Przejdź do głównej zawartości

ktoś mi kiedyś powiedział, że mam dobrego i pracowitego Anioła Stróża
miał rację
błądzę i upadam, ale za każdym razem wstaję
silniejsza

tak trudno jednak się pogodzić z niektórymi rzeczami, zwłaszcza z tym, na co nie mam wpływu :) Trudno, ale się uczę. Patrzę jak roztrzaskują się moje marzenia i oczekiwania, ze świadomością, że przecież nie powinno ich być. Że przywiązuję się do złudzeń. Karmię mrzonkami.
Że nie mam prawa oczekiwać.
Mam prawo płynąć na fali, która mnie niesie, ale prądu nie zmienię.

Po wczorajszym, bardzo trudnym dniu, dzisiejszy daje wytchnienie. Udało mi się tyle rzeczy - nie ma dziś lekcji w szkole, a moje dziecko zamiast kwitnąć w świetlicy, bawi się trzy piętra nad naszym mieszkaniem - u Polki :) (fantastycznie jest trafiać na życzliwych ludzi!), wykonałam mnóstwo pracy i zasłużyłam dziś na pochwałę :P. Coraz lepiej i samodzielniej jeżdżę, nieustannie zmagam się sama ze sobą. Z lękami, strachami, wątpliwościami.

Wielkim szczęściem jest mieć takie życie, jakie mi się przydarza.

na koniec piosenka, której nie pamiętam słów, bo zawsze skupiam się na obrazach :))


Komentarze

synafia pisze…
O, jak dobrze jest przeczytać takie zdanie, jak to o życiu, które Ci się przydarza!

Ale ja jestem pewna, że ono nie tylko Ci się przydarza. Ty się też życiu przydarzasz. Współpracujecie ze sobą :)
Julia K pisze…
Bo masz dobrego i zapracowanego Anioła :)
J. pisze…
Julko- mam :) wiem, dwoi się i troi:)

Synafio- czasem myslę, że nie.... :*:*
Anonimowy pisze…
ale sie przestraszylam, ze znow zamknelas to miejsce.... ufff

lylowa

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka