Przejdź do głównej zawartości

...


pomyślałam dziś, że jestem silna
silna tak bardzo, że stać mnie na lekceważące gest i ostre słowa
no ładnie to wyszło, ładnie i efektownie

a potem zrozumiałam, że mogę być nie wiem jak silna, kiedy podchodzę do ognia i tak się sparzę


siła tkwi w głowie
a słabość w sercu :)

Komentarze

Emma Ernst pisze…
Owszem, efektownie, trzeba Ci to przyznać, ale dałyśmy rade :))
Ostatnie zdanie chciałabym kiedyś wykorzystać do wiersza - jeśli się zgodzisz i jeśli mnie makówka nie zawiedzie, żeby je sensownie oprawić. Kiedyś...
J. pisze…
:) możesz brać co chcesz :)

dawanie rady jest priorytetem, serce nim nie jest ;)
Emma Ernst pisze…
Hej, a ja myślę nad tym zdaniem i coraz bardziej się skłaniam do tego, że jest na odwrót: to w głowach jesteśmy słabe, bo serca - nawet na nogach z waty - ale idą. Nie sądzisz?
J. pisze…
wiesz...
hmmm

ja mam wszystko bardzo poukładane w głowie
zrobiłam dziś prawdziwe show, mam wrażenie że głowa nie ucierpiała

ucierpiało co innego

ale w zasadzie to nie ważne, umówmy sie, że nie mam serca, to mi uprości :D
Głowę mam :)
Emma Ernst pisze…
Ok, na pewno głowę masz sto razy lepszą ode mnie - umówmy się :)
J. pisze…
hahahhaha

no nie jestem przekonana, Emmo :))
Emma Ernst pisze…
Raz w życiu nie mędrkuj, tylko mi uwierz ;-))
J. pisze…
jakie wymagania :P

;))

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …