Przejdź do głównej zawartości

Cóż może powiedzieć ktoś opuszczony przez słowa. A. Kamieńska

zauważyłam że noszę w sobie milczenie
nie gadam z nikim, skończyła się chęć pisania, dzielenia się

czuję się tak, jakbym wróciła z wojny i nie znajdowała nic, co może mnie zatrzymać, zainteresować, zająć
zaczynam kolejne książki i odkładam je, bo mnie meczą
włączam tv i 30 razy zmieniam kanały, po czym wyłączam
idę na spacer i zaraz wracam do domu
leżę
nade mną sufit
mogę tak leżeć i leżeć, ja która jeszcze niedawno nie umiałam nawet usiąść na chwilę bo sprzątanie, czytanie, ćwiczenia, rolki
leżę
i nie czuję w sobie niczego
kiedy drętwieją mi ręce i nogi kładę się na boku

Wiem jak ułożyć rysy twarzy,by smutku nikt nie zauważył. W Szymborska

boli mnie kiedy T próbuje mnie dotknąć, kulę się w sobie, uciekam, odsuwam

powoli nazywam świat
po raz kolejny
z perspektywy kogoś, kto już wie, że ostatnie 3 lata to nie było nic, takie oj tam, taki kaprys i błahostka

nazywam rzeczy tak, jak je widzę
nie mam już łez i krzyku i sprzeciwu

ranę ciętą i szarpaną
wykrwawiłam się

i boję się, że nie będzie dla mnie żadnego zmartwychwstania

Komentarze

fischerwoman pisze…
Łopatkę podesłać do pracy czy do domu? wyłaź z dołka!
J. pisze…
chciałabym i się staram

bardzo
broszki pisze…
Dołek Matołek
(kojarzę gada ;-) )
słodko-winna pisze…
Będzie. Czyżby tęsknota za tym, co odeszło? To nie był zbawiciel. Przecież wiesz.
J. pisze…
Słodka- aż się normalnie uśmiechnęłam ;))

Broszki- dołek pierdołek :)
Emma Ernst pisze…
No właśnie: dołek pierdołek.
Zachowujesz się jak ja w napadzie depresji. Na szczęście nie zaniemówiłaś całkiem. No i jesteś przecież silna. Wywleczesz się z dołka.

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …