Przejdź do głównej zawartości

nie mogę ci wiele dać


słońce wyszło nad stolicą Wielkopolski i wstąpił we mnie duch walki ;)

oczywiście nie ruszę się z fotela, nie nie
szukam dzieciu memu czegoś, co może ja zainteresować, a jej nie zamęczy, trochę ją postymuluje, ale nie zanadto, co ją uszczęśliwi i nie będzie związane z końmi ;) Albowiem wczoraj, po namyśle wypisałam Młode z szermierki. Zrobiło się już mocno zaawansowane to wszystko, a Lu moze chodzić tylko na treningi we wtorek bo w poniedziałek ma konie... Gdyby jeszcze traktowała to jak zabawę, to ok, ale frustruje ją niemożebnie fakt, że nie nadąża za grupą .. a ja niekoniecznie potrzebuję mieć sfrustrowane dziecko. Wolę szczęśliwe. Obiecałam basen raz w tygodniu (będziemy jeździć we dwie, więc nie popływam :( ) ale nie pogardzę innymi pomysłami :) Zresztą- wiosna idzie, czyścimy rolki - już się nie mogę doczekać, Młoda też :) No i rowery. Ach, naprawdę nie sądziłam, ze to powiem- ale WIOSNY chcę, już!

 A wczoraj, padłszy po treningu doczołgałam się do wanny z nowym Zwierciadłem. Jest w nim wywiad z mistrzem Zen, Alexandrem Poraj- Żakiej(em)? (mam problem z odmianą tego nazwiska). Pan ów jest nie tylko mistrzem zen,ale tez nauczycielem kontemplacji chrześcijańskiej i świetnie mówi o absurdach religii, o tym, że istnieje tylko teraz i nic, prócz teraz nie ma, w związku z czym, obce zdaje mu się katolickie podejście- cierpmy teraz, szczęśliwi będziemy potem ;). Opowiada o swoich doświadczeniach w klasztorze, w kontaktach z innymi religiami. Mówi o tym w fajny, przystępny sposób. Jest tylko teraz i tylko ta chwila została nam dana. Nie ma nic innego :)
 Kilka stron wcześniej, (skoro już namawiam to kupna prasy, to po całości) w rubryce Wychowanie jest wywiad pt. "Poczytaj mi mamo" o tym, że w ciągu dwóch pokoleń możemy stracić zdolność czytania. I o tym, że wszystko ma swoje plusy i minusy, ale czytanie dzieciom - tylko plusy. O tym, że powinno czytać się od początku i czytać książki mądre. O tym, że język jest podstawą komunikacji i zrozumienia świata.

Oczywiście, gazetę zaczęłam od końca i ostrzę sobie ząbki na dzisiejsze czytanie rozmowy z Kazikiem i Kingą Preis. Jakoś, mam wrażenie, wyszedł im ten numer ;))






edit: ponieważ Brombie zasugerowała mi, ze jestem najpodlejszą matką świata i zabrałam dziecko siło i przemoco z zajęć oswiadczam, że jestem wprawdzie autorytarna i mam paskudny charakter, ale porozmawiałam z dzieckiem i ustaliłyśmy OBIE, że zamiast szermierki pojeździmy na basen. Dziecko nie dostawało spazmów i histerii, a nawet (sic!) sie ucieszyło :P

Komentarze

Emma Ernst pisze…
Co prawda nie każdy numer, ale też co jakiś czas czytuję ,,Zwierciadło".
Pan od ,,teraz" mnie zaciekawił, bo też dostaje pazurów, jak mi się mówi, że teraz mam cierpieć i uważać to za przywilej :P
J. pisze…
ja tez raz na dłuższy czas :)

pan jest fajny i fajnie gada, a i popatrzeć miło :)
L.B. Abigail pisze…
W Bielsku jest grupa medytacyjna jakoś tak zakręcona wokół Poraja-Żakieja i nawet raz poszłam posłuchać, gdy przyjechał ichni mistrz z Niemiec... Ale właśnie no..., jakoś wolę tak zen - zen, a nie mieszankę chrześcijańsko-zen..., jeden z wielkich nauczycieli powiedział, że w życiu trzeba się zdecydować, stanie w rozkroku nie jest ani zbyt mądre, ani zbyt komfortowe, co prawda, ani jednej nogi się nie obsika, ale za to obsika się TERAZ (jeśli jako jedną nogę rozumieć przeszłość, a drugą przyszłosć...).
Ale Poraj-Żakiej, jakby nie było dobrym psychoterapeutą też jest :)...
J. pisze…
:-) Abi genialnie to napisałaś!
Zastanawiałam się jak taka mieszanka wygląda i doszłam do wniosku ze dziwacznie... Ale co ja, ciemna masa, moge wiedzieć...
Ze jest psychoterapeuta nie wiedziałam, ale do terapeutów zaufania nie mam jakoś. Znam kilku i są bardziej pokreceni niż ja,a to juz poważne osiągnięcie...:-P

Całus wieczorny :- *
fischerwoman pisze…
Dobrze, że Młodą zabrałaś z szermierki, przez Ciebie popadam w kompleksy złej Matki ;-D a tak na serio, basen to ciekawy pomysł, choc czuję, że na basenie u Was się nie skończy i coś jeszcze wygmerasz :) Bart dziś zaczyna pierwszą lekcję nauki pływania i wiesz co-cieszę się niezmiernie, że będzie w grupie z trenerką a nie ze mną lub R. w basenie. Przy nas marudzi i boi się a to zjechać ze zjeżdżalni a to pobawić się piłka,z dzieciakami takie zadania wykonuje bez słowa - siła grupy :) buziole!
J. pisze…
Fischer- no właśnie- sila grupy :)))


kompleksy?? Ty ??
upadłaś na blond łepek :D
Wu pisze…
A czy treningi szermierki skupiają się jeszcze na ćwiczeniach elementarnych, czy już są bardziej zaawansowane?
Co zaś do frustracji, to nieodzowny element sportu:)

p.s. Potrzebujemy dobrych szermierzy :)
J. pisze…
Wu, cholera ;)
czytając Twój komentarz dostałam smsa od trenera z pytaniem, czy chcę Młoda zapisać na zawody w Cottbus...

A treningi to głównie zabawa, ale też nauka i walki w tych specjalnych dresach szermierczych podłączonych do aparatury :))
Wu pisze…
Tak więc musisz się teraz zastanowić, co Ci intuicja i trener podpowiada ;))
fischerwoman pisze…
Pewnie, że mam kompleksy :))))
J. pisze…
Wu- intuicja i trener są w opozycji do siebie :))

Fischer- nie masz nawet pół powodu :**
fischerwoman pisze…
Kochana jesteś, jak zwykle :*****
synafia pisze…
Coś mnie nudziło ostatnio Zwierciadło, ale tym Kazikiem mię zachęciłaś...

A ja wypisałam Dziobalindę z tańców jakiś czas temu. Bo za dużo tego było - pływanie, judo, tańce - i zmęczona była. Toteż popieram :)
El Shilo Elohim pisze…
W niedzielny dzień bawmy się wypoczywając z uśmiechem.

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …