Przejdź do głównej zawartości

nieśmiało :)

(..)
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. (...)
Max Ehrmann


ten kawałek Dezyderaty zawsze powoduje uśmiech na mojej twarzy :) "z wdziękiem" postanowiłam wyrzec się TYCH spraw i, zdaje się, wychodzi mi to tylko na dobre. A na pewno wyszlo na plus mojej figurze. I zdrowiu.

Ale po kolei.
Uwielbiam hasło Chodakowskiej- samo się nie zrobi ! :))
Otóż nie zrobi.
Samo się nie uporządkuje, nie ogarnie, no i nie poćwiczy. Zaczęłam w sierpniu. Najpierw wygląd, potem głowa, taka kolejność mi się ułożyła. Taką przyjęłam. Z głową było trudniej, bo jestem wyjątkowo upartą oślicą. Ale dało się.
Po prostu codziennie od początku tłumaczyłam sobie jak dziecku, dokąd idę i co mi szkodzi. No i chyba skumałam.

W końcu, po katorżniczej pracy, nocach pełnych łez i innych ekscesów, doszłam tu, gdzie jestem. Gdzie wyrzekłam się i gdzie, z całkowitą zgodą na siebie, dziękuję losowi, że dał mi tamtego mężczyznę, dzięki któremu ja odnalazłam siebie.
Czy teraz będzie choć trochę z górki ?
Tego nie wiem.
Nie mam pojęcia.
Ale jeśli sama sobie nie będę rzucać kłód pod nogi, to jest szansa, że pomaszeruję w równym tempie i usmiechnę się do świata.

a właśnie- zaczęłam się uśmiechać, trochę... proszę, urocza, nieco podkręcona samojebka, w celu poglądowym :P



Komentarze

broszki pisze…
Uśmiech jest przede wszystkim w oczach - zawsze to mówię ;-) Pięknie!
Julia K pisze…
Uroczo :-*
słodko-winna pisze…
To niesamowite widzieć pogodę w oczach i w poście wyczytać zgodę na Ciebie na przyszłość. Na nowe, bez grzebania na śmietniku przeszłości :)))
Alcydło Kr. pisze…
I pięknie jest! Cieszę się bardzo:-)
ml pisze…
Nieśmiało, ale cały czas do przodu. Będzie dobrze :) życie tak już jest ułożone, że po strasznych dniach przychodzą szczęśliwe. Jestem tego pewien :)P.S. ślicznie wyglądasz i z uśmiechem Ci do twarzy :)
fischerwoman pisze…
Widać harmonię :)
J. pisze…
tyle miłych słów, ze se pomilczę ;))

i podziękuję :D
Czyli nie zmarnowało się :)
L.B. Abigail pisze…
O! Jaki śliczny uśmiech :D...
Tak, teraz już będzie... inaczej ;P
Urbi pisze…
Cóż za dystans, samojebka miast sweet foci ;) Padłam. Wyglądasz pogodnie, gratuluje przepędzenia chmur z własnego nieboskłonu ;)

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …