Przejdź do głównej zawartości

czy ?:P


Czy mówiłem Ci już ... Że jesteś dobrym lekarstwem na złe samopoczucie?:). Chwila w twoim otoczeniu poprawia na maksa nastrój. Poza tym zabawne było jak mówiłaś, że praca Cię goni a tu złażę a Asia subtelna „potańcówka” z podskokami i super minami na balkonie hehehehehe. Uwielbiam Cię za to!!.

takiego maila dostałam dziś od kolegi z pracy
kolega ma lat 23, dredy do pasa i pozytywną aurę :P oraz pisze do mnie często, podnosząc mi samopoczucie i ogólne morale

poza tym czytam nieco, Z. Smith, w końcu! Bardzo lubię. Styl ma znakomity, narrację dobrze prowadzoną no i tematy, które porusza też są smakowite.. W międzyczasie, oczywiście, W dżungli zdrowia Pawlikowskiej. Lekko już mnie irytuje, ale czytam. Bo pewnie ma rację. Ale realia też mają swoje racje. Nic na to nie poradzę, że na wiele rzeczy mnie nie stać. Mimo dość dużej świadomości...

No i kupuję. Obecnie z wielkim zapałem kupuję dziecku odzież na sezon jesienny, co oznacza, że mam dużą determinację w licytowaniu, więc jak ktoś mi sprzątnie tę czerwoną zimową kurtkę to będę gryźć:P W czwartek jedziemy nad morze, w sobotę mamy wesele (która sukienka ? jakie buty?) a w niedzielę wracamy, bo od poniedziałku Lu  zaczyna swoje półkolonie w stadninie. Dzieć mi urósł i okazuje się, że mam dużo pięknych, ale za małych rzeczy. Za to niewiele pieknych i w sam raz. Ech życie ;)

Sobie ustrzeliłam kieckę o jakiej marzyłam, prosta, ale ma w sobie to coś. Na sobotnim grillu robiłam wrażenie, więc nie jest najgorzej. Sukienka z gatunku sportowych, oczywiście :P

od jutra mam wolne, ogarnę chatę przed wyjazdem, ułożę wszystkie dokumenty, wywołam zdjęcia, poprasuję zaległości
nie wiem, czy można to nazwać urlopem
jak wystarczy mi czasu to porolkuję, bo kompletnie zaniedbałam moje rolki na rzecz codziennych treningów



znalazłam taki ładny fragment Mrożka,

Najtrudniej jest przeżyć następne pięć minut. Życie – to jest następne pięć minut. A jednak robimy wszystko, żeby o tym nie myśleć. Plany, nadzieje, lęki – dotyczą przyszłych tygodni, miesięcy, lat, a nawet dziesięcioleci. W nich wyłącznie żyjemy, czyli nie żyjemy, ale wyobrażamy sobie życie. Ze strachu przed następnymi pięcioma minutami? Czy z nudów? Bo następne pięć minut prawie zawsze jest bardzo nieefektowne. Najczęściej trzeba coś przełożyć z miejsca na miejsce, a potem z powrotem na to samo miejsce, wstać, usiąść, zareagować. A jednak nie ma innego życia, tylko najbliższe pięć minut. Reszta to wyobraźnia. (Chyba że wyobraźnia jest życiem. W takim razie odwołuję wszystko). Taka jest prawda.”


Komentarze

L.B. Abigail pisze…
Czyli się dzieje :).
Szkoda, że nie widziałam Cię na tym balkonie, to musi być fajny widok :D.
Brombie pisze…
Zmieniłaś zdjecie. (Tamto było lepsze.) Z Mrożkiem się nie zgadzam. Spać mi się chce...
J. pisze…
dobra, masz tamto

czemu z Mrożkiem nie ?? merytorycznie ?:)

mnie się nic nie chce, nawet spać:*

Abi- ja tam się cieszę, że mnie nikt nie ogląda :P

synafia pisze…
Świetny ten Mrożek! Czy ja go mogę pożyczyć?

Oraz - którą Zadie Smith czytasz teraz?
J. pisze…
Bierz:-D

A czytam Londyn NW:-)

Cmok

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …