Przejdź do głównej zawartości

o tym, że chciałabym żeby mnie ktoś usłyszał

w nocy spuchła mi stopa i nie mogę chodzić
moja prawa stopa
boli jak dzika
lewa noga ma naderwany mięsień
wiec powoli się kończę

jak mawia Andrzej, mój kolego z pracy- widac już stronę z napisem "end"

Życie.

Tyle tytułem wstepu.
Poza tym wkurwiona jestem. Martusia, kwiat naszego sekretariatu, obiekt uwielbienia chłopców, rzuciła robotę. Jej wujek- Szef Wszystkich Szefów zdenerwował sie i szuka winnych. Kto śmiał zniechęcic Martusię do pracy u nas? Kto? Źle jej było ? Jak mogła!
Na szczycie trwają rozliczenia, dostało się mojemu nielubianemu Dyrektorowi, którego Martusia był osobistą asystentką - czemu nie dał jej podwyżki? Nie zadbał? Pracą zadręczał ?? Rodzina trwa w stuporze i zdumieniu, a Martusia rozdaje karty.
 Bo tu nie ma dla niej żadnej przyszłości (jak miałam 24 lata to tez dla mnie nie było :P i dziecka nie było i ech ech) i zero perspektyw. I w ogóle co to za praca ??? Pffff.. Za JAKIE pieniadze ?? Psie pieniądze!! Tak, bo Martusia, narzeczona zamożnego młodego wilczka zarabia teraz 200 zł mniej niż ja. A ja, cóż.Radzę sobie jakoś, mimo dziecka, kredytu i teściowej z fantazją...

Więc odchodzi, nonszalancko zostawiając gruzy i pogorzeliska, z którymi będę musiała sobie poradzić, gdyż ja jestem nikim. Bez wujka, bez koneksji, bez szans. Dziergam od rana do popołudnia i rzeźbię w tym kamieniu i nawet czasu nie miałam pomyśleć o tym, że może trzeba by zmienić robotę.

Zajęta byłam. 
W przeciwieństwie do Martusi.
I znów zycie zrobiło mnie w chuja.
Dostanę jej obowiązki, bez jej pensji.

Życie, pani. 
Nie ma litości.

Komentarze

fischerwoman pisze…
Kontuzja po sumo??? :) A Martusia strzeliła klasycznego focha, po którym Ty musisz posprzątać. ciekawa jestem jak długo bedzie jechała na koneksjach wujka? Mnie rodzice nauczyli, ze wszystko mogę zdobyć jedynie własną pracą i nie jeden raz robiłam za kogoś za zero do pensji. Wierzę, że do Martusi kiedyś wróci jej własna karma. Głowa do góry, dasz radę!
Doran pisze…
Heh :) Pomyślałam to samo co Paciuszka :):):) z tym sumo :):):)
Poza tym... w robocie zawsze coś:( Nie zazdroszczę, ale uwierz, że u mnie też syf na maxa... roboty dużo może juz i nie mam, ale atmosferka... fiu, fiu... :)
Trzymaj się i nie daj się :) Dasz radę:)
synafia pisze…
O masz :( Współczuję Ci bardzo, kurczę. I wyobrażam sobie, jak musisz być wkurzona.

Nic mądrego nie napiszę, bo sama jestem zawalona robotę teraz. Swoją co prawda, ale kupa jej jest. Więc tylko przytulam mocno.
broszki pisze…
Jeny jak ja Ci zazdroszcze! Zawalcie mnie robota poza domem wsrod ludzi ze srednia wieku powyzej 2 lat. Moze byc ciut ponizej sredniej krajowej nawet, jak szalec to szalec. Proooooszeęęę. ;)
J. pisze…
Broszki- uważaj o czym marzysz- to się spełnia :P

Synafio- wyłaź spod kupy i chodź na calusa :*

Doran- ja zawsze daję radę, my zawodnicy sumo tak mamy :)

Fischer- do Martuni karma nie wróci- ma skubana takiega farta, że nawet karmę ocygani.

a co do mej stópki- zapalenie stawu, dziś kuruję sie w domu :)
Emma Ernst pisze…
Oj, znam ten typ, znam :P
Są takie laski, które mają po prostu farta - zawsze i wszędzie. Z tym się człowiek rodzi.
L.B. Abigail pisze…
Współczuję... :(...
Okropne takie Martusie.

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka