Przejdź do głównej zawartości

niedziela/poniedziałek


siedzę więc sobie w domu, niedziela, dochodzi 11, ogarnęłam, co trzeba, byłam między odkurzaniem, a myciem podłogi, gdy dzwonek do drzwi
myśląc, że to małżonek powraca z rybów, ufnie otworzyłam i oczom mym ukazał się ... sąsiad z drugiego końca korytarza, lat ok. 30, urody znacznej wzrostu 2 m, zalany w trupa (z sasiadem tym mówimy sobie czasem cześć jak jedziemy windą i w zasadzie to jedyny dialog, który nam sie udał do tej pory). Zatem stoi, patrzy zapuchniętymi oczętami i macha reklamówką
- jajka ci przywiozłem - obwieszcza z radością
- to ja wejdę - i wchodzi energicznie, stawia reklamówkę na stole - z wesela wracam, jajka ci przywiozłem (jeb jajka na stół) -a bo ja z wesela wracam, wiesz, we Wrześni byłem, potem do Rogowa pojechałem .. A gdzie twój mąż?
- nie ma
- aaaaa to dzwoń do niego bo jak wróci to da mi w mordę, nie?
- nie :)
- dzwoń ja cię prosze, albo ja zadzwonię! (Dzwoni...- w kwestii wyjasnienia, NIE MA numeru do T, oczywiscie) - nie odbiera ! ojej nie odbiera ode mnie !
- spoko, nie przejmuj się. Wychodzisz? :D
Krzyś (zdążył się przedstawić już) wstaje, podchodzi do okna i mówi
- ale macie tu czysto! mogę się rozejrzec (rozgląda się) ale macie książek, jaaaa...
siada na sofie, patrzy po pokoju
- o telewizor. Włączymy ??
- nie Krzysiu, odprowadzę Cię do mieszkania, co?
- ja ci jajka przywożę, a ty mnie wyrzucasz??!
- no :))
- a może ja się zdrzemnę ....

i tak przez pół godzinki, w końcu się go pozbyłam, zabrał połowę jajek :)) dla dziewczyny :)) Kwiczałam jeszcze godzinę po tym jak wyszedł, wiem, ze bedzie bardzo nieręcznie znów go spotkać, ale nie bedę sie pastwić. W końcu przywiózł jajka, nie ? :D

Po południu przyjechała M i zabrałam ją na rower. Narzuciłam tempo, trasę wybrałam nielekką i pojechałyśmy :)) Ach jak cudnie było pogadać i powspominać i w ogóle :) Pod napotkanym sklepem spozywczym zatrzymałyśmy się na popas i pisanie smsów :D
a po trzech godzinach i prawie 40 km zlądowałyśmy w domu na herbacie i malinach :) To była naprawdę przeurocza niedziela, zaś poniedziałek ...


rozpoczął sie też zabawnie, bo zanim doszłam do pracy, zadzwonił J, że właśnie wysiadł z pociągu w Dortmundzie i że zostawił w przedziale komputer i plecak :) Pociąg pojechał do Amsterdamu, a w infolinii InterCity dowiedziałam się, że nie ma ŻADNEGO kontaktu z polskim pociagiem, kiedy przekroczy granicę. A, uwaga, niemiecka informacja mówi, że POCIĄG JEST POLSKI a oni udostępniają tylko tory i nie mają żadnego kontaktu z tym (polskim, a jakże!) pociągiem... Gdyby nie to, że J jeździ od lat i ma numer do barmana z Warsu to pewnie nie odzyskałby swoich rzeczy... Uważajcie więc na pociagi międzynarodowe, bo nie należą do nikogo :P


Komentarze

fischerwoman pisze…
Sąsiad i niedziela uroczy :) Ja raz zostawiłam w pociągu 6 rogali marcińskich - ktoś miał uciechę ;)
J. pisze…
:))
Całus Mała :*
broszki pisze…
Wzial pol dla dziewczyny ;)))))))) genialne!
synafia pisze…
Całe szczęście, że nie jeżdżę za granicę ;)

Ale Krzyś uroczy! Ja nie wiem, że też T. nie odbierał od niego telefonu, no naprawdę - jak jeszcze jajka przyniósł? ;)

Emma Ernst pisze…
Czy my aby nie mamy wspólnego męża?? Bo mój też wiecznie na rybach :P

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka