Przejdź do głównej zawartości

two years later...

nie wiem, jak Wy (w sumie to nie wiem, czy ktoś tu zajrzy, zawsze pisalam głównie dla siebie, ale oj tam:P) ale ja uwielbiam ten moment w filmach, kiedy po różnych perypetiach  fabularnych ekran się ściemnia i pojawia się napis " .... years later"

czadowo, kocham skoki w czasie, niestety, we własnym życiu nie ma tak dobrze, trzeba dziergać dzień po dniu ...

Więc...



Jeśli mocno kochasz, zostaniesz mocno skrzywdzony. Ale jest to tego warte.
C.S Lewis

nie, w moim życiu nie minęły dwa lata, minęły tygodnie
w sumie to ja nie wiem nic o czasie
po prostu od początku moja historia skazana była na klęskę, calkiem jak w tym wierszu
przestaję wierzyć, że kiedykolwiek
mieliśmy alternatywę dla tych wydarzeń i że przewidywano
związanie twojego końca z moim.

(Królik)

więc nie było innego rozwiązania, mimo, że walczyłam tyle miesięcy
a teraz, kiedy odpusciłam, odeszłam, zamilkłam, powinno byc dobrze, prawda? Nauczyłam się jednej, bardzo ważnej rzeczy- nie ufać. Nikomu i nigdy. Oddałabym za niego cały świat. Kiedyś. Tymczasem on, choć brzmi to nieprawdopodobnie, nie miał żadnych ludzkich uczuć. Prócz miłosci własnej. Byc może, bo podejrzewam, że jednak i do tej nie jest zdolny.

więc minął czas, na który tak liczyłam
nie budzę już śpiących demonów
on nadal czasem się odzywa, dla zasady i z nudów
ale "two years later" wypłakałam już większość łez i rozdrapałam rany, które już się goją

czas leczy wszystko
pozostają blizny
jak memento

puenta?

jeden jedyny raz w zyciu zaryzykowałam. teraz już wiem, że byłam durna jak stołowa noga

dobranoc :)


Komentarze

Brombie pisze…
Po pierwsze-nie obrażaj stołowych nóg. Po drugie-taktyka"nie ufam nikomu" nie jest najlepszym rozwiązaniem. Po trzecie- nasze wybory zależą od nas...
fischerwoman pisze…
Nic się nie dzieje bez przyczyny. Myślę, ze chciałaś zapełnić pewną lukę w Twoim życiu i nie trafiłaś na właściwą osobę. Jestem ciekawa, jakby się to dalej potoczyło, gdyby On nie był takim,jaki jest?
J. pisze…
Sylwia - ja też się czasem zastanawiałam. Chyba jednak ktoś czuwa nade mną :P:P

Brom- nie ufam i już :) Nasze wybory nie zawsze są naszymi prostymi wyborami :P A za nogę od stołu masz w ryj ;P
Pani B. pisze…
Ja się nie znam. Kiedyś przepłakałam przez takiego więcej niż 2 lata. Dzisiaj jest 5 lat później. Już nie płaczę.
J. pisze…
Znaczy ze się znasz ;-)

Ja chyba juz nie płacze. Czasem tęsknię ale to za tamta sobą która miała nadzieję.

Tak. Przeżycia takie jak to pięknie uczą. Ale odbierają nadzieję.
Emma Ernst pisze…
hm...
Nic mądrego Ci nie napiszę.
potrafię być całym stołem, nie tylko jedną nogą ;P
synafia pisze…
Wiesz co... najważniejsze, to ocalić siebie. Tylko że droga do ocalenia bywa niestety trudna.

Trzymam kciuki. Za ocalenie.
L.B. Abigail pisze…
No cóż... Ale przynajmniej wiesz, że żyjesz ;P.

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…