Przejdź do głównej zawartości

wtorek


się mnie słowa ostatnio nie trzymają
inna sprawa, że ich nie chwytam... żyję, nic szczególnego
poprostowałam sobie wszystko, więc za bardzo nie ma czego rozkminiać
praca dom dom praca
dziecko

w zasadzie jedyne, co mnie ostatnio zastanawia, to dziecko :)
odkryłam już, że świetnym nauczycielem jest, mistrzem w nauczaniu cierpliwości i badaniem ścieżek, którymi nigdy bym nie poszła. A wczoraj odkryłam coś jeszcze- że moje dziecko nie będzie świetnie jeździć konno, chociaż tak kocha konie i ma totalnego świra na ich punkcie.
Nie będzie, chociaż JA bym chciała :)) :P
No ale ONA nie będzie. Nie będzie bo się boi. Strach paraliżuje ją przed kłusem i galopem...

Wczoraj po raz pierwszy dostała do oprowadzania po padoku początkującą dziewczynkę. Dawno nie widziałam tyle szczęścia w oczach Łucji. Biegała jak szalona, robiła cuda wianki, fajnie i sprawnie jej szkło. Potem oprowadziła małą W. po całej stadninie i pokazała jej wszystkie konie. Efektem czego wyjechałyśmy ok. 19.40 dopiero ze szkółki. W aucie, Łucji nie zamykała się buzia, na szczęście już ogarniam prowadzenie samochodu i prowadzenie rozmowy. Synchronicznie ;).
 Zastanawiam się, niekiedy, jaką drogą pójdzie moja córka i dlaczego jest tak różna ode mnie. To kuszące - kształtować dziecko na swój obraz i podobieństwo... Nie uległam tej pokusie. Niemniej jednak przyłapuję się czasem na rozczarowaniach, ze Łucja zrobiła coś tak, a nie inaczej. Nie, nie mówię jej tego nigdy. Moje oczekiwania są przecież absurdalne. Byłam zupełnie innym dzieckiem, niż ona. I bardzo się cieszę, że mamy fajny kontakt i porozumienie. Bo, mimo różnic, jak mawia T- mamy identyczną zwariowaną energię. I nie potrzebujemy słów czasem, żeby się zrozumieć. I, myślę sobie, że czasem jest mi trudno ogarnąć i zrozumieć niektóre sprawy, ale w gruncie rzeczy - zawsze wychodzimy na prostą. I po każdych trudnościach mamy nowa naukę i fajniejszą więź. 
Dużo energii wkładamy obie we wzajemne relacje ;))

A jeśli już o zrozumieniu, to (a jakże!) kupiłam książkę. 
"Bóg nigdy nie mruga" R. Brett, zachęcił mnie wywiad z autorką w którychś WO. Książka lekka, niegłupia, ale szału nie robi w sumie. Kilka mądrych lekcji dla mnie miała :)
W ogóle nie czytam już beletrystyki. Hm. Kończę "Biegnącą z wilkami", w przerwach czytam "Nastolatki" Juula. Chyba czas na jakiś krwawy kryminał ;))

Komentarze

Ina Leff pisze…
W jakim wieku jest Twoja pociecha? ;)
Fajnie jest zobaczyć w dziecku cząstkę siebie. Ale tylko cząstkę :)
J. pisze…
We wrześniu skończy osiem. Gabaryt ma średniej szesciolatki;-)

Tylko cząstkę :-D
L.B. Abigail pisze…
Pięknie piszesz o swojej córeczce :)... Ja też wciąż byłam (i nadal jestem) zadziwiona moim synem...
I od niedawna odkrywam, jak bardzo jest on do mnie podobny... :))
słodko-winna pisze…
Wiesz, Dżej? Myślę, że jesteś świetną mamą i nie zgub tego:))
Wu pisze…
W ramach przerywnika poczytaj coś Larsson'a ;)
synafia pisze…
Ja skończyłam właśnie Zadie Smith "O pięknie" i uważam, że była to książka przepyszna wprost!

A jeśli już o dzieciach mowa... Podziwiam Twój spokój :) Ja mam w sobie wiele niepokoju. Dziobalinda idzie do szkoły od września i ja nagle popadłam w nostalgię, że oto moja pierworodna oddali się ode mnie, odejdzie do zachodu słońca, w coraz większą dojrzałość... chyba jestem matkom-bluszczemm ;)
J. pisze…
Synafio- tak Zadie S. jest genialna, O pięknie czytałam lata temu i uwiodła. Jak i Białe zęby :)
Ja trzymam mocno kciuki za odchodzenie i dojrzałość, bo przecie taki los :)) mogę stać i patrzeć, oraz pozwolić oddalać się bezpiecznie :) :*

Wu- czytałam :)) Mam Miłoszewskiego :))

Słodka- miło mi :) ale ja nie wiem, czy jestem, nie wiem .. :*

Abi- kocham się zadziwiać. Zadziwienie rodzi się z obserwacji :)) Ściskam.
Emma Ernst pisze…
Ma tylko 8 lat, jeszcze może się okazać, że jednak będzie świetnie jeździć konno! Zwłaszcza, że tak kocha konie. Za wcześnie na takie ostateczne opinie ;-)
J. pisze…
Emmo- trenuje juz ponad 2 lata. Jest ogromny regres... Ale miłość trwa:-)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …