Przejdź do głównej zawartości

...


o kobiecości wczoraj rozmawiałam
;)
cóż- dowiedziałam się sporo, przede wszystkim jednak było zabawnie i zakupowo
i dużo gadania i śmiania się i w ogóle - kocham Cię Brom :*

Dziś trudny poranek
taka filmowa niemal historia, szkoda, że sitcomowa, a nie oscarowa. A jednak trzeba było stanąć skonfrontować się z przeszłością.
 Tamten mężczyzna, jego kobieta.
 nie wiem, skąd miała mój numer, ale miała i nie zawahała się go użyć ;)
Niby wygrałam, bo chyba szczerość zawsze wygrywa, a ja naiwnie szczera jestem, co może być też objawem głupoty, nie wykluczam :)
 Gdzieś w środku jednak zostaje osad po wszystkim, co nas spotyka, niektóre rzeczy zostawiają w nas czarną sadzę. Nijak się tego pozbyć, niedoszorowane plamy przeszłości, która ciągle nie chce się zamknąć. Nie proszę się ani o kłopoty, ani o szczęście. 

myślę czasem, że łatwiej byłoby strzelić focha, wpaść w histerię i cudze ramiona. Ale na to, niestety jestem za mądra i zdecydowanie za silna.
 Zbyt oczywista i dosłowna, jak powiedziała wczoraj Brom.


A że gdzieś muszę pomarudzić (a w realu muszę trzymać fason), to piosenka...



Trying to hold it together
Keep my love as light as a feather
Sad eyes baby it's been such a long time
Keep my heart breaking in the dark

Komentarze

broszki pisze…
Oj widzę, że nie tylko na koncert Kari byśmy podreptały, ale i Bat for lashes też! ;-)
J. pisze…
ZAWSZE :))))
słodko-winna pisze…
Nie daje mi to dziś spokoju, Próbuję sobie przypomnieć autora wierszy, którego dość często cytowałaś...Przeszukałam Twój blog, ale po porządkach::p - nie znalazłam. To był jakiś zagraniczny gość;)
Uratuj mnie i podpowiedz, Dżej!
J. pisze…
e.e. cummings ???

:))
słodko-winna pisze…
Jesteś wielka:D On ci! Buziak!
J. pisze…
Też całuję. To zacny poeta.
Emma Ernst pisze…
Nie zawahała się użyć telefonu??
Niech spada ;/

Tak, sadza...uporczywa sadza.
synafia pisze…
Eee, ale w jakim celu użyła tego telefonu? Nie świadczy to chyba o niej zbyt dobrze... ani o "nich", myślę.
Julia K pisze…
Ha! Mnie dręczy za to inne pytanie.
Dlaczego ona zawsze próbują dopaść i rozliczyć inną kobietę, zamiast zwyczajnie pogadać ze swoim facetem?
Jeśli jest jakiś problem....to właśnie w nim.
J. pisze…
Emmo- niedomywalna.

Synafio- w skrócie po to, żeby okazać mi łaskę i miłosierdzie ;) Masz rację - niedobrze ..

Julio- HA! dobre pytanie. Ale nie znam odpowiedzi ;P
Julia K pisze…
Ha! wiedziałam!
Tak jak i wiem, że nie przyszłoby mi do głowy dzwonić do którejkolwiek ze znajomych mego faceta. Ani też do jego telefonu zaglądać.
J. pisze…
Ha!
i tu jest pies pogrzebany!!

Zaglądanie do telefonu, szpiegowanie i czytanie cudzych smsów jest OBRZYDLIWE i nigdy tego nie robiłam i nie bedę robić.
Trzeba mieć szacunek dla siebie. I dla innych nie zawadzi :)
Julia K pisze…
No jeśli kobieta zaczyna szukać i sprawdzać, to znaczy że w związku jest źle. Tylko nie tędy droga. Lepiej o związek zadbać, aniżeli wydzwaniać.
Żona kolegi dzwoniła kiedyś po wszystkich nieznanych jej numerach, pytając z kim rozmawia. Łatwo sobie wyobrazić jakiego wstyd mu narobiła.
J. pisze…
:)
zgadzam się z Tobą

dzięki Bogu- nie mój związek, nie mój problem :)))

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …