Przejdź do głównej zawartości

ja nie piszę :P

grafomania mi się zgubila :P

zapierdalam, nie mam czasu :P
a tak poważnie to ani czasu, ani potrzeby
wymienię się kilkoma mailami z Synafią, napiszę wieczorną epistołę do koleżanki Broszki, obgadam świat z Brommbą i jakoś mi wystarcza ::)

dziś na przykład wzięłam dziecia po pracy do baru na obiad, potem w nieludzkim upale podreptałyśmy nabyć sandały, następnie zakupy... i właśnie wróciłam do domu
pranie, prasowanie, naczynia, kot, odkurzanie, kąpiel dziecku, kolacja ..
auć
(mąż ?? nie żartujcie- od marca do października mąż jest na rybach, podrzuca tylko pranie i zmywanie...)

więc buty dziecku nabyłam, piekne w Clarksie widziałam, takie zgrabne, lekkie, sportowy szyk i elegancja w każdym calu... No way. Wybrała sobie Lasockiego Różowe! Z kwiatkiem! Żegnajcie czasy, gdy miałam wplyw na garderobę mej córki... Na szczęście nie są plastikowe, choć tyle ...że ze skóry :P dusza mi cierpnie na myśl o głównych powodach wyboru tego a nie innego modelu- miały być zachwycające (hmmm ;P) i ladniejsze niż sandaly Zuzi (o tu nie mam wątpliwości :P:P choć sandałów Zuzi nie widziałam, wiem, że  kazda para jej obuwia estetycznie zabija)
Dość złośliwości :P

pralka woła, kafelki w kuchni wołają i łazienka, ta woła już trzeci dzień wprost z łazienkowych trzewii

a!
książkę czytam (dobre sobie- poczytuję raczej..) "Rówieśniczki" K. Tubylewicz. Podoba mi się :)

A widziały nominacje do Nike ?? Widziały ??
"Ości" Karpowicza i "Nocne zwierzęta"  Pustkowiak
A nie mówiłam ??:P:P:P
No!
Mysliwski też jest, ale to bylo pewne, że będzie.
A teraz sio- iść i czytać, a ja idę paprać się w łazience !

Komentarze

broszki pisze…
Odkąd posłuchałam Ignacego Karpowicza w ostatniej Hali Odlotów, postanowiłam że chcę WSZYSTKO! (bo jako wieśniara nie czytałam jeszcze nic) Balladyny i Romanse (imponująca objętość), Ości, no od Niehalo po Sońkę! I już sama sobie zazdroszczę, że to wszystko dopiero przede mną ;-)

A co do plastikowych butów, to poczekaj aż Lu pokocha melissy ;-)
J. pisze…
BROSZKI!!! Luska dzis nadała Melissy z komentarzem Ale świetne!!!

Karpowicz miszcz. Kocham go nieziemsko. Sońki jeszcze nie mam.
L.B. Abigail pisze…
tak jest! :)
Wu pisze…
Biorąc pod uwagę fakt, że pogoda prześliczna i nie wiadomo jak długo ta prześliczność ma zamiar się utrzymać, postanowiłem pozostać głuchy na łazienkowe jęki :P
J. pisze…
Wu- jestem sprytną i genialna panią domu, więc łazienkę sprzątam PO zachodzie słońca :P
Emma Ernst pisze…
Wu ma rację: kto by sobie głowę zawracał sprzątaniem przy takiej pogodzie. Po zachodzie słońca jestem zmęczona nadnaturalną aktywnością fizyczną i staram się nie widzieć kafelków ;P

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka