Przejdź do głównej zawartości

jestem

w sumie to ja teraz bardziej jestem, niż wcześniej byłam
bo jestem ta bardziej tu i teraz
i jestem mocniej, bo świadomiej

a
byłam przecież zakochana i co stało się później?
Zabawna rzecz, dla mnie całkiem nowa - skończył się świat bańki mydlanej i przetarłam oczy
teraz czekacie aż powiem, że się myliłam

a ja się nie myliłam
bo miłość jest miłość, nawet nieodwzajemniona, to nadal to samo
tylko pojedyncze

nie udało nam się (jeszcze?) rozwiązać czerwonej nitki, która nas plącze, rzecz dziwna, zostaliśmy kumplami, ja wysyłam mu pliki graficzne do przeróbki na wczoraj, on prosi żebym mu odebrała z anodowni części moto... Tylko jedną rzecz musiałam zmienić- nie mogę go widywać
bo kiedy go widzę, świat mi lekko zachodzi mglą
poza tym- świetnie, nie ma oczekiwań, nie ma rozczarowań
kiedy dzwoni, gadamy, żartujemy, a potem znów oddycham głęboko
kiedy nie dzwoni, to oddycham głęboko i nie myślę o tym

ten film się skończył, we mnie skończył
pewnie jest tak, jak miało być od początku- kumple
nie przyjaciele
kumple
mało to czy dużo, nie oceniam, bo wreszcie wiem, że jest, co jest, innego nie będzie
przyjmuję
zgadzam się, nie wartościuję, jest mi prosto i zwyczajnie
letnio
bez wahań, bez ekstremów

a
byłam dziś z klasą Luśki (z okazji Dnia Dziecka) w Niku na kręglach, było fajnie, w ogóle mam fajny czas.
Lu wczoraj miała konkurs czytania i zajęła 3 miejsce (na 18 dzieci :D) jutro jedziemy do Pancerniaków na pokazy wojskowe i grochówkę :) A w niedzielę Brom zabiera mnie i Lu na biedronkowy piknik z okazji Dnia Dziecka.
Dziś mam jeszcze w planach wieczorem kosmetyczkę, potem lenienie się z gazetą (trening, oczywiscie też :P polecam tę nową książkę Chodakowskiej, głównie ze wzglądu na płytę ze świetnymi ćwiczeniami na brzuch, rewelacja).
Lubię siebie taką nową, inną trochę. Taką uspokojoną i świadomą tego, o czym mówiła jedna z bohaterek filmu Take this Waltz - życie ma swoje braki i choćbyś się zesrała, nic na to nie poradzisz

niektórzy nie mają pracy, inni dzieci, albo chęci do życia, a ja
a ja też nie mam wszystkiego, mimo, ze był czas, kiedy wierzyłam, że mi się spełni

życie ma swoje braki, dlatego doceniam to, co mam

Komentarze

Emma Ernst pisze…
Oby tak dalej. :)
Też doceniam, dopóki mi się nie przypomni tekst Poniedzielskiego:,,Jak się nie ma, co się lubi, to nie lubi się i tego, co się ma...".
Ale sio! Niech się nie przypomina. Grochówka, trening ... I żyjemy dalej:*
J. pisze…
Żyjemy
No bo co??
Doszłam do ściany,walnelam łbem. Przeżyłam.
Ojtam.
Następny level. Po prostu. Życie.
Doran pisze…
Ostatnie zdanie... SUPER...:)
Też tak ostatnio mam... dostrzegam i doceniam to, co mam...
Ściskacze :)

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka