Przejdź do głównej zawartości

taka sytuacja

przyszlam dziś do pracy na nieludzką 7.45 i nawet nie zdążyłam sobie kawy zrobić, bo wyłączyli prąd. Planowane wyłączenie do 13 ;) no to J. mówi- idźcie do domu, kto może niech wróci na 13. Trochę szkoda, że mogę, ale sam fakt spędzania wtorkowego poranka z kawą przy własnym stole, z nogami na tymże, jest miły.

z bieżących rzeczy to zawirusował mi się komp. Smutno. szukam ratunku, bo diagnozę postawiłam godzinę temu.
nie spałam w nocy, słuchałam deszczu o parapet walącego, słuchałam jak powoli trzeszczy mi życie z niewytrzymania
zabawne, jak rzadko konfrontuję się z myślami o sobie samej. Nie o kimś, ale o sobie. Nieustannie goniłam za króliczkiem, a króliczek przecież wysyłał zawsze jasne sygnały- goń mnie, ale nawet jak dogonisz to jesteś zbyt nudna, zbyt prosta, zbyt nijaka i zbyt nietaka...Króliczek zawsze prawdą w oczy, a ja udawałam, że oślepłam. A kiedy otworzyłam oczy nie było nic, prócz ruin i słów ostrych nad miarę.

Zostaje Ci wzruszenie ramionami - pamiątkowy gest po tym, że umieliśmy latać.
— Manuela Gretkowska

Jutro dziewiąta rocznica mojego ślubu. Jesteśmy razem 14 lat. Znamy się 22 lata. Od lipca 22 lata temu. Łatwo jest usmiechnąć się i powiedzieć - to piękne. Tak, to piękne, przeżyć tyle lat i być trochę kochaną nawet przez ten czas. To piękne -rozumieć się w pół słowa, wybierać identyczne rzeczy w sklepie i niezależnie od siebie. To piękne mieć mocną i mądra córkę. I dom i dach nad glową i ciepły obiad i kumpla do wspólnego oglądania filmów. 
Więc jeśli w takim układzie chce się naginać z wywieszonym jęzorem za lekko jebniętym króliczkiem, to ma sie chyba raka mózgu. Albo nawet dwa. Albo inne uszkodzenia, wynikające ...

tak. Jak to ładnie ujął Szekspir w Juliuszu Cezarze - To nasza tylko, nie gwiazd naszych wina.

o rocznicy jednak pamiętam tylko ja
bo choć, przecież mój mąż jest idealny, to nad wszystko inne ceni swoją pracę i łowienie ryb, na daty i inne gesty, nie starcza mu niestety pamięci

a na koniec Córka nadmorska, 

                                                       pływam na desce ;)

                                                  jestę wolontariuszką (i mam na to papier!)
w upale włażę na drzewa (i obijam kolana zeskakując)


Komentarze

broszki pisze…
Zaczynam myslec, ze to wlasnie ci kumple od filmow, to sa wlasnie te pary, ktore dozywaja razem poznej starosci, idac pod reke. Inaczej byc nie moze... A ze serce sie wyrywa, to zrozumiale i naturalne ;)
J. pisze…
nie może ...

"więc nie rozczulaj się nad sercem..." :P

życie..

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…