Przejdź do głównej zawartości

wtorek

Długo by pisać i opowiadać, że miałam fajne Święta
mnóstwo spotkań, rozmów, a przede wszystkim spacerów i wędrówek

w skrócie wyglądało tak:




i nawet miałam ochotę napisać i opisać, gdyby nie droga powrotna, prócz tego, że mnie wymęczyła ( ponad 6 godzin!) to tradycyjnie skłoniła mnie do refleksji innej, niż świąteczna, natury.
Dużo jeździmy, robimy tysiące kilometrów rocznie i za każdym razem widok (a to, niestety widok nierzadki)  samochodu leżącego kołami do góry w rowie robi na mnie wrażenie, tym większe, gdy widzę leżące obok ciała...
Wiem. Wszyscy się spieszymy.
Wiem. To banał i puszczamy go mimo uszu- ale na drodze trzeba myśleć, przewidywać, dostosować prędkość. I czasami- mieć szczęście. W ciągu 4 dni widziałam 2 wypadki śmiertelne.

Życie jest kruche. I jakże często kończy je brawura i brak wyobraźni.

Komentarze

L.B. Abigail pisze…
Tak... życie jest bardzo kruche... :(... Współczuję widoków i co za tym idzie refleksji.

Dobrze, że święta udane :)
broszki pisze…
Jak fajnie widziec Was obie :)
ml pisze…
Widzę, że sporo lasu było na święta :) Co do wypadków, tak to już jest i nic tego nie zmieni
J. pisze…
Marku- męskie podejście do tematu. Ja myślę ze zmiana mentalności mogłaby zmienić wiele. A las... Wiesz- tatuś leśniczy, mama biolog..:-P

Broszki- czy ja wiem... Jak patrzę na te moje krótkie nóżki to mu gorzej;-) ale dzięki!

Abi- bardzo udane. Całus.
Emma Ernst pisze…
O rety :(
Nigdy nie widziałam śmiertelnego wypadku. Raptem drobne stłuczki.

Uśmiech masz rozbrajający :D
synafia pisze…
No tak.

I nie wiem, co napisać, bo nic mądrego nie umiem. Chyba tylko to, że zachwyca mnie Wasze zdjęcie w lesie. Piękne Wy i las piękny. I wszystko to takie cenne i kruche.

Ina Leff pisze…
Też nigdy nie widziałam takiego wypadku. Ale życie to chwila.

Pięknie wyglądacie.
Brombie pisze…
To zdjęcie na samej górze mnie się najbardziej... :))
Julia K pisze…
Czasem trzeba "otrzeć się" o śmierć swoją, lub czyjąś żeby sobie o kruchości życia przypomnieć i przestać marnować cenne chwile.
J. pisze…
Julio- tak, pewnie tak... Choć rodzinie z wczorajszego auta nie odważyłabym, się tak powiedzieć ...:(

Brom- :)))))

Ino- dziękuję :)

Synafio- właśnie tak- cenne i kruche. Całus :*

Emmo- dziękuję ;)) (nie udaje mi się nim nikogo rozbroić :P)
Wu pisze…
I nawet znalazła się chwila na ćwiczenia siłowe ;)
Takie uprawianie świąt to ja rozumiem ;)
J. pisze…
Wu- zasadniczo codziennie 10 km rowerem i mnóstwo spacerów :))

Tak lubię najbardziej :)

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka