Przejdź do głównej zawartości

dziś



lubię przydrożne bary i nijakie miasteczka. są jak ja. prowincjonalne i nudne. nie znaczą nic, ale często mają wielkie aspiracje i jeszcze większe nadzieje. mija się je, jednak, obojętnie i natychmiast zapomina. nie wyróżniają się niczym i nie zapadają w pamięć.

myślę, że nie lubiłam i nie lubię wiosny za złudną nadzieję, jaką daje. za spaloną słońcem ziemię i drwinę z przemijania. za ostentacyjne piękno i bezczelność porannych promieni.

pomyliłam się co do siebie
nie miałam racji
czasem czuję się jakby J. było synonimem słowa samotność

dziś mi źle bez sensu

Komentarze

Trzeba mieć dużo siły, żeby zakwestionować "rację i sens". Nasze największe zbiorniki kłamstw.
Samotność, to wielka bliskość z samą sobą. Taka słodko-gorzka, bez udawania.
Ściskam Cię!
Mama Maminka pisze…
Chciałabym jakoś pocieszyć....znalazłam w necie To, może pomoże: "Każdy powinien mieć kogoś,z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się samotny". Ernest Hemingway

Mam nadzieję, że nie pogorszyłam sprawy...a może by tak trochę wina???!!!
Przytulam :***
Mama Maminka pisze…
A Oscar Wilde powiedział, że "Mężczyźnie samotność może dopomóc w odnalezieniu siebie, kobietę zabija"....Hymm, ale to chyba nie jest dobry cytat!
Czy dobry???!!! Jak myślisz?

No to już nie wiem! Ja bym tam przepiła sprawę ;)
J. pisze…
Emmo- wino tak,ale najpierw trening. Jestem z gatunku niepocieszalnych;-) sama siebie wpedzam w doły i sama z nich wyciągam. Samodzielna istota:-) całus.

Magdo- ja to myślę ze problem w sile właśnie. Mam jej zbyt wiele... Tak. Dziś bardzo ze sobą jestem blisko. Widzę całą nijakość i płytkość. I ja sciskam mocno. ( i myślę ciągle o Twoich kozach).
J. pisze…
Emmo- Oscar nigdy się nie myli!!!! :-D
Mama Maminka pisze…
J.! Tu Maminka! Halo!
:))))))))))))))
J. pisze…
O rany !!! Wybacz :)))

z rozpaczy popadam w paranoję i analfabetyzm !! :**
granato pisze…
Dzisiejszy dzień odczuwam na podobnych częstotliwościach...
Dużo za dużo sił...
Ina Leff pisze…
Ciężko jest zaakceptować własną samotność. Ale da się. Da się z nią żyć, ba,nawet da się ją pokochać!
Przytulić, pogłaskać. Bo przecież, jeśli jesteś z nią, to już nie sama...
J. pisze…
Ino- akceptuję samotność, nie akceptuję własnej miałkości. Drazni mnie ona i wkurza.

Granato- :) dawno Cię nie widziałam (mieszkasz w Słupsku- wybacz, ale byłby to wielki zbieg okoliczności, dlatego pytam)
granato pisze…
J. ano :) Już drugi tydzień :D
Zaglądam tutaj, ale jakoś mniej wyrazowo mi w głowie - milczę więc na wszystkich frontach.
L.B. Abigail pisze…
Ech...
Dobrze Cię rozumiem, choć z innych powodów i u mnie ostatnio podobnie... A ja zawsze wolałam jesień...
chaos pisze…
niech jutro będzie dobrze.
z sensem.
niech przydrożne bary i miasteczka bujają twoje niebo.
słodko-winna pisze…
Dżej, J, to nic innego jak jeszcze jest jutro :0
:*
symbiozajego pisze…
Pięknie napisane. A J w samotności jakby wyryte odkąd pamiętam.

Pozdrawiam ciepło,

J

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …