Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2014

jestem

w sumie to ja teraz bardziej jestem, niż wcześniej byłam
bo jestem ta bardziej tu i teraz
i jestem mocniej, bo świadomiej

a
byłam przecież zakochana i co stało się później?
Zabawna rzecz, dla mnie całkiem nowa - skończył się świat bańki mydlanej i przetarłam oczy
teraz czekacie aż powiem, że się myliłam

a ja się nie myliłam
bo miłość jest miłość, nawet nieodwzajemniona, to nadal to samo
tylko pojedyncze

nie udało nam się (jeszcze?) rozwiązać czerwonej nitki, która nas plącze, rzecz dziwna, zostaliśmy kumplami, ja wysyłam mu pliki graficzne do przeróbki na wczoraj, on prosi żebym mu odebrała z anodowni części moto... Tylko jedną rzecz musiałam zmienić- nie mogę go widywać
bo kiedy go widzę, świat mi lekko zachodzi mglą
poza tym- świetnie, nie ma oczekiwań, nie ma rozczarowań
kiedy dzwoni, gadamy, żartujemy, a potem znów oddycham głęboko
kiedy nie dzwoni, to oddycham głęboko i nie myślę o tym

ten film się skończył, we mnie skończył
pewnie jest tak, jak miało być od początku- kumple
nie …
do dupy

w sensie odzieżowym
może i ja jestem nie najgrubsza, ale za cholerę spodni na lato nie mogę kupić, sukienkę jutro oddaję, bo też wygladam jak w worku
problem mój odzieżowy polega na fatalnej korelacji- pas- obwód łydki
pas mam jak osiemnastowieczna dziewica w gorsecie, a łydę jak gladiator, niebawem te obwody sie zrównają ...
chujnia moje Panie
albo bedę nosić spodeneczki nie zakrywające tyłka ( a nie będę, bo AŻ tak dobrze nie wyglądam) albo szmaty do kostek
tertium non datur
przemierzyłam dziś galerię handlową wzdłuż i w szerz i jedyne co znalazłam to sportowe cieniutkie spodenki w hm. Nabyłam. Ale do pracy się nie nadają.
sukienek i spódnic nie noszę, bo nie chcę wspomnianą wyżej łydą straszyć niewinnych dzieciątek

i tak o- lato jest do dupy i sandały sie kończą

poza tym- znakomicie
zdaje się, że emocje mam już uporządkowane
książkę przeczytałam i WO extra i pojeździłam na rolkach i na rowerze i w ogóle książkę Chodakowskiej kupiłam..

świat bylby znośnym miejscem, gdyby nie…

ja nie piszę :P

grafomania mi się zgubila :P

zapierdalam, nie mam czasu :P
a tak poważnie to ani czasu, ani potrzeby
wymienię się kilkoma mailami z Synafią, napiszę wieczorną epistołę do koleżanki Broszki, obgadam świat z Brommbą i jakoś mi wystarcza ::)

dziś na przykład wzięłam dziecia po pracy do baru na obiad, potem w nieludzkim upale podreptałyśmy nabyć sandały, następnie zakupy... i właśnie wróciłam do domu pranie, prasowanie, naczynia, kot, odkurzanie, kąpiel dziecku, kolacja .. auć (mąż ?? nie żartujcie- od marca do października mąż jest na rybach, podrzuca tylko pranie i zmywanie...)
więc buty dziecku nabyłam, piekne w Clarksie widziałam, takie zgrabne, lekkie, sportowy szyk i elegancja w każdym calu... No way. Wybrała sobie Lasockiego Różowe! Z kwiatkiem! Żegnajcie czasy, gdy miałam wplyw na garderobę mej córki... Na szczęście nie są plastikowe, choć tyle ...że ze skóry :P dusza mi cierpnie na myśl o głównych powodach wyboru tego a nie innego modelu- miały być zachwycające (hmmm ;P) i ladnie…
Możemy się przyzwyczaić do poczucia straty, które dręczy nas minuta po minucie. Możemy zaakceptować rozpaczliwy smutek przez którego pryzmat, zaczynamy postrzegać rzeczywistość. Możemy nawet nauczyć się żyć z tą stratą. To jednak nie oznacza, że rana się zabliźni ani, że cierpienie pozwoli się zamknąć w metalowym pudełku i da o sobie zapomnieć.— Douglas Kennedy - Kobieta z Piątej Dzielnicy



się dzieje... się

ponieważ przeszłam w tryb kameralny i prywatny, napiszę to- weszłam w ostrą mailową dyskusję z M na temat przeszłości i jego zachowania, zaproponowałam mu, dość obcesowo, żeby się zrywał z mojego życia w tempie ekspresowym i tu zonk, bo okazuje się, że chyba braliśmy udział w kompletnie różnych wydarzeniach ale razem. Każde z nas ma swoją wersję, a co najciekawsze, kompletnie te wersje się róznią.  Jazda pt "nie opuszczę cię, bo jesteś świetną rozrywką i zabawką" wygląda na niekończącą się historię. doszly elementy melodramatyczne typu- odrzuciłaś mnie i byłaś nieczuła. o fuck.
przy okazji- M. będzie miał córkę. W sierpniu.
A dziś lało, prawdaż. Świetna okazja by włożyć dzieciu kalosze i nakazać mu kompletne unoranie się najzabawniejszy moment- Łucja stoi boso na środku uliczki osiedlowej i wylewa wodę z kaloszy. Przechodnie robią zdjęcia i się cieszą. Moje dziecko jest wolnym czlowiekiem. Uf. Uf. Jestem podlą matką, ale nie do konca zepsułam ten cud. potem zabrałam ją na n…
jaaaaaaaaaaaaa tej,  jak mawia Brommba
ale mam leniwca do pisania bloga
albowiem wena twórcza zrobiła sobie wolne ode mnie, na wieki wieków
wena wraca jak jestem nieszczęśliwa i skopana, a aktualnie jestem w stanie nirwany, który nie dopuszcza innych stanów i wielką obojętnością kładzie się
oraz, że brak mi emocji, bom się wypstrykała z nich na amen
i nawet, gdybym chciała, swiecie mój, no nie mogę ...flauta

ale przechodząc do rzeczy bieżacych, to odkryłam, że są matki bardziej pierdolnięte na punkcie swych córek, niż ja :P Lu chodzi do klasy z Polą, Polka mieszka 3 piętra nad nami i laski sie bardzo lubią. Mówię do polcinej mamy - niech se laski lecą same idą na plac zabaw przed blokiem, można sobie z balkonu rzucić okiem na nie i w ogóle- we dwie raźniej. Polki mama zbladła i rzecze- ALE JAK?? Ona ma DOPIERO osiem lat. Sama w windzie?? dodam, że Pola nie jest jedynaczką i ma starszego brata w gimnazjum, wiec jakby świr na punkcie jedynego dziecka tu nie gra głównej roli :P więc jak …

kilka nieodkrywczych myśli

myśl pierwsza- JESU jaka ja jestem durna nieodkrywcze, ale jakie prawdziwe :)
myśl druga- można być nie wiadomo jak zajebistym (to o mnie :P) a i tak pewne rzeczy nigdy się nie wydarzą. Innymi słowy, choć to banał, można ćwiczyć codziennie, wyglądać jak Chodakowska, mieć twardy brzuch i równie twardy tyłek, a dla kogoś, kto jest ważny, być nadal nikim. Bo, jesu ale przynudzam, to nie tyłek robi relację między ludźmi (choć i tak się zdarza :P) nie wiem jak ważny jest wygląd, ale chyba go przeceniałam do tej pory
myśl trzecia - nawet największa wiara na świecie i najlepsze chęci nie zrobią z chuja człowieka. Tak, piszę o Marcinie. A to naprawdę niesamowite jak ja dużo pokładałam wiary i ufności w tym, ze jest on kimś innym, niż jest. Bo ja jestem z tych, co miewają zaćmienia. No ale emocjonalnie jestem z nim rozwiązana już. Tylko nadal mnie zdumiewa ten brak jakichkolwiek zasad w jego postepowaniu. Zasadniczo to nawet posunął się ostatnio dalej niż kiedykolwiek i napisał, że mnie kocha…
nie mogę się przemóc do pisania

wyżyłował mnie tek weekend emocjonalnie
niby był fajny, miły i spokojny
ale pod spodem wrzało
ja mam jednak niewątpliwy talent do sciągania na siebie dziwnych zdarzeń

chwilowo nie mam pewności co do żadnej rzeczy która mi się zdarza, kręcę i mącę
ale to chwilowo ;))

bo przecież upiekłam jagodzianki, wysprzątałam na błysk, ogarnęłam, zjeździłam nowe rolki i właśnie wychodzę na rower

ja myślę że mnie są dwie
czasem idą ramię w ramię, a czasem jedna robi woltę
i hulaj dusza
jedna szuka się w oczach drugiej

po drugiej stronie lustra

Alice: How long is forever?
White Rabbit: Sometimes, just one second.



two years later...

nie wiem, jak Wy (w sumie to nie wiem, czy ktoś tu zajrzy, zawsze pisalam głównie dla siebie, ale oj tam:P) ale ja uwielbiam ten moment w filmach, kiedy po różnych perypetiach  fabularnych ekran się ściemnia i pojawia się napis " .... years later"

czadowo, kocham skoki w czasie, niestety, we własnym życiu nie ma tak dobrze, trzeba dziergać dzień po dniu ...

Więc...



Jeśli mocno kochasz, zostaniesz mocno skrzywdzony. Ale jest to tego warte.
C.S Lewis

nie, w moim życiu nie minęły dwa lata, minęły tygodnie w sumie to ja nie wiem nic o czasie po prostu od początku moja historia skazana była na klęskę, calkiem jak w tym wierszu przestaję wierzyć, że kiedykolwiek
mieliśmy alternatywę dla tych wydarzeń i że przewidywano
związanie twojego końca z moim.

(Królik)
więc nie było innego rozwiązania, mimo, że walczyłam tyle miesięcy a teraz, kiedy odpusciłam, odeszłam, zamilkłam, powinno byc dobrze, prawda? Nauczyłam się jednej, bardzo ważnej rzeczy- nie ufać. Nikomu i nigdy. Oddałabym za niego …

z powodów takich

że MUSZĘ - siła wyższa, żałuję, ale tak wyszło

zamykam bloga

więc jesli ktoś chciałby zaglądać czasem i pobyć chwilę - poproszę o maila:

koloroweszklo@gmail.com

miłego wieczoru :)

Edit: ponieważ ciągle pytacie, co się stało - NIC szczególnego, coraz więcej osób udostępnia swoje blogi na fb, także te, które ja komentuję :) Oczywiście - każdy ma prawo to robić :) Po prostu zostałam już kilka razy "namierzona" przez różne osoby... I nie sprawiło mi to, bynajmniej przyjemności. Stąd moja decyzja.

5 maja

Tak to wygląda. Odkładasz coś na chwilę i od czasu do czasu szukasz na tej półce czegoś innego, i przypominasz sobie, i myślisz: "Już niedługo". A potem to coś staje się po prostu jedną z rzeczy, które tam leżą, przysłoniętą innymi, aż w końcu w ogóle o niej nie myślisz.   Coś, co było twoim największym skarbem. Nie myślisz o tym. Strata, jakiej nie brałbyś nawet pod uwagę, teraz staje się czymś, o czym ledwo pamiętasz.
Alice Munro "Uciekinierka"





tak małe dłonie jak moje nie potrafią utrzymać sensu...
D. Dymińska "Mięso"

Myślałam, że uda mi się dziś wykrzesać z siebie entuzjazmu trochę i radości. Ale skoro nawet T. zapomniał o moich urodzinach, to chyba jednak - nie. Nie uda się. Może jutro ?
Miłego dnia.  Zwłaszcza maturzystom.
długi weekend był faaajny ;) nie tylko dlatego, że był długi, ale przede wszystkim dlatego, że wspólnie zrobiliśmy mnóstwo rzeczy zwiedziliśmy Gniezno, katedrę i muzeum (Łucja nie odpuści żadnemu muzeum, wprost uwielbia łażenie po cichych salach pełnych eksponatów, wcale- zdawałoby się- nieinteresujących dla prawie ośmiolatki). Jeździliśmy na rolkach, przejechaliśmy prawie 30 km rowerami wczoraj (a dałoby się i więcej, gdyby nie okrutna pogoda). Odwiedziliśmy Brommbę i ze 3 stadniny koni ... Nie odwiedzaliśmy sklepów za to ;) Czytaliśmy, oglądaliśmy filmy i odpoczęliśmy.
Dziś natomiast upiekłam z Młodą 5 blach ciastek, a teraz robię zalewę octową do ryb. Ryb ci u nas dostatek... ;)) Ale łódka jeszcze czeka na lepszą pogodę. Jak tylko wiosna się rozkręci w ogóle nie będziemy przebywać w domu.
Póki co, jednak - przebywamy. Im dłużej przebywamy- tym więcej mamy tematów do rozmów i rozmyślań. Nurtuje mnie nieustannie kwestia szkoły Łucji. Ale to tak delikatny temat, że nie umiem ogarnąć.…

dziś

lubię przydrożne bary i nijakie miasteczka. są jak ja. prowincjonalne i nudne. nie znaczą nic, ale często mają wielkie aspiracje i jeszcze większe nadzieje. mija się je, jednak, obojętnie i natychmiast zapomina. nie wyróżniają się niczym i nie zapadają w pamięć.
myślę, że nie lubiłam i nie lubię wiosny za złudną nadzieję, jaką daje. za spaloną słońcem ziemię i drwinę z przemijania. za ostentacyjne piękno i bezczelność porannych promieni.
pomyliłam się co do siebie nie miałam racji czasem czuję się jakby J. było synonimem słowa samotność
dziś mi źle bez sensu