Przejdź do głównej zawartości

Śnieżycowy Jar



Śnieżycowy Jar – rezerwat przyrody założony na mocy Zarządzenia Ministra Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego w 1975 roku na obszarze 2,89 ha dla ochrony jednego z nielicznych w Wielkopolsce (i w ogóle na niżu polskim) stanowiska śnieżycy wiosennej (Leucoium vernum). W wyniku ekspansji śnieżycy jego powierzchnia uległa powiększeniu i obecnie wynosi 9,27 ha, a otulina 8,84 ha.

Tyle Wiki.
My bylismy tam po raz kolejny, urzeczeni urodą śnieżycy i możliwością pobiegania po lesie. Jak mawia Luśka - w końcu można się polonżować. I zasuwa po krzakach z dzikim Ihaaaa !! Tak. wiem. normalne to nie jest. Ale trzeba kochać :P


                                                 jestę fotografem ;)

                                                    udało się :P


Komentarze

Julia K pisze…
To zupełnie normalne jest :)))
Dziecko...dzieci tak mają :))
Nienormalne to jest mówienie o trzecim poziomie wtajemniczenia i takich tam, no i tym, że wszystkiemu winien jest system :)))
a ja tego musiałam słuchać przez cały dzień!!!
Super niedziela :*
J. pisze…
:-D

Jaki system??
Jakie wtajemniczenie?

Zapisalas się do sekty???;-)
Julia K pisze…
Jeszcze nie :P
Ale myślałam, że albo mam jakiś koszmarny sen, albo jestem wkręcana w jakimś szalonym programie tv :))))))))))
L.B. Abigail pisze…
o... też znam takich co mówią o systemie, a właściwie jednego takiego...

A co do tematy głównego, niektóre dzieci nie wyrastają z ihaaa! :P... :D.
Piękne zdjęcie, Pani Fotograf!
J. pisze…
Abi- jesteś zbyt łaskawa, na tej focie nic nie widać :))

Całuję :*:*:*
Emma Ernst pisze…
To jest myśl: ihaaa i w krzaczory :D
ml pisze…
Trzeba kochać, opierać i opłacać ladaco :) Widzę, że wiele osób miało kontakt z naturą w weekend (po polskiemu - w sobotę+niedzielę w pakiecie) Super, cieszę się, że młode polonżowało a mamusia powdychała trochę lasu :)
Brombie pisze…
A myslisz, że w następną sobotę będą jeszcze kwitły?
J. pisze…
Aśku- myślę, że będą :)

ML- bo matka las kocha, w końcu w lesie sie wychowała :)

Emmo- myśl na dziś :)
Wu pisze…
"Polonżować"? A cóż to znaczy? :)
J. pisze…
w skrócie - popieprzanie po krzakach z gromkim IHAAAA :P
Wu pisze…
:)
Ponglish nie przestaje mnie zaskakiwać ;)
J. pisze…
życie pełne jest zaskoczeń :P

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …