Przejdź do głównej zawartości

Last Vegas i tyle słońca w całym mieście :)



ja się na kinie nie znam, choć większość Oscarowych filmów obejrzałam i podobało mi się
nie znam się na niczym, wprawdzie, ale jak mnie coś zauroczy to się tym dzielę

"Last Vegas" wcale mnie nie pociagał, ale z braku innych pomysłów usiadłam w piątek i włączyłam sobie. Nastawiona byłam krytycznie, więc początek mi nieco umknął ;) Ale potem .. Nie wiem, z czego to wynika, może z tego, że kocham M. Freemana, może z niezłego scenariusza, może po prostu miałam słabszy dzień, ale film mnie pozamiatał :)))))) Na przemian ryczałam i się śmiałam. Pokochałam Mary Steenburgen i w ogóle uszczęśliwił mnie ten film okrutnie. Więc jeśli szukacie komedii z dobrym aktorstwem i odrobiną wzruszenia, to nie odmówcie sobie "Last Vegas". Oscara nie dostanie, ale, kurczę, porusza coś w człowieku, nawet tak gruboskórnym, jak ja :P



no i jeszcze o słońcu, bo pogodę w weekend mieliśmy fenomenalną. wczoraj wybraliśmy się rowerami do lasu, siedzimy przy leśniczówce, dziecko obskakuje plac zabaw, nagle patrzę- ktoś macha. Sobie myślę, jakaś wariatka zabłądziła w lesie, ale jak czegoś chce to niech przyjdzie, ja się nie ruszam. Wariatka parkuje rower, za nią dwoje dzieci wpada na plac ... Wariatką okazała sie M, mama Maryśki, z którą Łucja do przedszkola chodziła, nasza serdeczna znajoma, z którą nie sposób się umówić, bo jest TAK zarobiona :) A tu - proszę, w środku lasu, w niedzielę, rozłożyłyśmy się na ławkach, wystawiłyśmy paszcze do słońca  i gadałyśmy, gadałyśmy ... :)) Dopóki dzieciaki nie zaczęły stanowczo domagać się obiadu :)
 Fajnie było.
Rower, słońce, M, szczęśliwa Młoda, umówione spotkanie na sobotę. I miły niedzielny wieczór w książką "Lustra miasta" Elif Safak ;)

dobrego poniedziałku :)

Komentarze

Wu pisze…
Mam mały uraz do filmów, których tytuł kończy się słowem "Vegas".
Ale skoro polecasz... :))
Julia K pisze…
Obsada świetna...chyba się skuszę :)
mówisz że nie ma to związku z serią o kacu? :P
J. pisze…
no właśnie !!!

ja chyba tez dlatego nie miałam ochoty na ten film

Ale on nie ma nic wspólnego z KACEM !! :))
Emma Ernst pisze…
O, to chyba obejrzę, bo dawno się nie uśmiałam tak do dna, a obsada bardzo bardzo...!
A jak jeszcze wzrusza, to coś dla mnie ;)
J. pisze…
Emmo- obsada bardzo, de Niro z depresją, Morgan F do schrupania, M.Douglas wkurwiajacy, K. Kline- UROCZY !!
:))
L.B. Abigail pisze…
Widziałam :), świetny film :D
J. pisze…
Abi- :D
Mama Maminka pisze…
Obejrzałam na dużym ekranie...mimo śmiechu byłam poruszona, bo to świetny film o przemijaniu...więc Was Gówniarzy jeszcze nie dotyczy ;)))))
J. pisze…
Mamo M- moge się mylić,ale zdaje mi się ze przemijanie dotyczy każdego...;-)
fischerwoman pisze…
Chętnie obejrzę ten film. Ostatnio obejrzałam 3 dobre filmy: „W imię”
„Czas na miłość”; „Hotel Marigold” i 1 słabszy, bo mega przewidywalny- "Grawitacja" (choć wielu pieje z zachwytu) :)
fischerwoman pisze…
Aaa i jeszcze dobry film, który widziałam i który polecam to "Kapitan Philips", czyli w sumie 4 dobre i 1 słaby - całkiem niezły wynik :)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …