Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2014

i, że

lubię tak lubię, mimo, że dostałam antybiotyk na tydzień (zwolnienia nie przyjęłam) lubię, że słońce, że rower (powoli, na krótki dystans), że obiad w knajpce że teraz film, a T z Młodą pojechali na łódkę i wrócą wieczorem
lubię, że książka, którą czytam układa mnie wewnętrznie, że czerwona bluzka podkreśla zapomnianą już urodę (i czerwony nos:P)  lubię, że chce mi się trenować codziennie i że to widać, że ciało mam takie, jakiego zawsze chciałam. I, że nie jest to łatwe. Bo gdyby było, to bym nie doceniła. A tak- doceniam, rozpieszczam, masuję i lubię. I, że pogodziłam się tak ładnie i zrozumiałam. Że godzę się z umieraniem tego, co musi umrzeć. Bo jeśli odchodzi, robi miejsce na coś innego.
Lubię jeszcze układać w wazonie tulipany  i siedzieć po turecku oglądając film i pogryzać figi.
i, że jestem to też lubię






ech

dziś taki dzień, że tylko zacytować Einsteina:
"Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda."
zawsze mnie te słowa bawią i uspokajają jednocześnie :)
tylko woda zatem idę trenować moją wodę.
(i mam miłą perspektywę jutrzejszego dnia, bo jutro pracuję w domu. Szef kazał. Nie mógł już słuchac mojego kichania i charczenia :P)

;)

obudziłam się z poczuciem, że dam radę, ale nie, jednak nie :P:P deszcz, topiący świat wyraźnie przemawiał do mnie- nie, nie ruszaj się z domu, zostań, odpocznij natomiast szczątki poczucia obowiązku krzyczaly- idź! Pffff... naprawdę śmieszne to poczucie obowiązku, myślało, że wygra z deszczem :)) (swoją drogą 10 dni zaległego urlopu chyba mówi samo za siebie- mam niedobory odpoczynku:P)
więc zostałam i zanurzyłam się w świecie Biegnącej z wilkami i na dzień dobry dostałam w twarz opowieścią o Sinobrodym. Przecież to o mnie krzyczało wszystko! O mnie głupiej, naiwnej, gąsce, która dawała się oszukać, bo bardzo tego chciała (inna sprawa, że ja chyba nigdy nie będę mądra, choć bardzo bym chciała). Wow. Muszę teraz pozbierać te kości i złożyć w całość. Pierwszy raz od lat czuję, że mnie niesie dobra fala. Nie wiem, skąd ona płynie, ale fajnie, że jest. Może faktycznie wszystko ma swój czas i miejsce. I niektóre rzeczy musimy przeżyć, żeby móc pójść dalej? W każdym razie cieszę się, że b…
"Boimy się zatrzymać, boimy się działać, wciąż liczymy do trzech i nie zaczynamy - kompleks wyższości, mieszane uczucia, ale skądinąd bardzo wydolne, funkcjonujemy na pełnych obrotach. Owo rozdarcie to nie przypadłość konkretnej epoki lub stulecia; jak epidemia szerzy się wszędzie i zawsze kiedy kobieta zostaje ujarzmiona. kiedy tylko żywiołowa natura zostaje schwytana w pułapkę"  Clarissa Pinkola Estes "Biegnąca z wilkami"

ściagnęłam dziś tę książkę z górnej półki
tym razem nie skończę w połowie, obiecuję :)

poza tym- choruję

dość przyjemnie (taki oksymoron), bo samotnie, pod kocem i z filmami, które od dawna czekały na wolną chwilę. Obejrzałam "Młodą i piękną" Ozona. Kocham tego reżysera, a film to klasa, kadry, muzyka, główna bohaterka, niespieszna akcja. Smaczki i tropy, które nie dają odpowiedzi na nurtujące nas pytanie- czemu ona została dziwką? Mam pewne przypuszczenia, ciekawe, czy reżyser zgodziłby się z nimi ;) Zaraz włączę sobie "U niej w d…

:D

wpis ten zainspirowany jest "ukiszonym" wpisem Synafii ;))

za co mogłabym dziś podziękowac? :)

za świetny, dwugodzinny spacer z moją córką, za rozmowę i powolne, ślimacze może nawet, wychodzenie na prostą
za pogaduchy z sąsiadką
za słońce, forsycje i magnolie, które oszałamiają, jak co roku
za cudowny trening, po którym palą mnie mięśnie, a brzuch wygląda tak, że chciałabym pokazać go całemu światu
za godzinę z książką i kotem na brzuchu
za telefon od Bromby i wizję jutrzejszego poranka ...
;)

cholera, mogłabym tak jeszcze długo, a tak rzadko to robię.
Zazwyczaj marudzę i szukam dziury w całym. Tymczasem jest tak pięknie ;)

a..  i jeszcze za bukiecik wiosenny od córki



Miłego weekendu :)

nie pamiętam

kiedy ostatnio miałam tyle pracy, co w tym tygodniu zero przerw, zero litości cyfry latają przed oczami, a góra papierów jest wyższa, niż ja
do tego wszystkiego dokładam przygody w szkole mej córki, które chciałabym móc zignorować, ale nie mogę. Nie miałam pojęcia, że szkołą to cos tak strasznego. Moja własna, 30 lat temu była zdecydowanie przyjaźniejsza. Dziś dziecko odmówiło wejścia do szkoły. A ja musiałam tłumaczyć, prosić, namawiać i, ostatecznie, obiecywać złote góry. Zdarzyło mi się to po raz pierwszy i źle się z tym czuję. Pomysłów na rozwiązanie - brak. Mysli w głowie- tysiące. Żeby dorzucic na koniec jakiś pozytyw - Łucja pierwszy raz od wypadku galopowała na ostatnich zajęciach. Dostała owacje :) Galopowała na dużym koniu, choć spadła z kuca. Ma w sobie dużo lęku jeszcze, ale jestem bardzo dumna, że się przełamała. A ja (skoro o pozytywach) kupiłam sobie fajne buty. Zielone. I od dwóch dni nie mam czasu ich rozpakować !!
;P

instynkt

rozmawiałam dziś z mamą o jej sytuacji w pracy, emeryturze, którą planuje, o wszystkim, co przyszło nam do głowy w pewnym momencie powiedziała mi - kiedyś myślałam, że jesteś zimna i cyniczna, dziś widzę, że masz ogromną wolę przetrwania i instynkt, który cię chroni - ale płacę za to cenę, nie przywiązuję się do ludzi i do rzeczy - nawet do matki jesteś średnio przywiązana ;))
puenta mnie rozbawiła, ale tak chyba jest mając ogromny szacunek do ludzi, mam taki sam dystans oczywiście, boli mnie, kiedy cierpi moje dziecko, ale wiem, że nie uniknie bólu. Wiem też, że losem mojego dziecka jest mieć swój własny los :) Dlatego pozwalam i pozwalałam jej być kim chce i dlatego pewnie dziś mam małe trudności z egzekwowaniem tego, na czym mi zależy. Ale, czy to, na czym mi zależy musi być ważne dla mojej córki ? ;)) Nie sprawdzam jej i nie kontroluję, wbrew zaleceniom pani wychowawczyni, nie czytam z nią codziennie. Czytam jej. A ona czyta sobie. Jeśli chce. A chce. Nie podpisuję codziennie czy…

(wieczorny) szeptem

"(...) i nie zaznasz milości, mimo możliwości,
wstawionych w z góry spaczony szyk zdania." Marta Podgórnik


więc pytasz mnie, dlaczego nasze drogi się nie zeszły
dlaczego wysyłaliśmy sobie znaki, które trafiały w próżnię
pytasz, dlaczego wtedy nie pojechałam i dlaczego mnie nie było tam, gdzie oczekiwałeś, że bedę

patrzę na Ciebie wielkimi oczami i nie wiem, czy masz na myśli mnie, czy inną dziewczynę, o której chyba rozmawiamy
bo przecież ja nie wiedziałam
nie wiedziałam, że tam czekasz i że chcesz, żebym była
tam, gdziekolwiek
przecież jedyne znaki, jakie odbierałam to te, że nie chodzi o mnie

czasami nie wierzę
nie wierzę w to, do czego byłam zdolna, nie wierzę w przeszłość, w historie, w których brałam udział
nie wierzę, że miałam długie włosy do pasa, że byłam piękną dziewczyną o zielonych oczach
że

więc pytasz, dlaczego się nie zeszły?

widocznie nie mogły, nie dane im było
widocznie muszą zostać równoległe
być może ktoś nad tym czuwa
być może nikt
być może z góry skazan…

za ciasno dla słów / by mogły znaczyć co chcą

chyba z lekka zaczął mnie przygniatać ciężar życia :P
gatunkowy ciężar, znaczy się

utkłam, jak mawiamy sobie w biurze, w jakimś dziwnym momencie, który się przedłuża, zamiast się kończyć

never ending story ze szkołą Łucji, jakiś koszmarny zbieg okoliczności, wcale nie łagodzących, codzienne płacze, żale, wczoraj nawet siniaki. Nie tak miało być..
praca T, która powoli staje się brakiem pracy
moje umiejętności kierowania pojazdami, które doprowadziły do wyzwisk na środku ulicy (ok, wina leżała po obu stronach, ale ja tak ochoczo biorę winę na siebie)
moje zycie wewnętrzne, o którym wiem tyle, że już go prawie nie ma... Za radą Bromby nie uciekłam, a to, że zostałam wyprostowało sytuację. Ba. Jest dobrze, więc może się tylko spierdolić, choć nie ma już w sumie, co . I, przecież -  zupełnie nie tak miało być.

No, a skoro nie tak miało być, to po prostu jest jak jest ;) Mądrzy ludzie mawiają, że problemy to dobra rzecz, bo służą naszemu rozwojowi. Każdy medal ma dwie strony, a każdy kij …

o tym, że jestem wzruszona

Bardzo nawet :)

Czytając i oglądając bloga Alicji zakochiwałam się w jej grafikach, czego nie omieszkałam ogłosić :)

Dziś rano czekał na mnie prezent:


z dedykacją i pięknym wierszem. Zawiśnie u mnie u pokoju, mam już wybrane miejsce :)
Dziękuję Alicjo :*

czytanie

Dziś polecam i nie zniechęcam.

Polecam, choć pierwsza z książek zdecydowanie nie jest dla każdego. Trudno powiedzieć, dla kogo jest (dla mnie na pewno!), ale co wrażliwsze jednostki odrzucą Patrycję Pustkowiak i jej
"Nocne zwierzęta"

 Ta pozycja to chyba pewniak w walce o Nike :) Książka, której wcale nie chciałam przeczytać. Po przejrzeniu w Empiku, odłożyłam na półkę z przekonaniem, że raczej nie. Ale wszędzie natykałam się na recenzje, że zdecydowanie tak. Cóż było zrobić. Kupiłam. I zaczęło się... Po kilku stronach, uprzedzam, zaczynamy naprawdę czuć się nieco pijani, by pod koniec zaćpać się i wciągać co się da. Pustkowiak umie pisać, oj umie :) Radzi sobie z językiem, ale, co jednak wcale nie częste ostatnio, ma pomysł na fabułę. I na uniknięcie banału.  W skrócie- bohaterkę, Tamarę Mortus, poznajemy w chwili, gdy "jest już pozamiatane", zabiła człowieka. Znamy finał historii, książka jest opowiadaniem, jak do tego doszło. I dlaczego. Tamara jest alkoholiczk…

a tytuł zjadł słoń :P

szłam do pracy i ułożył mi się w głowie fajny wpis o tym jaka jestem ąę, o słońcu i generalnie the best of mojego zycia
ale to może nie dziś czemu nie dziś, nie wiem, ale skonfrontowałam się z myślą, że dobre już było i trochę opadły mi skrzydełka, ale potem sobie kupiłam płytę i teraz na nią czekam, podrygując nóżką w takt 


Śnieżycowy Jar

Śnieżycowy Jar – rezerwat przyrody założony na mocy Zarządzenia Ministra Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego w 1975 roku na obszarze 2,89 ha dla ochrony jednego z nielicznych w Wielkopolsce (i w ogóle na niżu polskim) stanowiska śnieżycy wiosennej (Leucoium vernum). W wyniku ekspansji śnieżycy jego powierzchnia uległa powiększeniu i obecnie wynosi 9,27 ha, a otulina 8,84 ha.
Tyle Wiki. My bylismy tam po raz kolejny, urzeczeni urodą śnieżycy i możliwością pobiegania po lesie. Jak mawia Luśka - w końcu można się polonżować. I zasuwa po krzakach z dzikim Ihaaaa !! Tak. wiem. normalne to nie jest. Ale trzeba kochać :P

                                                 jestę fotografem ;)
                                                    udało się :P

...

o kobiecości wczoraj rozmawiałam ;) cóż- dowiedziałam się sporo, przede wszystkim jednak było zabawnie i zakupowo i dużo gadania i śmiania się i w ogóle - kocham Cię Brom :*
Dziś trudny poranek taka filmowa niemal historia, szkoda, że sitcomowa, a nie oscarowa. A jednak trzeba było stanąć skonfrontować się z przeszłością.  Tamten mężczyzna, jego kobieta.  nie wiem, skąd miała mój numer, ale miała i nie zawahała się go użyć ;) Niby wygrałam, bo chyba szczerość zawsze wygrywa, a ja naiwnie szczera jestem, co może być też objawem głupoty, nie wykluczam :)  Gdzieś w środku jednak zostaje osad po wszystkim, co nas spotyka, niektóre rzeczy zostawiają w nas czarną sadzę. Nijak się tego pozbyć, niedoszorowane plamy przeszłości, która ciągle nie chce się zamknąć. Nie proszę się ani o kłopoty, ani o szczęście. 
myślę czasem, że łatwiej byłoby strzelić focha, wpaść w histerię i cudze ramiona. Ale na to, niestety jestem za mądra i zdecydowanie za silna.  Zbyt oczywista i dosłowna, jak powiedział…

6 marca

Kochana Julio, to w sumie drugi 6 marca, jak Cię znam :) W zeszłym roku nie zdążyłam, w tym chciałam życzyć Ci słońca i radości. Hiszpanii i tańca. I upojenia życiem. :)) Wiesz, jakie słowa kojarzą mi się z Tobą? Wygrywa zawsze ten, kto potrafi kochać i przebaczać.[Hermann Hesse] Miłych urodzin, Rudzielcu :)

***

- Mam iść tam za nim? - niespokojnie zapytał mistrz.
- Nie - odpowiedział mu Woland.
- Po co iść za tropem tego, co się już skończyło?— M.Bułhakow


Drogi M, po raz piąty nie spotykamy się w Twoje urodziny. Po raz piąty spędzasz je z kimś, kto jest dla Ciebie ważny. W tym roku, obstawiam, to dziewczyna, która urodzi Ci wymarzone dziecko. Życzę Ci, M, żebyś odnalazł swoje szczęście, gdziekolwiek ono się znajduje. Szepczę zaklęcia, które mogłyby Ci pomóc, gdyby moje słowa miały jakąkolwiek moc. Gubię wspomnienia, żeby Ci przebaczyć. Zaklejam rany, uciekam od miejsc i ludzi.  Drogi M, pewnego dnia Cię zapomnę, prawda? Ty nawet nie poczujesz. A ja stracę pamięć i czucie. Dziś chcialaby…

Last Vegas i tyle słońca w całym mieście :)

ja się na kinie nie znam, choć większość Oscarowych filmów obejrzałam i podobało mi się nie znam się na niczym, wprawdzie, ale jak mnie coś zauroczy to się tym dzielę
"Last Vegas" wcale mnie nie pociagał, ale z braku innych pomysłów usiadłam w piątek i włączyłam sobie. Nastawiona byłam krytycznie, więc początek mi nieco umknął ;) Ale potem .. Nie wiem, z czego to wynika, może z tego, że kocham M. Freemana, może z niezłego scenariusza, może po prostu miałam słabszy dzień, ale film mnie pozamiatał :)))))) Na przemian ryczałam i się śmiałam. Pokochałam Mary Steenburgen i w ogóle uszczęśliwił mnie ten film okrutnie. Więc jeśli szukacie komedii z dobrym aktorstwem i odrobiną wzruszenia, to nie odmówcie sobie "Last Vegas". Oscara nie dostanie, ale, kurczę, porusza coś w człowieku, nawet tak gruboskórnym, jak ja :P


no i jeszcze o słońcu, bo pogodę w weekend mieliśmy fenomenalną. wczoraj wybraliśmy się rowerami do lasu, siedzimy przy leśniczówce, dziecko obskakuje plac za…

Targi Książki dla Dzieci i Mlodzieży

I, gdyby nie to, że zaraz idziemy na rower, Łucja do wieczora nie wyszłaby ze swojego pokoju ;))