Przejdź do głównej zawartości

taki dzień


że garściami go brać :)

słońce, wiosenne powietrze, spacer po Starym Rynku i samotne szwendanie się wąskich uliczkach. Jestem szwendacz, jestem kot, zawsze byłam :)

idę swoją drogą, cóż że czasem zakosami, a czasem w kółko
czasem na krawędzi, a czasem w ogóle spadam ostrym zboczem
ale zawsze na cztery łapy :)

jestem swoja własna i niepodległa, choć czasem bardzo się o tę niepodległość kaleczę
jestem
i nikt nie ma wstępu na moje prywatne przestrzenie, gdzie szwendam się szukając guza ... :)


taki dzień
że chciałoby się powiedzieć za Przybosiem

"nic się jeszcze nie stało
nic się nie zdarzyło
świat nie jest, świat się wiecznie zaczyna"

Komentarze

Julia K pisze…
no i super :)
słodko-winna pisze…
Jest nadzieja! a to słońce? Poezja w ciemnych okularach!
Mona Te pisze…
Też jestem takim szwędaczem. Lubię odkrywać nieznane i lubię chodzić wśród znanych mi miejsc i światów.

A cytat aż opublikowałam na fejsbuczku. Oczywiście podała również źródło :)
Brombie pisze…
No właśnie :) Wiosno przyjdź! Dzień dobry, Szwendaczu!
fischerwoman pisze…
Też lubię się poszwendać, ale po tylu latach z R. samotna wędrówka już mnie tak nie kręci. Szwendanie z ukochanym za rękę, to jest to! Poranny poniedziałkowy buziak - miłego dnia!
Urbi pisze…
Błogo i kocio i przestrzennie i niepodlegle ;)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …