Przejdź do głównej zawartości


"(...) życie to nie bar sałatkowy. Nie możemy wymienić talerza i nakladac wiele razy, konsekwencje naszych wyborów bywają nieodwołalne, nasza osobowość i charakter również. Jeśli ktoś mówi: "możesz zbudować siebie od nowa, to zależy tylko od ciebie" - kłamie. Nie przyjmuj optyki "mogę wszystko, zaplanuję życie i zapanuję nad nim". Proszę bardzo, jeśli chcesz, możesz być kowalem fragmentów swojego losu, ale nie kupuj wizji, że to zapewni ci szczęście. (...) Wizja wszechmożliwości jest wielkim fałszem. Nie da się zaplanować miłości, nie da się zabukować dzieci. Życie jest nieprzewidywalne. Pewne rzeczy nam się zdarzają i nie jesteśmy temu winni, ani nie jest to naszą zasługą..." 
fragment wywiadu z Tomaszem Stawiszyńskim "Pani", maj 2014

krótki ten wywiad, ale bardzo mi się spodobał, w ogóle, pan Stawiszyński to rozsądny gość. A ja lubię rozsądnych i nieafektowanych ludzi.

Czytając te słowa myślałam o Brommbie.

W ogóle- myślę o Was, Mała. Będzie dobrze :*:*

Komentarze

Anonimowy pisze…
tak. wlansie tak. to ciagle wmawianie kazdemu: mozesz wszystko jesli tylko zechcesz. jakby kazdy byl bogiem.
ide zobaczyc co u brommby.

lylowa
synafia pisze…
Tak. Bardzo mądre słowa.

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …