Przejdź do głównej zawartości

nie pamiętam


kiedy ostatnio miałam tyle pracy, co w tym tygodniu
zero przerw, zero litości
cyfry latają przed oczami, a góra papierów jest wyższa, niż ja

do tego wszystkiego dokładam przygody w szkole mej córki, które chciałabym móc zignorować, ale nie mogę. Nie miałam pojęcia, że szkołą to cos tak strasznego. Moja własna, 30 lat temu była zdecydowanie przyjaźniejsza. Dziś dziecko odmówiło wejścia do szkoły. A ja musiałam tłumaczyć, prosić, namawiać i, ostatecznie, obiecywać złote góry. Zdarzyło mi się to po raz pierwszy i źle się z tym czuję. Pomysłów na rozwiązanie - brak. Mysli w głowie- tysiące.
Żeby dorzucic na koniec jakiś pozytyw - Łucja pierwszy raz od wypadku galopowała na ostatnich zajęciach. Dostała owacje :) Galopowała na dużym koniu, choć spadła z kuca. Ma w sobie dużo lęku jeszcze, ale jestem bardzo dumna, że się przełamała.
A ja (skoro o pozytywach) kupiłam sobie fajne buty. Zielone. I od dwóch dni nie mam czasu ich rozpakować !!
;P

Komentarze

L.B. Abigail pisze…
Kiedy zmieniłam synowi szkołę nastąpił u niego zwrot o 180 stopni... Niby wiedziałam, że z tamtą szkołą coś było nie tak, ale on niewiele mówił, nie chciał słyszeć o zmianach..., dopiero gdy skończył 6-ą klasę mogłam zmiany wprowadzić w czyn... To była bardzo dobra decyzja!...
L.B. Abigail pisze…
Coś się podwójnie komentarze wkleją... ;/
Urbi pisze…
Dla butów, i innych pocieszajek, zdecydowanie trzeba znaleźć czas. Tego Ci życzę.
fischerwoman pisze…
Kurcze, źle z tą szkołą- co w tym temacie robi wychowawczyni, pedagog czy dyrekcja. Macie jakąś pomoc, czy nie? A buty koniecznie załóż, przecież wiosna!
Mama Maminka pisze…
Myślę, że jest głębszy problem, i nie chodzi wcale o naukę

Emma Ernst pisze…
Niepokojąca ta jej niechęć do szkoły, ale to już wiesz dawno.
Anonimowy pisze…
pewnie juz to pytanie padalo tu wielokrotnie, ale jakos mi umknelo. czy jest mozliwosc zmiany szkoly? odetchnelybyscie obie.
czasami to jest jak zaklety krag.
lylowa
synafia pisze…
Maila Ci wysłałam, J. Jeśli znajdziesz czas, to daj znać.

Myślę o Was.

Ścisk, ścisk.
atram pisze…
nie wiem do końca o co ze szkołą chodzi?
z resztą mam podobnie, nie mam czasu po tyłku się podrapać.

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …