Przejdź do głównej zawartości

o tym, że życie nie jest sprawiedliwe

hahahahahaha

kto się nie zaśmiał ironicznie po przeczytaniu tytułu- ręka w górę :P


Zaw­sze is­tnieje możli­wość po­myłki co do ludzi, których kocha­my. To naj­gor­szy błąd, ja­ki można po­pełnić. J. Carroll


więc czas cofnąć się o tydzień
był czwartek, szykowałam się na firmowe piwo, pożegnanie Martusi
ok. 18 odbierałam jeszcze maile, wśród nich był list od K, dziewczyny-kobiety Marcina

w tym mailu pisała mi, że są razem od 3 lat, że bywa różnie, ale ze kocha M i że jest z nim w siódmym miesiącu ciąży
że jedyną osobą, która stoi na drodze do Ich szczęścia jestem ja. Ponieważ po prostu jestem.
Bo M powiedział jej, że jestem mu najbliższą osobą, bo M nie chce ze mną zrywać kontaktu..
ale winna jestem ja..

pod koniec zrobiło się jeszcze bardziej dramatycznie- 



jestem z Nim już trzeci rok, jestem w siódmym miesiącu ciąży, urządzamy wspólny dom, szykujemy się na przyjście dziecka. Mamy dużo trudności, ale nadal jesteśmy razem. Niestety obawiam się, że Twoja bliskość może to wszystko zepsuć.


Nie wiem co w związku z Marcinem planujesz, ale zastanów się proszę, czy na pewno chcesz burzyć czyjąś szansę na szczęście. ...


nie ukrywam, że gadałam z M w nocy o tym
powiedziałam, że w związku z tym zrywam kontakt i przestaję odpowiadać na jego maile i smsy
tak tez napisałam do K. W tonie ciepłym i pełnym zrozumienia.

następnego dnia dostałam kolejnego maila
o tym, że nie jestem niczemu winna, bo M jej wytłumaczył, że nic do niej nie czuje...
Boże to była masakra dla mnie te maile...
na końcu tego drugiego napisała błagalnie- proszę odezwij się do Niego, on na to czeka, wasza relacja jest dla niego wyjatkowa...

oczywiście odpisałam, że życzę im obojgu szczęścia...

sytuacja mnie lekko przerosła, stąd mój nieco płaczliwy wpis w zeszłym tygodniu. Wcześniej nic mnie nie łączyło z M, prócz jego smsów, które namiętnie słał, gadania czasem na skypie (nie spotykaliśmy się, prócz tego że przychodził do biura służbowo- raz na 2-3 TYGODNIE po 20-30 minut). Każdy kontakt on inicjował- zgoda nie powinnam była odpowiadac, ale z drugiej strony traktowałam już tę relację jako  kumpelską. Odrzucił mnie tyle razy, że nie miałam wyjścia...
Od piatku nie odpowiadam na smsy, maile, zagadywanie na skypie. Milczę. Tak prawdopodobnie trzeba było od razu.
Ale od kiedy dokładnie ?  nie wiem
ja nie wiem nic zupełnie, znalazłam się w tej absurdalnej historii przypadkiem jakby
nieświadoma tego, że jestem zagrożeniem dla kogoś
myślę że ta dziewczyna, mimo, że dla mnie postąpiła żenująco pisząc maile, ale musi być zdesperowana
wiem, że nastepnego dnia sie wyprowadziła
ale może znów mieszkają razem??

To para dzieciaków egoistycznych i nieodpowiedzialnych. Zaczęłam zachowywać się jak oni- wstyd mi. Jestem z innej bajki.

Ponieważ znam zasady - postanowiłam się dostosować. Zachować przyzwoicie, chociaż tak późno, to jednak ... Tak, Brommbo kochana, Twój opierdol od góry do dołu, zadziałał.

Jeśli mam coś na swoją obronę - ja też walczyłam o miłość.
Nikt nie zainteresował się moim zdaniem, prawda, zabawnym byłoby oczekiwać, że kogoś to obchodzi.... Nikogo. Teraz już nawet mnie.

Bo teraz nawet ja już nic nie czuję. Pogodziłam się. Ułożyłam się ze sobą.
można mnie potępić, myślę nawet, że trudno inaczej
ale tak naprawdę tylko za to, że pokochałam kogoś, a nie wolno mi było

takie proste
takie proste, gdyby świat był czarno - biały ...









zapytałam S. - która nie zna tej historii- czemu przytrafiają mi się takie rzeczy
odpowiedziała- a czemu nie ?

Życie nie jest sprawiedliwe. Życie po prostu się dzieje.
Wydarza nam się.

A czy jesteśmy kowalami losu, czy trybikami w maszynie - nie mamy wpływu na niektóre rzeczy, mimo, że ponosimy ich konsekwencje. Nie, nie skarżę się. Dorosłam.


Boimy się poważnych decyzji, bo trzeba za nie odpowiadać. Marzymy o zmianie świata, ale często w pozycji horyzontalnej. Najbardziej lubimy babrać się w emocjach, pielęgnować nieszczęścia, jakie nam się przytrafiły, cały czas przed czymś uciekając .


E.Niewińska

Komentarze

Brombie pisze…
Kochana, pamiętaj: o prawdziwą miłość się nie walczy. Marcin nie kochał nigdy żadnej z Was. Żal mi Ciebie, żal mi tej K. Jej nawet bardziej, bo jeszcze się łudzi, a do tego spodziewa się dziecka. Pamiętasz słowa Małego Księcia? Trzeba być odpowiedzialnym za to, co się oswoi... Nie warto zawracać sobie głowy kimś, kto kocha tylko siebie.
J. pisze…
Tak jest


to jest właśnie puenta, której brak wpisowi :*:*
broszki pisze…
Uwazam tak samo jak Brombie...... Tylko ze co z tego, co nie???
J. pisze…
no....


bo ja też uwazam, jak Brommba.

To mądra kobieta jest :)
fischerwoman pisze…
To chyba najgorsza sytuacja, w której mogłaś się znaleźć w związku z facetem. skoro facet takie sytuacje funduje, nie zasługuje choćby na słowo zainteresowania. Olej go i tyle.

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…