Przejdź do głównej zawartości

kilka nieodkrywczych myśli

myśl pierwsza- JESU jaka ja jestem durna
nieodkrywcze, ale jakie prawdziwe :)

myśl druga- można być nie wiadomo jak zajebistym (to o mnie :P) a i tak pewne rzeczy nigdy się nie wydarzą. Innymi słowy, choć to banał, można ćwiczyć codziennie, wyglądać jak Chodakowska, mieć twardy brzuch i równie twardy tyłek, a dla kogoś, kto jest ważny, być nadal nikim. Bo, jesu ale przynudzam, to nie tyłek robi relację między ludźmi (choć i tak się zdarza :P)
nie wiem jak ważny jest wygląd, ale chyba go przeceniałam do tej pory

myśl trzecia - nawet największa wiara na świecie i najlepsze chęci nie zrobią z chuja człowieka. Tak, piszę o Marcinie. A to naprawdę niesamowite jak ja dużo pokładałam wiary i ufności w tym, ze jest on kimś innym, niż jest. Bo ja jestem z tych, co miewają zaćmienia. No ale emocjonalnie jestem z nim rozwiązana już. Tylko nadal mnie zdumiewa ten brak jakichkolwiek zasad w jego postepowaniu.
Zasadniczo to nawet posunął się ostatnio dalej niż kiedykolwiek i napisał, że mnie kocha. Był kompletnie zalany.

myśl czwarta- potrzeba mi depilacji laserowej

myśl piąta- wyglądam jak siedem nieszczęść i strasznie mnie to wkurza, ale wracam do myśli drugiej ...

myśl szósta była dziś rano- zamówiłam na answear dżinsy białe, super fit, w rozm. 32, to był przypadek, miał być rozm. 34. Weszłam w nie bez problemu. Więc myśl szósta była taka, że jednak wygląd nie jest ważny, ale bywa źródłem satysfakcji

siódma, ostatnia- chyba już zawsze będę beznadziejnym kierowcą, strach mi minął i wrócił. I to też mnie wkurza :(

Komentarze

A może chodziło tylko o nierealność przeżycia, o wysokie c, bez oparcia na ziemi, bezcielesne odloty?
A może Ty byłaś wymyślona i taka miałaś pozostać?
Może M. to mitoman, a Ty jesteś zbyt prawdziwa?
J. pisze…
oooo
to ostatnie to na pewno

nie chcę bezcielesnych odlotów, ani wysokiego C

najgorsze, że aktualnie nie wiem, czego chcę!

może nigdy nie wiedziałam ??
Emma Ernst pisze…
Ciekawa jestem jednej rzeczy: czy żałujesz? Czy cofnęłabyś czas i podjęła takie decyzje, żeby to wszystko się nigdy nie wydarzyło??
J. pisze…
to, co powiem, świadczy być może o mojej niedojrzałości, mimo, ze mam świadomość, że wszystko dzieje się po coś i doświadczenia nas wzbogacają
bardzo dużo się nauczyłam
to była ogromna lekcja

ale gdybym mogła cofnąć czas NIGDY bym tego nie powtórzyła

M. jest dla mnie kimś absolutnie wyjątkowym, nie umiem tego wytlumaczyć. Jest kawałkiem mnie, a ja jestem odpowiedzią na jego pytania. To brzmi głupio. Ale ...

Krąży starożytny chiński mit o Czerwonej Nici Losu. Mówi on o tym, że bogowie przepletli czerwoną nić wokół naszych kostek i połączyli ją z tymi ludźmi, których przeznaczenie każe nam poznać. Nić ta może się zacieśniać i plątać, nigdy jednak nie pęknie.

A jednak - wolałabym go nie spotkać i nie kochać.
Emma Ernst pisze…
Wiesz, że spodziewałam się innej odpowiedzi. To kolejny dowód na to, że każdy mierzy własną miarką. Innej nie mamy.
Kilka miłości przeżyłam, żadnej nie żałuję, choć za każdym razem cierpiałam. Jest tylko ta różnica, że Ty nadal jesteś w trakcie, a nie po... Nawet jeśli nie w samym oku cyklonu, to jednak nadal orbitujesz wokół niego... Czas pokaże, ale wydaje mi się, że z czasem spojrzysz na to inaczej, inne wątki wysuną się na plan pierwszy.

To o Czerwonej Nici Losu jest niesamowite :)
J. pisze…
:)
a wiesz, że mimo banalności- ja tego doświadczam, poddaję się, jestem

czy jestem "w"
byc może tak to wyglada i pewnie jeszcze nie wyszłam całkowicie. Tylko teraz jest inaczej niż było. Miłość to wzięcie odpowiedzialności. I ja ją wzięłam.

Bo ja w ogóle zawsze nadodpowiedzialna byłam i kompletnie nie wiem po co ..

Ale gdybym mogła cofnąć ten cholerny czas... Wolałabym wierzyć że nie pokocham już nikogo, niż wiedzieć jak bardzo można mnie upodlić i zranić. Wolałabym tkwić w spokojnym szczęściu, niż rozrywać sobie serce, którego miałam już nie mieć.

Wolałabym go nie spotkać, bo on zmienił moje życie. A dziś wiem, że nie powinnam go zmieniać.
Emma Ernst pisze…
Ech, te dziewczyńskie marzenia o Wielkiej Miłości... Niestety potrafią się spełniać.
A później wypalona ziemia...
J. pisze…
Pustynia.
Spalone słońcem stepy :-)

Ale. Trudno. Juz tego nie zmienię. I tak mogło być gorzej :-P
Brombie pisze…
Nie przeceniałabym depilacji laserowej ;))
synafia pisze…
Tyle myśli naraz, nie wiem, do czego się odnieść najpierw, co napisać... Aż tu zobaczyłam komentarz Brommby ;) I teraz to już nic nie napiszę :P

Ale przytulam mocno to, co z Ciebie zostało, a co wchodzi w spodnie rozmiar 32, czyli rozmiar, o którego istnieniu nawet NIE WIEDZIAŁAM.
Wu pisze…
Tak, tak, nici niby na kostkach, a po jakimś czasie zakręcają się wokół szyi ;)

Ty tak z Emmą na poważnie , a mnie rozbawiły te słodko-gorzkie myśli :)
J. pisze…
Synafio- całus :*

Wu- mnie też one bawią :P
L.B. Abigail pisze…
hmmm.... Straszny chudzielec z Ciebie... ;)...
Ale to nie szkodzi.

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…