Przejdź do głównej zawartości

Locke.


kiedy przeczytałam, jakiś czas temu, że bedzie w kinach nowy film z Tomem Hardym, postanowiłam, że nic mnie nie powstrzyma i faktycznie ...:P
Tom Hardy od czasu, gdy obejrzałam "Incepcję" został moim absolutnym uosobieniem męskości i w ogóle och i ach. No wiem, Brad Pitt byłby lepszy, albo chociaż J. Depp. Nic z tego, mój plebejski gust wybrał Toma H i nie odpuszcza. Oglądałam chyba wszystko, co się dało z jego udziałem, łącznie z okropną rolą Heatcliffa w "Wichrowych Wzgórzach" :))

Więc poszłam dziś na "Locke'a".
Oczywiście fakt, że to film jednego aktora był dla mnie dodatkowym wabikiem :)
I, oczywiście, że jestem zachwycona. Chociaż nie, zachwyt to nie jest- wbiło mnie w fotel. Że można tak skromnymi srodkami wyrazu pokazać tak wiele. Niektórzy piszą, że film jest nudny. Jest. Jest trudny, przynudza czasem, gdy mowa o betonie, ale tak naprawdę, to wszystko jest potrzebne, żebysmy zobaczyli, kim był i kim jest Ivan Locke.
 Żona bohatera mówi coś takiego- różnica między nigdy, a jednym razem to różnica między dobrem, a złem...
 I coś w tym jest.
Niemniej jednak, oglądając ten film cały czas myślałam że taki facet, jak Ivan to skarb. Zbłądził. Ale.
No właśnie.
Nie udało mi się ani przez chwilę potępić go. Przeciwnie. Całym sercem byłam z nim. Posypało się wszystko. A on postanowił to unieść.
Może banał. Ale jakże niewielu znam tak banalnych mężczyzn.

(nie wierzcie plakatowi, nie trzyma w napięciu i żelaznym uścisku, przynudza, ale jest dobry)


PS Tak, wkurzyła mnie nachalna reklama BMW, ale w końcu, jakimś samochodem musiał jechac :))


Komentarze

Julia K pisze…
Do Świąt nie mam szans, żeby go zobaczyć, ale po Świętach pewnie tak :)
Wu pisze…
"Wichrowe Wzgórza" da się przełknąć, ale rola Bane'a w Batman (come back again...) zupełnie nie przypadła mi do gustu :)
J. pisze…
Może dlatego, że nie widać tam było jaki jest wspaniały i przystojny ?? I te usta!
:P:P
:))
Wu pisze…
No tak, podmiotem lirycznym w tym akurat filmie z pewnością nie były usta :))
J. pisze…
z pewnością nie były tez przedmiotem mej admiracji, ze względu na dużą niewidoczność. :P
Emma Ernst pisze…
Męskie dłonie to mój fetysz, ale usta też mogą być ;))
synafia pisze…
Zdecydowanie popieram i podzielam Twój gust plebejski!

Ale limit wyjść do kina (raz na 3 lata) ostatnio wyrobiłam, więc nie mam jak obejrzeć :(

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …