do siebie …