Przejdź do głównej zawartości

:)


nie wiem, kiedy minął mi ten weekend
był tak upojnie zabiegany i intensywny, że żałuję, iż nie robiłam zdjęć, światło było piękne ..:))

W sobotę rano pojechałam z Młodą na basen, jako się rzekło. Piskom radości, jak zwykle, nie bylo końca :) Machnęłam 18 basenów i poszłam do jacuzzi, myślałam, że będę zmęczona, ale nie byłam. Więc szybko się ogarnęłyśmy i wyruszyłysmy na spacer. Długie szlajanie się po parkach i chaszczach. Ja miałam trochę dość, ale nie moja córka, która zaraz po obiedzie wystartowała do piwnicy w celu- rower. Naprawdę dziewczę jest niezłomne...
 Na szczęście miałam trochę czasu na poczytanie WO i Polityki, bo poza tym- posucha z czytaniem.

Dziś ważny dzień - 23 lutego. Byliśmy najpierw na oficjalnych obchodach 69 rocznicy wyzwolenia Poznania, a potem obejrzeliśmy rekonstrukcję bitwy o Poznań, Młoda zachwycona, tym bardziej, że mogła dziś maksymalnie wyżyć się na rowerze, po trzech godzinach świeżego powietrza i patriotyzmu miała trochę dosć i domagała się posiłku.. Niestety, był tylko popcorn ;)


w restauracjach tłok i przepychanki, na szczęście udało nam zjeść obiad (na świeżym powietrzu) i wróciliśmy do domu. Ale zanim jeszcze zdjęłam kurtkę pojawiła się koncepcja rolek. I tym sposobem zaingurowałyśmy dziś sezon rolkowy :D ponad godzina śmigania. I w końcu mam czas na herbatę :)

Pogoda nas rozpieszczała w ten weekend i nie mam zupełnie nic przeciwko dalszemu rozpieszczaniu.

LubięToBardzo :)

Komentarze

Julia K pisze…
A wiesz, że i mi weekend zeżarło :) i nawet obiadu nie jadłam, bo nie miałam kiedy!!! Szok!!!
Pogoda cudna, aż się boję co będzie jak dosypie śniegu, bo pewnie jeszcze dosypie
Młoda......śliczna
ucałuj od rudej ciotki :*
J. pisze…
Wycalowana:-)

Żadnego śniegu!!!!!!

NIC Z TYCH RZECZY!!:-P
Emma Ernst pisze…
18 basenów to jakiś kosmos! Ale masz energii! :))
Nie mogę się doczekać na sezon rowerowy. Trochę jeszcze za zimno, piecuch jestem ;-)

Hm :)
Łucja niosąca światło :)
J. pisze…
Lucja niosąca popcorn:-D

Emmo- mam tyle energii ze właśnie skończyłam trening i w zasadzie to bym jeszcze coś porobila.
Mnie się nie wyczerpują baterie. Tak stwierdził T.z wysokości kanapy
:-)
fischerwoman pisze…
Tyle basenów zrobiłam w lipcowe wakacje, za tydzień jedziemy na mini wyjazd urlopowy - bedę mogła się sprawdzić, w którym miejscu jestem z kondycją i mam nadzieje Tobie dorównać :) U nas też wiosennie, spacerowo, rowerowo, ale też kanapowo :) Kocham takie weekendy :) W następny będziesz na Targach Ksiązki??? Zresztą, co ja się pytam - pewnie, że będziesz! :)
J. pisze…
:))))

Sylwia- umówimy się ?? :)
fischerwoman pisze…
Kochana, najprawdopodobniej pojadę do "swoich Krzyżaków".
L.B. Abigail pisze…
Jaki cudnie intensywny czas :).
Ja też wczoraj chodziłam... i chodziłam :D... :)!...
I 23 luty też dla mnie ważny :).
Dobrego poniedziałku.
J. pisze…
Fischer - ale jakby nie, to wiesz..;)))

Abi- jakie Ty masz piękne zdjęcie!! :)) Wspaniałego dnia:)
fischerwoman pisze…
Jakby nie, to zadzwonię :)
Wu pisze…
Spacery, basen rolki- no to, to rozumiem ;)
J. pisze…
Wu- no to i ja rozumiem :)))) (choć mam ostatnio kłopoty z percepcją :P)
synafia pisze…
Ach, cudny weekend! Zazdraszczam i podziwiam Was za, ja bym na pysk padła w połowie ;)
słodko-winna pisze…
Dżej, skąd Ty masz tyle energii?
Emma Ernst pisze…
Gdzie się takie baterie kupuje?? Ja jadę na jednej kresce, w doskokach na dwóch :/
J. pisze…
Emmo- nie wiem, u mnie były w standardzie :)))

Słodka- z kosmosu chyba :))

Synafio- ja bym Cię podniosła i popędziła dalej :D

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …