Przejdź do głównej zawartości
ech

dziś taki dzień, że tylko zacytować Einsteina:
"Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda."

zawsze mnie te słowa bawią i uspokajają jednocześnie :)

tylko woda
zatem idę trenować moją wodę.

(i mam miłą perspektywę jutrzejszego dnia, bo jutro pracuję w domu. Szef kazał. Nie mógł już słuchac mojego kichania i charczenia :P)

Komentarze

Brombie pisze…
Niektórzy to mają dobrych szefów...
fischerwoman pisze…
To przyjemnej pracy w domku :)
J. pisze…
Mają :)) bo zasługują:P

Dzieki Fischer :*:*
Wu pisze…
Mojego kichania i charczenia niestety szef nie słyszy...:)
J. pisze…
A może by mu tak w słuchawkę pocharczeć??:))
mojego dziś tez nikt
no, tylko kot :) Ale daje radę:)
Emma Ernst pisze…
Nadal cię dręczy ta infekcja? Ja od kilku dni na antybiotyku jestem i już lepiej. Są różne szkoły, ja "idę" na antybiotyk. Może tylko sugestia działa, zresztą co za różnica, jeśli pomaga.
Nie charcz już...:)
J. pisze…
ja za godzinę idę do lekarza :)
Wu pisze…
Ze słuchem mojego szefa to jest tak, że słyszy tylko to, co chce usłyszeć :))
J. pisze…
Mój słyszy to, co mu mówię :-P
L.B. Abigail pisze…
To bardzo mądry cytat.

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …