Przejdź do głównej zawartości
do dupy

w sensie odzieżowym
może i ja jestem nie najgrubsza, ale za cholerę spodni na lato nie mogę kupić, sukienkę jutro oddaję, bo też wygladam jak w worku
problem mój odzieżowy polega na fatalnej korelacji- pas- obwód łydki
pas mam jak osiemnastowieczna dziewica w gorsecie, a łydę jak gladiator, niebawem te obwody sie zrównają ...
chujnia moje Panie
albo bedę nosić spodeneczki nie zakrywające tyłka ( a nie będę, bo AŻ tak dobrze nie wyglądam) albo szmaty do kostek
tertium non datur
przemierzyłam dziś galerię handlową wzdłuż i w szerz i jedyne co znalazłam to sportowe cieniutkie spodenki w hm. Nabyłam. Ale do pracy się nie nadają.
sukienek i spódnic nie noszę, bo nie chcę wspomnianą wyżej łydą straszyć niewinnych dzieciątek

i tak o- lato jest do dupy i sandały sie kończą

poza tym- znakomicie
zdaje się, że emocje mam już uporządkowane
książkę przeczytałam i WO extra i pojeździłam na rolkach i na rowerze i w ogóle książkę Chodakowskiej kupiłam..

świat bylby znośnym miejscem, gdyby nie ta łyda
na dodatek w śnieżnobialym kolorze !!!

och ..!!

Komentarze

L.B. Abigail pisze…
Heh :)... Też mam problem podobny, ale się u mnie już od ud zaczyna...
:). Dobrze, że dobrze :*
fischerwoman pisze…
Mam ten sam problem z nogami (u mnie jeszcze kostki nie teges), wiec tylko spodnie wchodzą w rachubę lub długaśne spódnice. Podzielam opinię, że ciężko dostać cokolwiek w sklepie, choć od ilości szmat na wieszakach można dostać oczopląsu. Na biel łydki znalazłam sposób - balsam do ciała Dove z samoopalaczem - nóżka wygląda jak muśnięta słońcem - bez zacieków, plam itp. - pokochałam rok temu i dopóki nóg nie przydymię słońcem - dopóty stosuję :)
synafia pisze…
Moje śnieżnobiałe łydy powlókł romantyczną opalenizną samoopalacz z Rossmanna. Polecam!

Na dysproporcję nic nie poradzę. Łydki mam zacne, ale w pasie jestem jeszcze zacniejsza, niczem matrona starożytna, więc u mnie wszystko jest proporcjonalnie szerokie, o ;)
Doran pisze…
No kochana:) To mnie pocieszyłaś, że nie tylko ja mam jakieś problemy letną porą...:) buźka
Emma Ernst pisze…
Jeśli się mieścisz w 32 to może i nie jesteś najgrubsza, fakt :D
J. pisze…
Emmo- co innego się mieścic, a co innego GODNIE wyglądać:P

Doran- każdy ma :))) a nawet każdA :P

Synafio- nabyłam- teraz mam mozaikę :P

Fischer- nogi mam chyba nieprzydymialne, nawet słońce czuje respekt przed mą łydą .. ;)

Abi- na uda nie zerkam, któż by patrzył w czeluście piekielne :)
Wu pisze…
Jest ogromna różnica między umięśnioną łydką, a otłuszczoną.
Biorąc pod uwagę rozmiar Twojego outfit'u i fakt, że sumiennie przykładasz się do jazdy na rolkach, Twoje łydki muszą wyglądać całkiem nieźle :)
Proszę więc tu nie tragizować ;P :))

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …