Przejdź do głównej zawartości

ślady na piasku i kręgi na wodzie


w dawnych czasach prowadzenia tego bloga, dobre 5-6 lat temu, bylo tu dużo poezji, trochę radości i sporo nadziei
czytam siebie i trochę nie wierzę, że naprawdę bywałam tak radośnie rozszczebiotana, czytam pod spodem nadzieję na to,co może się wydarzyć, ekscytację życiem..

a teraz wiem, że się wydarzyło 
i na nic były wszystkie nadzieje, bo skończyło się tak jak miało się skończyć.
uratowałam świat, ale nie uratowałam siebie, może trzeba było odwrotnie ?
tego przecież się nie dowiem, a dywagacje prowadzą donikąd

ja dzisiejsza trochę zazdroszczę tamtej sobie. A jednocześnie mam silne przekonanie, że zawsze byłam taka jak dziś, potrzebowałam niektórych historii, żeby stwardnieć, znaleźć dystans, żeby zobaczyć kim jestem. Pogodzić się z sobą i przestać karmić złudzeniami.
Nauczyłam się nie dziwić i nie pytać. Ja, która nieustannie byłam ciekawa świata - już nie jestem. Wiem o nim wszystko, czego potrzebuję i nie chcę wiedzieć więcej. Nie pociąga mnie wizja przygody, ani wąskich włoskich uliczek. Nie interesuje mnie zobaczenie Chińskiego Muru, ani Barcelony, ani spojrzenie na panoramę Aten, która mnie kiedyś tak zachwyciła. Nie fascynuje mnie nic i nie ciekawi. Nie pytam. Nie szukam.

zdarzyło mi się wszystko, czego oczekiwałam i wszystko, czego się bałam
męczy mnie ciąg dalszy, ponieważ straciłam sens i ochotę

Komentarze

Julia K pisze…
A ja myślę, że uratowałaś siebie. Dosłownie w ostatniej chwili.
Jak już popęka skorupa, którą się otoczyłaś, żeby nie czuć tęsknoty, znów będziesz ciekawa świata :)
Ja Ci to mówię, Twoja Dobra Wróżka :*
Urbi pisze…
W obecnym stanie ducha, podpisuję się pod Twymi słowami. Tylko, sama sobie współczuję, że tak wcześnie daję za wygraną.
słodko-winna pisze…
Dżej, a wiesz? Przeczytałam w tej notce smutek...
Brombie pisze…
A już Ci chciałam zaproponować wspólny wyjazd do Londynu... Ale jeśli nie masz ochoty...;))
Julia K pisze…
Brombie :))))) podoba mi się to co piszesz. Ciekawam co na to nasza Asieńka....ja bym tam pojechała na jej miejscu...zmusiła się :P
J. pisze…
Z Brombie obgadałyśmy Londyn już przez telefon. Jakoś się zmuszę ... :P

Słodka- a wiesz ... nie wiem czy we mnie coś prócz smutku jeszcze jest



Urbi- dla mnie to nie wcześnie. Już po wszystkim.

Julkio- ja bym chciała żebyś Ty miała rację. Ale chyba jej nie masz :(
Julia K pisze…
CHYBA.....tylko to słyszałam :P
słodko-winna pisze…
Dżej, nie wierzę. Kto ma tyle światła w oczach, nosi w sobie coś więcej niż smutek:*
J. pisze…
Slodka- Ty mnie nie doprowadzaj do lez, bo jak Ty do mnie mówisz, to ja sie wzruszam.

nie ma światła, zgasło, poszło, zdumchnęło
nie ma
nic nie ma
słodko-winna pisze…
Cicho, już cicho. :*
J., będę Cię pilnie czytać, jak zawsze i będę czekać na Twój wpis za kilka lat. Nie wiem ile czasu potrzebujesz. Może mniej? Będziesz zdumiona i trochę rozczarowana (tak jest po sprawach wielkich), że jednak znowu życie się upomniało o Ciebie, a Ty mu nie odmówiłaś.
Ściskam!
J. pisze…
Magda - może być jak mówisz, a może być inaczej
oczywiście, ze będę żyła, że przysypie wszystko, wyrośnie na tym trawa
ale równie oczywiste jest dla mnie to, że schowam się w sobie i przestanę bawić z życiem w berka, nie lubię wielkich słów, ale to, co się stało było dopełnieniem historii sprzed 15 lat.
po raz drugi mi się nie udało i wiem, że trzeciego razu nie będzie.

Wiesz, żeby móc kogoś pokochać, to całe przedsięwzięcie. Trzeba mieć energię, ciekawość, zaślepienie... Jest nawet taka chwila na początku, kiedy trzeba przeskoczyć nad przepaścią: kto się zastanowi, nie zrobi tego.

— Jean-Paul Sartre- "Mdłości"
Mama Maminka pisze…
J. wszystko zależy jedynie od Ciebie :))
Ty wiesz doskonale, że jest ktoś kto niczym wampir wysysa z Ciebie całą dobrą energię...energię pięknego, radosnego życia i wprowadza mrok...

Nie pozwól na to...szkoda życia

To mówiłam ja! zdeptana i zgorzkniała, która nie miała i nie ma siły na radykalne posunięcia :))
ml pisze…
Nie martw się wszyscy jakoś tak mamy. Skoro nie można inaczej trzeba się cieszyć z małych rzeczy. To też jest fajne :)
J. pisze…
Mamo Maminka- zgorzknienia w Tobie za grosz :)) :P I niech tak zostanie.
a z tym wampirem to masz rację, wiesz :)
tylko ja nie wiem, czy wszystko naprawdę zależy ode mnie...

Marku- z małych maluśkich i umiarkowanie, się umówmy ;)
fischerwoman pisze…
Chrzanisz ;) Nie wierzę, że opuściła Cię ciekawość świata i ludzi. Nie, to nie Ty. To tylko chwilowe osłabienie, zmęczenie materiału.
Sydonia pisze…
Oj, jestem przekonana, że to tak tylko chwilowo :)
pocierpieć, przesmucić się trochę, zatęsknić za sobą samym "z kiedyś"- każdemu się to czasami przytrafia...
Cóż...Wiosny z całego serducha Ci życzę, wiosny właśnie

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…