Przejdź do głównej zawartości
lubię w sobie to, że czasem siebie zaskakuję
na plus

bo jeszcze pół roku temu nigdy bym nie uwierzyła, że będę wstawać 6.20, ogarniać dziecko, kota itp, pakować Młodą do auta i zawozić ją elegancko (i bynajmniej nie 50 km/h) do stadniny na 8.10 ! po czy pojadę do pracy... Przy tym wszystkim NIE powodując- stłuczek (wczoraj było blisko :P), wypadków i zagrożeń dla zycia planety. Na szczęście dziś był ten przedostatni raz, bo jutro półkolonie się kończą pokazem jazdy i woltyżerki oraz wspólnym ogniskiem.
przy okazji, pierwszy raz chyba poczułam się tak zadomowiona w tym mieście, w końcu nie rodzinnym, ale jakby najbliższym. Zajęcia na półkoloniach prowadzi Patrycja, która jak miała 7 lat to mieszkała koło nas i bawiła sie z Małą Luśką :) Lu tego nie pamięta, ale Patrycja tak. Na półkolonie przyjeżdża dziewczynka,  której mama jest kuzynką mojego kolegi z pracy... Świat jest mały. Wychodzę z pracy, a pan kurier, który czasem przywozi mi kosmetyki do pracy goni mnie autem, żeby podwieźć na pocztę... Zaczynam w sklepach spotykać znajomych... kiedyś zazdrościłam Brommbie że idąc przez Stary Rynek ciągle mówi komuś Cześć ;) Dziś sama tak robię... nie ma problemu żeby znaleźć jakieś powiązania i znajomości w różnych instytucjach. Ostatnio nawet szukając dermatologa dla T trafiliśmy na laskę, którą znamy z widzenia ze szkoły, czasem gadamy. Nie miałam pojęcia że jest uznaną specjalistką ...
Świat mi się zmniejsza, chyba się starzeję ;)
nie mam czasu na czytanie, bo żyję, ćwiczę, chodzę z Luśką na spacery, na rowery, na rolki
i kończą się wakacje i zaczyna się czas swetrów i chodzenia w trampkach :)
i rok szkolny zaczyna się o 9 .00 w tym roku :)
a w ogóle temat szkoły jest nam odległy bardzo, bo jakby szkoła nie jest dla nas najważniejsza i mam nadzieję, że nigdy nie będzie. Czuję znów edukacyjne zniechęcenie. Na szczęście przez wakacje powstał przy szkole fantastyczny palc zabaw. To tyle z plusów :P

A ja ? szukam kursu niemieckiego, bo chcę sie podszkolić i pomyśleć, co dalej
na niczym się nie znam za bardzo, niewiele umiem. Ale chciałabym jeszcze pięknie pożyć.
Z przytupem ;)
Ale bez rozdartych serc :P

Komentarze

słodko-winna pisze…
Ileż optymizmu! I tak trzymaj, Dżej:*
Brombie pisze…
Jak miło :)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …