Przejdź do głównej zawartości

5 maja


Tak to wygląda. Odkładasz coś na chwilę i od czasu do czasu szukasz na tej półce czegoś innego, i przypominasz sobie, i myślisz: "Już niedługo". A potem to coś staje się po prostu jedną z rzeczy, które tam leżą, przysłoniętą innymi, aż w końcu w ogóle o niej nie myślisz.
  Coś, co było twoim największym skarbem. Nie myślisz o tym. Strata, jakiej nie brałbyś nawet pod uwagę, teraz staje się czymś, o czym ledwo pamiętasz.

Alice Munro "Uciekinierka"






tak małe dłonie jak moje nie potrafią utrzymać sensu...

D. Dymińska "Mięso"


Myślałam, że uda mi się dziś wykrzesać z siebie entuzjazmu trochę i radości.
Ale skoro nawet T. zapomniał o moich urodzinach, to chyba jednak - nie.
Nie uda się. Może jutro ?

Miłego dnia. 
Zwłaszcza maturzystom.

Komentarze

Brombie pisze…
Nawet T.... Podejdź do tego tak: warto się uśmiechnąć, jeśli nawet B. (J) już od rana pamiętała o moich urodzinach :)) Buziaki raz jeszcze!
J. pisze…
no....
też Cię kocham :));**
L.B. Abigail pisze…
No ja złożyłam Ci szybkie życzenia u siebie pod Twoim komentarzem, ale wiadomo, że to się nijak ma do prawdziwych życzeń. W każdym razie nie zapomniałam :D...

A życzę Ci abyś po wykonaniu kolejnego obrotu tej spirali ku górze znalazła się w miejscu, które da Ci poczucie bezpieczeństwa i spełnienia... ;).

No i spełnienia marzeń Ci życzę :D.
J. pisze…
Abi- dziękuję:*
broszki pisze…
Wow, serdeczności! :*
Mama Maminka pisze…
J. niech Ci się spełnia...i wszystkiego naj :*
J. pisze…
Dziękuję Mamo M :)

Broszki :***

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka