Przejdź do głównej zawartości

ktoś mi kiedyś powiedział, że mam dobrego i pracowitego Anioła Stróża
miał rację
błądzę i upadam, ale za każdym razem wstaję
silniejsza

tak trudno jednak się pogodzić z niektórymi rzeczami, zwłaszcza z tym, na co nie mam wpływu :) Trudno, ale się uczę. Patrzę jak roztrzaskują się moje marzenia i oczekiwania, ze świadomością, że przecież nie powinno ich być. Że przywiązuję się do złudzeń. Karmię mrzonkami.
Że nie mam prawa oczekiwać.
Mam prawo płynąć na fali, która mnie niesie, ale prądu nie zmienię.

Po wczorajszym, bardzo trudnym dniu, dzisiejszy daje wytchnienie. Udało mi się tyle rzeczy - nie ma dziś lekcji w szkole, a moje dziecko zamiast kwitnąć w świetlicy, bawi się trzy piętra nad naszym mieszkaniem - u Polki :) (fantastycznie jest trafiać na życzliwych ludzi!), wykonałam mnóstwo pracy i zasłużyłam dziś na pochwałę :P. Coraz lepiej i samodzielniej jeżdżę, nieustannie zmagam się sama ze sobą. Z lękami, strachami, wątpliwościami.

Wielkim szczęściem jest mieć takie życie, jakie mi się przydarza.

na koniec piosenka, której nie pamiętam słów, bo zawsze skupiam się na obrazach :))


Komentarze

synafia pisze…
O, jak dobrze jest przeczytać takie zdanie, jak to o życiu, które Ci się przydarza!

Ale ja jestem pewna, że ono nie tylko Ci się przydarza. Ty się też życiu przydarzasz. Współpracujecie ze sobą :)
Julia K pisze…
Bo masz dobrego i zapracowanego Anioła :)
J. pisze…
Julko- mam :) wiem, dwoi się i troi:)

Synafio- czasem myslę, że nie.... :*:*
Anonimowy pisze…
ale sie przestraszylam, ze znow zamknelas to miejsce.... ufff

lylowa

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …