Przejdź do głównej zawartości

o mnie śpiewa ;))



Renata w tej piosence:




Moc 
W tobie jest ja o tym wiem 
Co noc 
Zamykasz ją 
By 
Już nie mogła wyjść na świat 
Co krok 
Ośmieszasz ją 


Marny los gdy nie wrzucisz w noc 
Swych sił i zbyt nudnych dni 
Lecz tylko żal ból i łzy 
Musisz śmiać się czasowi w nos 
By czas myślał że jest ktoś 
Kto może cofnąć go 

Kłam 
Wyrzuć gwoździe z sztywnych ram 
By ich 
Nie złożył nikt 
Graj 
Wielkie role mądrych dam 
Gdy czas 
Suknie w bajki wsadź 
Gryź 
Każdą o miłości myśl 
Jak sny 
Szarpią ludzi złych 
Krzycz 
Z ostrych zdań ukręcaj bicz 
By bić 
Do pierwszej krwi 

Marny los... 

Ja byłam głupia jestem zła 
Ze słabości drwię 
Bo zamiast niej 
Warto kpić kopać kląć i wyć 
A proch 
Obracać w pył 



Marny los gdy nie wrzucisz w moc 
Swych sił i zbyt nudnych dni 
Lecz tylko żal ból i łzy 
Musisz śmiać się czasowi w nos 
By czas myślał że jest ktoś 
Kto może cofnąć go 
Musisz śmiać się do bólu z tych 
Co myślą że bólu im 
Nie może sprawić nikt



Komentarze

Ruda Dama pisze…
A o mnie raczej nie... Myślę sobie, że i w słabości jest siła... :-)
Anonimowy pisze…
teraz nie moge, ale jutro sobie poslucham, ciekawa jest jak mozna wymówic: "z sztywnych" :-)))

lylowa
fischerwoman pisze…
Lubię R. Przemyk, ale kiedy czytam te słowa, jakieś takie grafomańskie... lepiej posłuchać, niż się wczytywać :*

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka