Przejdź do głównej zawartości

zen

Szaro po horyzont...
Gdybym była Emmą to bym napisała o tym fajny wiersz. Ale cóż. Porzeźbię krotką prozę.

Jadę.
Nieustannie się przemieszczam i nieco mnie to nadwyręża. Jeszcze wczoraj plaża i mewie wołanie, dzis zalana deszczem Wielkopolska. Ale to za 4 godziny... Aktualnie zachodniopomorskie. Szare.

Nadal nie wysciubiam nosa poza własne granice. Z tym, ze doroslam juz troche i ustaliłam kierunek ruchu. Błędnik przestał szaleć i okazało się, ze równowaga jest do osiągnięcia.
Osiadam na mieliznach własnych myśli. Pojednałam się z bylejakością i wszystkojednością.

Cudowne zen szarości.

Komentarze

Emma Ernst pisze…
Gdybym umiała taką prozą pisać, to bym się nie bawiła w rymowanki!

Rety, jak to zrobiłaś z tą równowagą?? Mnie znów błędnik...błądzi :/

słodko-winna pisze…
Pierwsza myśl, zen,,,za.
fajna równowaga nie jest zła.
a ja delektuję sie nicnierobieniem i czytam Carrolla"Kąpiąc lwa". BOski weekend/
słodko-winna pisze…
A przede wszystkim: gdzie się podziewa Zenza?
J. pisze…
A bo to chyba takie indywidualne jest i osobnicze:-)

ja jestem długodystansowiec, długo błędnik błądził, długo go ogarnialam..;-)
A teraz mam juz z górki. Do końca świata :-P
Bo po tym wszystkim to ja juz nigdy przenigdy:-)
Słowo.
J. pisze…
Słodka- Zenza przepadł :-) niektórzy tak mają. Ida, znikają i znajdują się w tym samym miejscu w którym się z nami rozstali.

Bosko,ze boski weekend!!! Niech trwa:-)
Julia K pisze…
Mnie się jakoś zen nie kojarzy tak jak Słodkiej. Bo posiadacz tego imienia raczej zamęt niż spokój wprowadzał :)
Dżejku...buziaki z szarego Podlasia. Ja tam sobie koloruję i dosładzam :)
Malinowe paznokcie, malinowy dżem na razowcu i cappuccino z czekoladą. A mógłby być czarny chleb i czarna kawa :D
J. pisze…
Masz tam pyszności :-)

Ja właśnie przejeżdżam przez miasto Piłę, co oznacza kawę na Orlenie. Czarną ..;-)
słodko-winna pisze…
Zenza zamęt? A to ja czegoś nie wiem.
Julia K pisze…
Dżejku, ale czarnego chleba nie masz?
A na Orlenie mają całkiem dobrą kawę :)) nie marudź :***

Słodka.....czasem lepiej nie wiedzieć, świat wydaje się lepszy i piękniejszy :)
J. pisze…
Julka- uwielbiam ich kawę i nie marudze;-)

Jeszcze stowka i Poznań :-D
Julia K pisze…
Jedź bezpiecznie i melduj jak dojedziesz :***
słodko-winna pisze…
Julio, pewnie wiesz więcej.
Julia K pisze…
Kiedy kogoś poznaję, przyglądam mu się wnikliwie, uważnie słucham tego co mówi. Czasem może za głęboko patrzę, za bardzo drążę. Udaje mi się być może przez to zobaczyć i usłyszeć więcej, niż ktoś chciałby o sobie powiedzieć.
ml pisze…
A jak błędnik znów zaszalał, to jest jakieś wyjście?
J. pisze…
ml- wyjście jest zawsze. U mnie już nie zaszaleje, choć na widok Twych inicjałów mam nagły skok adrenaliny.

Taki absurdalny zbieg okoliczności.

A błędnik trzeba trzymać na wodzy. Tak jak serce. A najlepiej zakopać, zabetonować i zapomnieć :)
ml pisze…
J. cały czas próbuję tak zrobić, ale to bardzo ciężkie jest. Na tyle ciężkie, że wszystkiego się odechciewa. Przepraszam już nie będę ci truł
J. pisze…
Ej, nie trujesz!

a że ciężko jest, to ja wiem
drugi rok się zbieram :)

po niczym w sumie :P
ml pisze…
Aha, muszę to napisać, ciekawie dobierasz słowa w swojej prozie :)Trzymaj się
J. pisze…
A dziękuję :))

i zapraszam :)
ml pisze…
Pozaglądam :)
Emma Ernst pisze…
Powinnaś zacząć udzielać porad na temat tego błędnika, choć liczę, że samo Się...
J. pisze…
Emmo- ja się obawiam, że nic samo SIĘ .:(
natomiast samokontrola i takie tam... :))

poza tym, jak spiewał Kaczmarski- "co zapłonęło, musi się wypalić"
Mam taki czas w życiu, że bardzo mi potrzebny Bezbłędnik.
Nie do równowagi, tylko do podejmowania decyzji.
Bardzo mnie zmartwiłaś, no jak to nic samo się? Ja nawet nazwę bloga chciałam zmienić na Samodziejki i co teraz :)
Ściskam serdecznie!
J. pisze…
Bezbłędnik :)))

chcę tego :))

ja to w ogóle spotkałam się z takimi dwiema teoriami- jedna zakłada, że wszystko samo się i w ogóle wieczne zen, nie ma co walczyć, trzeba unosić się z falą...
a druga mówi, że nic samo się i nieustannie trzeba szlifować charakter,ograniczać się oraz stawiać porzeczkę :)
***

“ Mówisz, że możesz - to możesz.
Mówisz, że nie możesz - to nie możesz.
Więc sobie wybierz. ”
— Mistrz Zen Seung Sahn
synafia pisze…
U mnie obrzydliwy chaos brzydkich kolorów, aż do wyrzygu. No więc chyba Ci zazdroszczę...

Ściskam stokroć :)
J. pisze…
Synafio- chodź tu, przytulę, uscisnę i w czółko cmoknę :*:*

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…