Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2014

Hłasko wieczorny

Każde dobre uczucie ludzkie jest święte i nie ma żadnej gwarancji, że raz jeszcze w życiu człowiek będzie chciał się wygłupiać i dawać drugiemu człowiekowi tak samo wiele, a o to przecież w końcu chodzi.— M. Hłasko - Ósmy dzień tygodnia

wiosno ?

Tyś to ??
codziennie T z Młodą przyjeżdżają po mnie rowerami i po drodze wpadamy na obiad do ulubionej knajpki, a potem ja do domu a oni jeszcze  szaleją w parku. Mogłabym przyjeżdżać rowerem do pracy, ale wizja wyprowadzania go z mikroskopijnej piwnicy o godzinie 7.40 nie jest tym, co lubię najbardziej, więc wędruję sobie rano zamglonymi lub rozsłonecznionymi uliczkami Sołacza, nie dowierzając, że to JUŻ ;))
 Wieczorami siedzimy z Młodą i oglądamy filmy przyrodnicze. Znaczy o zwierzątkach takie :)  Szkoda, że jednak dość szybko robi się ciemno, bo mam wielką ochotę na wieczorne poszwędanie się a jednak jak ciemniej, to i chłodniej..;) Ale idzie ku jasności jednak.  W sobotę rano idziemy na Targi Książki dla dzieci i młodzieży. Za każdym razem przeraża mnie tłum i ilość pieniędzy, którą tam wydaję :) Ale jest tyle świetnych książek dla dzieci, że po prostu nie mogę się powstrzymać. No i wystawiają się fajne wydawnictwa, w zeszłym roku nawet z Czech było kilka. Chyba czekam na te Targ…

znalezione :)

...

Kiedyś nauczysz się dostrzegać subtelną różnicę między trzymaniem się za ręce, a połączeniem dusz. I dowiesz się, że miłość to nie tylko pożądanie, a przebywanie w czyimś towarzystwie nie oznacza bezpieczeństwa. I zaczniesz zdawać sobie sprawę, że pocałunki nie są przypieczętowaniem umowy na całe życie, a prezenty nie są obietnicami.
A potem zaczniesz akceptować swoje porażki i znosić je z podniesioną głową, otwartymi oczami i wdziękiem osoby dorosłej, a nie żalem i gniewem dziecka.
Veronica A.Shoffstall

:)

nie wiem, kiedy minął mi ten weekend był tak upojnie zabiegany i intensywny, że żałuję, iż nie robiłam zdjęć, światło było piękne ..:))
W sobotę rano pojechałam z Młodą na basen, jako się rzekło. Piskom radości, jak zwykle, nie bylo końca :) Machnęłam 18 basenów i poszłam do jacuzzi, myślałam, że będę zmęczona, ale nie byłam. Więc szybko się ogarnęłyśmy i wyruszyłysmy na spacer. Długie szlajanie się po parkach i chaszczach. Ja miałam trochę dość, ale nie moja córka, która zaraz po obiedzie wystartowała do piwnicy w celu- rower. Naprawdę dziewczę jest niezłomne...  Na szczęście miałam trochę czasu na poczytanie WO i Polityki, bo poza tym- posucha z czytaniem.
Dziś ważny dzień - 23 lutego. Byliśmy najpierw na oficjalnych obchodach 69 rocznicy wyzwolenia Poznania, a potem obejrzeliśmy rekonstrukcję bitwy o Poznań, Młoda zachwycona, tym bardziej, że mogła dziś maksymalnie wyżyć się na rowerze, po trzech godzinach świeżego powietrza i patriotyzmu miała trochę dosć i domagała się posiłku..…

nie mogę ci wiele dać

słońce wyszło nad stolicą Wielkopolski i wstąpił we mnie duch walki ;)

oczywiście nie ruszę się z fotela, nie nie szukam dzieciu memu czegoś, co może ja zainteresować, a jej nie zamęczy, trochę ją postymuluje, ale nie zanadto, co ją uszczęśliwi i nie będzie związane z końmi ;) Albowiem wczoraj, po namyśle wypisałam Młode z szermierki. Zrobiło się już mocno zaawansowane to wszystko, a Lu moze chodzić tylko na treningi we wtorek bo w poniedziałek ma konie... Gdyby jeszcze traktowała to jak zabawę, to ok, ale frustruje ją niemożebnie fakt, że nie nadąża za grupą .. a ja niekoniecznie potrzebuję mieć sfrustrowane dziecko. Wolę szczęśliwe. Obiecałam basen raz w tygodniu (będziemy jeździć we dwie, więc nie popływam :( ) ale nie pogardzę innymi pomysłami :) Zresztą- wiosna idzie, czyścimy rolki - już się nie mogę doczekać, Młoda też :) No i rowery. Ach, naprawdę nie sądziłam, ze to powiem- ale WIOSNY chcę, już!
 A wczoraj, padłszy po treningu doczołgałam się do wanny z nowym Zwierciadłem. J…

znaki ;)

Trzeba się nauczyć zapominać o cudzych obietnicach.— Henning Mankell "Comedia infantil"


odbijam się od słów :)

czytałam wczoraj wywiad z Reginą Brett i nagle dostałam między oczy kilkoma zdaniami o tym, że wszystko jest naszą decyzją, że po prostu trzeba zrobić krok w dobrą stronę i już :P Najbardziej podobało mi się jak mówiła o tym, że kiedy się zatrzymujemy i stoimy, to również tego właśnie chcemy. Wystarczy zrobić krok, a potem jeszcze jeden i kolejny. I te kroki mogą być maleńkie, byle je robić w dobrym kierunku. Nie planować z rozmachem, ale tak skromnie ;) Zwyczajnie.  Przemówiło to do mnie ;)
A dziś listonosz przyniósł mi "Czarne mleko" Elif Safak, kupione za grosze na all. A w książce karteczka była.. "Jedyną radością w świecie jest zaczynać. Życie jest piękne, bo żyć oznacza zaczynać- zawsze, w każdej chwili" autora brak :)) Życ oznacza zaczynać.
I ja dziś, dziś popatrzyłam w oczy komuś, kogo kochałam. I zrozumiałam, że podjęłam już decyzję, że …

niedziela

Podróż powrotna pomorskie -wielkopolskie odbyła się wczoraj w wielkiej ulewie i wichurze, ok 21 dobilismy do portu :) Po dwóch tygodniach u dziadków, Młoda rzuciła się na swoje zabawki, ksiązki i wszystkie skarby. Ja rzuciłam się na Młodą :)))
A dziś od rana Stary rynek, koziołki, kawa w Cafe Czekolada, potem dłuuugi spacer przez Cytadelę do domu. Ledwo zjadła obiad, a już pognała do piwnicy po rower :))
                                                      (Plac Wolności zdobyty :P)

ja za to usiłuję  odprężyć się przy najnowszych WO Extra, ale ciągle w tyle głowy trzepocze jak ćma myśl niemiła. Zabawne, jedni dostają od rodziny w spadku mieszkania (dziś dostalismy zaproszenie na parapetówkę) a inni długi... Dług, o ktorym mowa trochę przygniata mnie do ziemi. Ale, co najważniejsze - trzeba go jak najszybciej spłacić. Jestem zła, wściekła nawet, że moi teściowie swoją bezmyślnością doprowadzili do tego, że komornik zajął im dom, a odsetki nadal rosną ... Nikt nie ma takiej kasy... Te…
ładny dzień.
ja znów w podróży. Pokonałam dzis swój kolejny lęk:-). Pojechałam sama autem za Poznań. Wesoło było jak to u mnie... Ale przeżyłam.
Będzie dobrze. A może nawet juz jest? A ja, jak zwykle zorientuję się za późno ;-)

Póki co wita mnie pomorskie. Słońcem.
Którego wszystkim życzę.

środa

Myślę sobie
niełatwo jest być mną  niełatwo jest mi bo czuję się nieco skopana ostatnio ale to moje życie i biorę za nie odpowiedzialność :) Biorę te lekcje i staram się wyciągać wnioski, żeby nie musieć ich przerabiać w nieskończoność. Jednakowoż czuję jakbym się trochę kręciła w kółko. Jak pies za własnym ogonkiem. Śmiesznie i trochę strasznie.
 W celu złapania dystansu odgradzam się nieco od życia kinem i książkami. O ile filmy potrafią mnie cudownie rozerwać o tyle książki wybieram ostatnio przyciężkawe. Przeczytałam "Szkło" Emila Marata- przyznam, że zdziwiły mnie aż tak krytyczne recenzje, bo nie jest to najgorsza literatura z jaką miałam do czynienia. Poza tym fajnie jest znajdować cytaty z wierszy, piosenek, w całkiem niespodziewanych miejscach. Marat trochę przynudza, to fakt, ale językiem pisze fajnym, daje radę po prostu. Mimo, ze jego wnioski są dość niewesołe nie będę narzekać na tę książkę.  Nie będę też wieszać psów na następnej, którą czytam i jestem dopiero…

via Broszki ;)

wpadam na Jej bloga i z miejsca jakby mnie piorun trafił
(pamiętacie Michaela Corleone na Sycylii - ten piorun miłości zawsze mi działał na wyobraźnię:P)




Love is like a bee
Left a tiny sting
In our hearts

taki dzień

że garściami go brać :)

słońce, wiosenne powietrze, spacer po Starym Rynku i samotne szwendanie się wąskich uliczkach. Jestem szwendacz, jestem kot, zawsze byłam :)

idę swoją drogą, cóż że czasem zakosami, a czasem w kółko
czasem na krawędzi, a czasem w ogóle spadam ostrym zboczem
ale zawsze na cztery łapy :)

jestem swoja własna i niepodległa, choć czasem bardzo się o tę niepodległość kaleczę
jestem
i nikt nie ma wstępu na moje prywatne przestrzenie, gdzie szwendam się szukając guza ... :)


taki dzień
że chciałoby się powiedzieć za Przybosiem

"nic się jeszcze nie stało
nic się nie zdarzyło
świat nie jest, świat się wiecznie zaczyna"

...

pomyślałam dziś, że jestem silna
silna tak bardzo, że stać mnie na lekceważące gest i ostre słowa
no ładnie to wyszło, ładnie i efektownie

a potem zrozumiałam, że mogę być nie wiem jak silna, kiedy podchodzę do ognia i tak się sparzę


siła tkwi w głowie
a słabość w sercu :)

to wcale nie jest takie łatwe

tak sobie zaglądam to tu, to tam..
trochę się uśmiecham, ale to rzadziej, głównie się dziwię, światu się dziwię, temu wirtualnemu też :) I dziwię się, że jeszcze cokolwiek mnie dziwi ...
zniesmacza, trochę odrzuca, ale na pewno nie ciekawi

już nie ciekawi :)












z Myśliwskiego

(...) bo najciężej jest ruszyć. Nie dojść, ale ruszyć. Dać ten pierwszy krok. Bo ten pierwszy krok nie jest krokiem nóg, lecz serca. To serce najpierw rusza, a dopiero nogi za nim zaczynają iść. A na to nie tylko trzeba siły, ale i przeznaczenia, żeby przemóc serce i powiedzieć, to ruszam.
W. Myśliwski "Widnokrąg"

nieśmiało :)

(..)
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia.
Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa.
Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. (...)
Max Ehrmann


ten kawałek Dezyderaty zawsze powoduje uśmiech na mojej twarzy :) "z wdziękiem" postanowiłam wyrzec się TYCH spraw i, zdaje się, wychodzi mi to tylko na dobre. A na pewno wyszlo na plus mojej figurze. I zdrowiu.
Ale po kolei. Uwielbiam hasło Chodakowskiej- samo się nie zrobi ! :)) Otóż nie zrobi. Samo się nie uporządkuje, nie ogarnie, no i nie poćwiczy. Zaczęłam w sierpniu. Najpierw wygląd, potem głowa, taka kolejność mi się ułożyła. Taką przyjęłam. Z głową było trudniej, bo jestem wyjątkowo upartą oślicą. Ale dało się. Po prostu codziennie od początku tłumaczyłam sobie jak dziecku, dokąd idę i co mi szkodzi. No i chyba skumałam.
W końcu, po katorżniczej pracy, nocach pełnych łez i innych ekscesów, doszłam tu, gdzie jestem. Gdzie wyr…

w moim rytmie

samotne weekendy uwielbiam nie muszę się wtedy do nikogo dopasowywać i moje rozbuchane ego zajmuje całą chatę :)
tylko ja i Ryszard... czasem powstają konflikty na tle miejsca na sofie, ale silniejszy wygrywa i futro musi wynosić się na swoją poduchę:P
                                                (Ryszard zagarnia przestrzeń :P)
wczoraj boski, niemal wiosenny dzień, spędzony tak dobrze jak tylko się da ;) Z Brombą i jej uroczą córką starszą  obeszłyśmy spacerkiem Stary Browar, potem poszłysmy na obiad na Stary Rynek, a potem wróciłam spacerem do domu. Słońce! Ciepło! Wiosna ;) I dwie sukienki jako łup z całej wyprawy ;) A potem leniwe przewracanie się z boku na bok, czytanie łapczywe, kolejne kawy, herbaty, wino... I filmy.
"Wielkiego Gatsby" obiecywałam sobie już od dawna. Oglądam każdą zekranizowaną wersję tej ksiązki. W liceum miałam świra na punkcie F.S. Fitzgeralda, przeczytałam wszystkie jego książki, które wyszły po polsku, łącznie z opowiadaniami. Najbardziej lub…