Przejdź do głównej zawartości
więc kupiłam tę Sońkę Karpowicza
czytam
jak mi z tym?
jakbym kupiła bilet na horror, a wyświetlono dokument
nie znaczy to, że "Sońka" jest zła
ale nie znaczy też, że mi się podoba, mam cholera zagwozdkę z ta książką i to wielką
jako wielbicielka Karpowicza nie mogę nie przeczytać ..
już samo wydanie tej książki mówi- jestem poważna, jestem nobliwa, jestem wydana jak w latach osiemdziesiątych, ą ę..
twarda okładka, eleganckie wnętrze
ja rozumiem, że mamy do czynienia z mercedesem literatury
ale ja liczyłam na zwinną toyotkę
dobra, przeczytam to się ustosunkuję

kupiłam też "Londyn NW" Zadie Smith, bo chciałam :) Lato się zbliża, muszę nadrobić zaległości, a Zadie jest niezawodna i mam nadzieję, nie udaje mercedesa :P

poza tym mi nijak
nijak w sensie, że przemyslałam, że zdystansowałam się, mam pogląd, ogląd i w ogóle

i zrozumiałam, że zapłaciłam jednak sporą cenę za moje nieprzygody
ale o tym pewnie następnym razem

Komentarze

synafia pisze…
Zadie Smith - bardzo silne tak! Czytam ją właśnie znowu ;)
Karpowicz - eeee, jakoś go nie kupuję, nie wiem :P

J. pisze…
Synafio- ja Zadie od lat kocham :))
Karpowicz to bardzo mój klimat, mam Sońkę do połowy przeczytaną ... MOCNA rzecz. BARDZO. wiesz... Spodobałaby Ci się:*
Emma Ernst pisze…
Kurka wodna kiedy ja to wszystko przeczytam!!!
Aż mam wnerw czasem, że Ty czytałaś, a ja nie ;p
J. pisze…
hhahahahaha :):):)

ja też Cię uwielbiam:P
słodko-winna pisze…
Kurde, a ja dopiero dziś oprzytomniałam, dlaczego nie dostaję powiadomień o nowych notkach! Sierota ze mnie.
L.B. Abigail pisze…
Poważa sprawa...

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …