Przejdź do głównej zawartości

lepiej,



ale nie  że jakoś tam doskonale :P

pada, mróz siarczyście daje popalić, umiejętności kierowania pojazdami mechanicznymi nie pozwalają na dojeżdżanie do pracy autem, więc robię szybkie mroźne przebieżki, skutkujące czerwonym nosem.
Dzis musiałam się spieszyć wyjątkowo bo na 16.45 Młoda miała swój pierwszy turniej szermierczy, więc w pełnej gotowości czekałyśmy na trenerów, którzy się spóźnili, albowiem stłuczkę zaliczyli po drodze ;) Turniej nie zdążył się zacząć (podłączanie sprzętów) a już musialam biec na zebranie rodziców. Mnóstwo pożytecznych informacji tam zdobyłam i stałam się odpowiedzialna  za kupienie nagród książkowych na zakończenie roku.
 Zebranie trwało godzinę i zdążyłam jeszcze wlecieć na odbieranie dyplomów przez dzieciaki. Byl to pierwszy taki turniej w szkole i następny planowany jest na wiosnę. Turniej dziewcząt i chłopców we florecie podobno wypadł wprost rewelacyjnie, obejrzałam na kamerze jednego z tatusiów walkę Łucji. Bardzo profesjonalna i bardzo przegrana :))
 a potem pozostało mi tylko zabranie dziecka do domu i zrobienie kolacji, oraz tych wszystkich mega niezbędnych rzeczy, które robimy codziennie i które stają i stać się muszą...

a skoro jutro środa to znaczy, że Młoda idzie po lekcjach do Zuzi, a ja będę miała w końcu czas wskoczyć do rossmana po pastę do zębów. Truchcikiem przy minus 10 :P 

Komentarze

Mama Maminka pisze…
Lubie takie wypełnione po brzegi dni :))

Pozdrawiam cieplutko :)

Mam nadzieję, że nie zapominasz o czapce, szaliku i ciepłych rękawicach :))
J. pisze…
Maminko- ze względu na naczynia krw.rekawiczki nosze zazwyczaj od października do kwietnia;-) ze względu na kobieca próżność mam 15 szalików i co dzień owijam się tym samym,ulubionym:-) a ze względu na fryzurę czapki nie nosze nigdy!

Cmook:-)
Julia K pisze…
- 10 co to za mróz :P dawaj do mnie :)))
synafia pisze…
No nie, J., ale czapkę to Ty musisz nosić!
Nie wiesz, co się dzieje, jak się nie nosi czapki?

https://www.youtube.com/watch?v=6e-K8n6ia04
J. pisze…
Synafio- :))))) się fryzura psuje:))

Juluś- to jest mróz na miarę naszych możliwości :P
Mama Maminka pisze…
J. czymże jest?! zepsuta fryzura do "zepsutej" - czyt.chorej z powodu przewiania - głowy
Mama Maminka pisze…
...chyba poprawniej by było: jak się ma .... :))), ale przecież i tak rozumiesz co chcę powiedzieć :))))
J. pisze…
Maminko- umówmy się, że ten typ (znaczy ja) tak ma. Wyglądam obłędnie seksownie w nakryciach głowy :P Ale ich nie noszę. No dobra ... nauszniki noszę puchate. W panterkę :))

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …