Przejdź do głównej zawartości

i, że

lubię tak
lubię, mimo, że dostałam antybiotyk na tydzień (zwolnienia nie przyjęłam)
lubię, że słońce, że rower (powoli, na krótki dystans), że obiad w knajpce
że teraz film, a T z Młodą pojechali na łódkę i wrócą wieczorem

lubię, że książka, którą czytam układa mnie wewnętrznie, że czerwona bluzka podkreśla zapomnianą już urodę (i czerwony nos:P) 
lubię, że chce mi się trenować codziennie i że to widać, że ciało mam takie, jakiego zawsze chciałam. I, że nie jest to łatwe. Bo gdyby było, to bym nie doceniła. A tak- doceniam, rozpieszczam, masuję i lubię.
I, że pogodziłam się tak ładnie i zrozumiałam. Że godzę się z umieraniem tego, co musi umrzeć. Bo jeśli odchodzi, robi miejsce na coś innego.

Lubię jeszcze układać w wazonie tulipany  i siedzieć po turecku oglądając film i pogryzać figi.

i, że jestem
to też lubię






Komentarze

ml pisze…
coś czuję, że choroba nie ma szans z Twoim dobrym samopoczuciem :) Tak trzymać :)
J. pisze…
niestety, ma ciagle szanse, ale niewielkie :)

uścisk, Marku :)
Brombie pisze…
To ostatnie to i ja lubię :))
Ina Leff pisze…
A ja lubię to, że Ty to lubisz ;)
Bo jeżeli myśli się pozytywnie, to nic nie ma z nami szans :)
J. pisze…
Brom :*:*

Ino- skoro tak mówisz, to ja postaram się (ostrożnie) uwierzyć :)
fischerwoman pisze…
I ja lubię, że jesteś :*
J. pisze…
wzruszam się :*:*
Emma Ernst pisze…
Widzę, że ,,Biegnąca..." robi dobrą robotę :)
Albo się mylę ;)
Ale chyba nie:*
J. pisze…
no pewnie, że się nie mylisz :)

To najlepszy moment na tę ksiązkę dla mnie.
Emma Ernst pisze…
Fajnie, wiedziałam, że bardzo skorzystasz na tej lekturze :)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …