Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014

"ta miłość jest skazańcem/ zasądzonym na śmierć .."

odbyłam właśnie rozmowę którą odbyć trzeba było rok temu

za późno
a jeśli to "za późno" oznacza,że właśnie w porę?

moje "za późno"
ale ja nie znam całości, widzę fragment i zawsze tylko fragment
czy ktoś czuwa nad całością?

łzy ciekną, żłobią czarne rzeczki w mojej twarzy

"kochałem cię, ale nie wiedziałem co dalej"
"kochałam, ale wydawało się, że stawiasz mur obojętności"
wydawało...

szliśmy po torach w kierunku południowym, zgubilismy się w lesie, w rozmowie, w gestach

...

nie było ratunku

usłyszałam dziś wszystko, na co czekałam

rok za późno
....



no to kończy się czerwiec
Dzieciąteczko otrzymało promocję do klasy drugiej, świadectwo z pogardą wyladowało w szufladzie z głośnym UFFF jestę złą matką gdyż umacniam w Dzieciąteczku niechęć do instytucji edukacyjnych oraz głęboką pogardę dla szkolnych dzialań pedagogicznych, które niczemu nie służą. No może tylko dobremu samopoczuciu ciała pedagogicznego, które coraz bardziej przypomina dryfującą donikąd amebę. W każdym razie nie ma kultu świadectwa, ani też wielkiego- och. Jest ulga, że przez dwa miesiące nie będzie indoktrynacji połączonej z dziwnymi zasadami i brakiem poszanowania dla potrzeb.  Dziękuję :P (gdyż nie rozwinę tematu, napomknę, że mam tu niedaleko szkołę demokratyczną, która w sumie kusi, ale nie przekonuje jednak do końca)
uff również zrobiłam ja, ponieważ do 7 lipca mam urlop, który niejako wymusza sytuacja, ale bardzo mnie to cieszy bo w pracy już nie jest ok w pracy jest bardzo nie ok, w sensie komfortu psychicznego i szacunku dla (kurna jakoś ostatnio zrobilam …

o cenie

Nie zostałem wybitnym mężem stanu.
Nie odkryłem żadnego kontynentu.
Nie napisałem dzieła które wstrząsnęłoby światem.
Nawet nie stać mnie było na wielkie morderstwo.
Nie podpaliłem niczyjego domu
(to we mnie dom spalono)
Dla nikogo nie byłem przykładem.
Ani zły. Ani dobry.
Niezdolny do miłości i do nienawiści.
Z brakiem charakteru
przypiętym do klapy. (...) Ewa Lipska





miałam dziś kiepskie sny

snił mi się M i jego K, mówili, że w końcu sa szczęśliwi, bo się odczepiłam

Od jakiegoś czasu myślę o cenie, którą płaci się
ja myślę, że za wszystko się płaci
ja zapłaciłam sobą, wymiotło mnie ze mnie
straciłam, to COŚ, co było tylko moje
flow

straciłam też umiejętność odczuwania i płaczu
to zmrożenie pewnie minie
ale nie łudzę się, że jakoś diametralnie się zmienię

kiedy spotkałam Marcina wiedziałam że coś mnie jeszcze w życiu ciekawi, coś musze jeszcze przeżyć, dotknąć rzeczywistości, śmiać się
a teraz wiem, że nie
nie ma już nic i pewnie wiele z Was stwierdzi, że tak jest lepiej
zawsze byłam anarchistk…

o tym, że życie nie jest sprawiedliwe

hahahahahaha

kto się nie zaśmiał ironicznie po przeczytaniu tytułu- ręka w górę :P

Zaw­sze is­tnieje możli­wość po­myłki co do ludzi, których kocha­my. To naj­gor­szy błąd, ja­ki można po­pełnić. J. Carroll

więc czas cofnąć się o tydzień był czwartek, szykowałam się na firmowe piwo, pożegnanie Martusi ok. 18 odbierałam jeszcze maile, wśród nich był list od K, dziewczyny-kobiety Marcina
w tym mailu pisała mi, że są razem od 3 lat, że bywa różnie, ale ze kocha M i że jest z nim w siódmym miesiącu ciąży że jedyną osobą, która stoi na drodze do Ich szczęścia jestem ja. Ponieważ po prostu jestem. Bo M powiedział jej, że jestem mu najbliższą osobą, bo M nie chce ze mną zrywać kontaktu.. ale winna jestem ja..
pod koniec zrobiło się jeszcze bardziej dramatycznie- 


jestem z Nim już trzeci rok, jestem w siódmym miesiącu ciąży, urządzamy wspólny dom, szykujemy się na przyjście dziecka. Mamy dużo trudności, ale nadal jesteśmy razem. Niestety obawiam się, że Twoja bliskość może to wszystko zepsuć.

Ni…

weekend

Dzikie konie, 200 ha łąk, jeziora, lasy
oddychanie

(agroturystyka UL, pojezierze drawskie)















Coraz więcej rzeczy rozumiem, coraz trudniej mi to wyrazić w słowach. S.Kisielewski

są takie sytuacje, w których wiadomo, że jedzie czołg i kogoś rozjedzie
zazwyczaj wiadomo też, że będę to ja

Fischer- zapytałaś mnie w sobotę o sumienie
otóż, mam je
i wiesz, to, że je mam sprawia, że ten czołg mnie miażdży i potem trudno mi znaleźć ręce i nogi i w ogóle

bo nie uczucia, tego już nie mam
wiesz jak to jest, kiedy jedyne, co masz to wyrzuty sumienia i gorycz rozczarowań?
tak
z własnej winy. Co jak co, ale brać na klatę to ja potrafię. Wszystko jak leci.


poza tym.

tak, dostałam WSZYSTKIE obowiązki Marty dziś
taki piątek 13 nie zdarza się przecież często






nie

nie chce mi się

mam w głowie budyń z owocami
i szczyptę suszonego piołunu
z niemocy pewnie mogłabym zacząć pisać wiersze, gdyby nie to, że mam zawsze za duzo do powiedzenia
a do tego lepsza jest proza

żyję
lawirując między słodyczą rzeczywistości, a goryczą urojeń

i tyle
więc kupiłam tę Sońkę Karpowicza
czytam
jak mi z tym?
jakbym kupiła bilet na horror, a wyświetlono dokument
nie znaczy to, że "Sońka" jest zła
ale nie znaczy też, że mi się podoba, mam cholera zagwozdkę z ta książką i to wielką
jako wielbicielka Karpowicza nie mogę nie przeczytać ..
już samo wydanie tej książki mówi- jestem poważna, jestem nobliwa, jestem wydana jak w latach osiemdziesiątych, ą ę..
twarda okładka, eleganckie wnętrze
ja rozumiem, że mamy do czynienia z mercedesem literatury
ale ja liczyłam na zwinną toyotkę
dobra, przeczytam to się ustosunkuję

kupiłam też "Londyn NW" Zadie Smith, bo chciałam :) Lato się zbliża, muszę nadrobić zaległości, a Zadie jest niezawodna i mam nadzieję, nie udaje mercedesa :P

poza tym mi nijak
nijak w sensie, że przemyslałam, że zdystansowałam się, mam pogląd, ogląd i w ogóle

i zrozumiałam, że zapłaciłam jednak sporą cenę za moje nieprzygody
ale o tym pewnie następnym razem

o tym, że chciałabym żeby mnie ktoś usłyszał

w nocy spuchła mi stopa i nie mogę chodzić moja prawa stopa boli jak dzika lewa noga ma naderwany mięsień wiec powoli się kończę
jak mawia Andrzej, mój kolego z pracy- widac już stronę z napisem "end"
Życie.
Tyle tytułem wstepu. Poza tym wkurwiona jestem. Martusia, kwiat naszego sekretariatu, obiekt uwielbienia chłopców, rzuciła robotę. Jej wujek- Szef Wszystkich Szefów zdenerwował sie i szuka winnych. Kto śmiał zniechęcic Martusię do pracy u nas? Kto? Źle jej było ? Jak mogła! Na szczycie trwają rozliczenia, dostało się mojemu nielubianemu Dyrektorowi, którego Martusia był osobistą asystentką - czemu nie dał jej podwyżki? Nie zadbał? Pracą zadręczał ?? Rodzina trwa w stuporze i zdumieniu, a Martusia rozdaje karty.  Bo tu nie ma dla niej żadnej przyszłości (jak miałam 24 lata to tez dla mnie nie było :P i dziecka nie było i ech ech) i zero perspektyw. I w ogóle co to za praca ??? Pffff.. Za JAKIE pieniadze ?? Psie pieniądze!! Tak, bo Martusia, narzeczona zamożnego młodego w…