Przejdź do głównej zawartości

z powodów takich

że MUSZĘ - siła wyższa, żałuję, ale tak wyszło

zamykam bloga

więc jesli ktoś chciałby zaglądać czasem i pobyć chwilę - poproszę o maila:

koloroweszklo@gmail.com

miłego wieczoru :)

Edit:
ponieważ ciągle pytacie, co się stało - NIC szczególnego, coraz więcej osób udostępnia swoje blogi na fb, także te, które ja komentuję :) Oczywiście - każdy ma prawo to robić :) Po prostu zostałam już kilka razy "namierzona" przez różne osoby... I nie sprawiło mi to, bynajmniej przyjemności. Stąd moja decyzja.

Komentarze

ml pisze…
hej, jak to? tak się nie godzi! tak nie wolno! zaraz napiszę na maila i poproszę o kotakt Dżej. Powodzenia!
Mama Maminka pisze…
J. bardzo mi z Tobą było miło! Dziękuję:)

Wiedz, że fajnie piszesz, tak "normalnie" i lekko:)

"Są tacy którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać...Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie".
L.B. Abigail pisze…
Też już wysłałam...
granato pisze…
Poszło...
fischerwoman pisze…
Ale co się stało, no co?
fischerwoman pisze…
To jest argument. Unikam jak ognia upubliczniania sie na FB, teraz wszystko jest połączone z FB, jeden klik i nagle wszyscy wszystko o Tobie wiedzą. Chore.
synafia pisze…

A nie możesz po prostu zahasłować czy coś? Ja nie chcę, żebyś zamykała :(
J. pisze…
ALE JA TAK ROBIĘ :)))

wszyscy którzy chcą będą mieli dostęp :))
L.B. Abigail pisze…
To znaczy dobrze, że nie mam konta na FB :).
L.B. Abigail pisze…
To znaczy dobrze, że nie mam konta na FB :).
Ina Leff pisze…
Żałuję teraz, że tak późno tu trafiłam...
Emma Ernst pisze…
Dżej,
dzięki wielkie za zaproszenie. Konta na fb nie posiadam i raczej się nie zanosi, ale wiem, że kilka razy ktoś udostępnił mój blog, widzę na liczniku wejścia z fb...Chroni mnie anonimowość, o ile w tych czasach na necie cokolwiek jest jeszcze w stanie chronić.

Myślę, że długo nie wytrzymasz bez bloga i założysz nowy ;-) W takim wypadku pamiętaj o mnie. Znamy się już od paru ładnych lat! Pamiętasz czasy poprzedniej Ptasiej piosenki, ja pamiętam, jak zmieniałaś mieszkania, szukałaś pracy i przedszkola dla Luśki... :)
L.B. Abigail pisze…
uff :), no to jestem...
też się kilkakrotnie nosiłam z zamiarem zablokowania bloga, ale... nie mogę tego zrobić...
więc u mnie jest swoista autocenzura...
Wu pisze…
Ok, I'm in ;)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …