Przejdź do głównej zawartości

Nowy



tak, oczywiście, słucham Trójki
bardzo mi z tym milo dobrze

oczywiście, że miałam fajnego Sylwestra, tańczyłam, jadłam, spacerowałam, ganiałam się nawet ;) i przez całą imprezę wypiłam jedno piwo i lampkę wina. Więc nic dziwnego, że już o 8.30 byłam na nogach. A potem poszłam na spacer, dzięki oznaczeniu ścieżki dla biegaczy wiem, że pokonałam ponad 10 km :)
 A potem obejrzałam w końcu "Labirynt", poruszył aż do bólu brzucha. Rację mają ci, którzy umieszczają go w pierwszej dziesiątce filmów 2013 roku... Obejrzałam jeszcze przezabawne "Porachunki" Luca Bessona z cudownym R. De Niro. Więc teraz czas na książkę.

Liczę na spokojny rok 2014, Emma życzyła mi, żebym nie zapomniała o brykaniu i wierzganiu ... Hmm.. Mam wrażenie, że lepiej nie wierzgać :))) Przynajmniej mniejsze szanse na nabicie sobie guza :)

miłego roku!

Komentarze

słodko-winna pisze…
A ja ociągam się z obejrzeniem tego Labiryntu. Ale skoro tak wielu poruszył ten film, chyba czas go obejrzeć.
Szczęśliwości w 2014:))
broszki pisze…
No to sobie razem słuchamy Trójki ;-) Pozdrawiam!
J. pisze…
Słodka- to przygnębiający film... Uśmiechu na 2014:*

Broszki- :))) Fajnie nam. Ściskam.
Julia K pisze…
Labirynt....bardzo smutny.

U mnie w radiu też trójka :) choć Top Wszech Czasów jakoś mnie z lekka rozkłada....chyba za dużo wspomnień naraz.
Pięknego i spokojnego roku Dżejku :***
atram pisze…
hmmm, przeczytałam "bzykaniu" zamiast "brykaniu" :):):) najlepszego Aśka!
synafia pisze…
Ja w końcu obejrzałam "O północy w Paryżu" :)

Dobrego roku Tobie również! :*
Kaatje pisze…
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Kaatje pisze…
Usunelam komentarz, bo jeszcze tyle literowek, co popelnilam w tymze komentarzu nie zdarzylo mi sie zrobic:)
Tak samo jak Marta przeczytalam o zalecanym bzykaniu:)
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…