Przejdź do głównej zawartości

środa

Myślę sobie

niełatwo jest być mną 
niełatwo jest mi
bo czuję się nieco skopana ostatnio
ale to moje życie i biorę za nie odpowiedzialność :) Biorę te lekcje i staram się wyciągać wnioski, żeby nie musieć ich przerabiać w nieskończoność. Jednakowoż czuję jakbym się trochę kręciła w kółko. Jak pies za własnym ogonkiem. Śmiesznie i trochę strasznie.

 W celu złapania dystansu odgradzam się nieco od życia kinem i książkami. O ile filmy potrafią mnie cudownie rozerwać o tyle książki wybieram ostatnio przyciężkawe. Przeczytałam "Szkło" Emila Marata- przyznam, że zdziwiły mnie aż tak krytyczne recenzje, bo nie jest to najgorsza literatura z jaką miałam do czynienia. Poza tym fajnie jest znajdować cytaty z wierszy, piosenek, w całkiem niespodziewanych miejscach. Marat trochę przynudza, to fakt, ale językiem pisze fajnym, daje radę po prostu. Mimo, ze jego wnioski są dość niewesołe nie będę narzekać na tę książkę.
 Nie będę też wieszać psów na następnej, którą czytam i jestem dopiero w połowie, więc moja opinia moze się jeszcze zmienić. "Nocne zwierzęta" Patrycji Pustkowiak są głośnym i mocnym debiutem. Z pewnością dostaną sporo nagród i na pewno na nie zasługują. Wielką zaletą Pustkowiak jest jej język, który też, momentami, zawodzi ją na manowce, ale ogólnie- jest dobrze. Powieść jest strumieniem świadomości,  przynajmniej dla mnie. No i temat- temat też całkiem niczego sobie - pijacko- narkomański weekend bez happy endu. Śmierć jest już na pierwszej stronie. Więc nie ma nadziei że to wszystko dobrze się skończy. Czyta się jednym tchem, choć miejscami męczy. Spotkałam się z bardzo krytycznymi recenzjami tej książki- w moim odczuciu nie są uzasadnione, ale najlepiej sprawdźcie sami ;)

Poza tym- zdecydowanie polecam "Honor" Elif Şafak- czyta się wybornie.
Czy pozostałe książki tej autorki pokocham tak jak powieści Orhana Pamuka ? Jeszcze nie wiem. Ale na tę ewentualną nową miłość jestem gotowa ;)

Komentarze

jeżeli ruch po okręgu, ma swoją krzywą wznoszącą, to bezapelacyjnie jest ruchem w górę! :) Na niektóre szczyty wchodzi się idąc w kółko wokół góry.
J. pisze…
:)))
nie pomyslałam tak po tym !!!
jesteś genialna :D
Tylko, że wznosząc się okrężnym ruchem, nie będziemy się potykali o wciąż te same wydarzenia.
A kręcąc się w kółko ...
J. pisze…
wiesz
ja się nie potykam o te same zdarzenia
ja trochę jeszcze nie uporałam się z emocjami i ciągle to trawię
L.B. Abigail pisze…
Ech te emocje... To krążenie i okrążanie... i podkrążone oczy... :)... Ale rzeczywiście w kółko i tak jest w wzwyż ;), mądra Magda :).

J. pisze…
ech te emocje, bez nich byloby lekko i przyjemnie..

Calus Abi :*
fischerwoman pisze…
Uwielbiam czytać Twoje recenzje,popadam w kompleksy-ja tak nie potrafię :*
synafia pisze…
Jeśli chodzi o ciężkawe lektury, to ja czytam teraz "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Swietłany Aleksijewicz. Świadectwa radzieckich kobiet, które były żołnierzami i walczyły podczas II wojny światowej.


Nie wiem, jak to napisać, żeby nie było patetycznie - ale tę książkę trzeba po prostu przeczytać. Choć boli to czytanie bardzo.

Trzymaj się :) :*
J. pisze…
Synafio- a wiesz, że chętnie przeczytam, słyszałam o tej książce, a skoro Ty ją polecasz, to ja muszę ;))

Fischer- no weź, bo się zawstydzę :***

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …