Przejdź do głównej zawartości

coś tam



przyznam, że niewiele mam ostatnio do powiedzenia, jakieś coś tam od czasu do czasu,by blog nie umarł, gdyż nie mam czasu na uroczysty pogrzeb :P
chwilowo
spać mi się chce, od siódmej jestem w pracy i nawet poranna przebieżka nie ocuciła mnie. Nic, a nic.

Żyję na poziomach niskich i bardzo niskich, co nie znaczy, że jest źle. Widocznie takie znalazłam sobie miejsce i odpowiada ono moim potrzebom. Nie wyściubiam nosa poza świat wewnętrzny, na starość robię się introwertyczna ;)
Nadal dużo myślę, ale małą mam potrzebę dzielenia się swoimi przemyśleniami, przytłacza mnie liczba ludzi, którzy muszą to robić, blogi pełne są historii ludzkich, zdjęć, muzyki i opowieści. Dobrze wiedzieć, że gdzieś, poza mną jest świat tętniący życiem.

(i w jednym z takich miejsc znalazłam tę uroczą myśl:

Stosując jakikolwiek ograniczony model przyjmujesz perspektywę: „tego nie da się zrobić”. Nie oznacza to jednak, że faktycznie nie można tego wykonać. Oznacza to jedynie, że wykonanie danej rzeczy jest mało prawdopodobne w oparciu o twój „przepis na rzeczywistość”.
słowa Richard Bartlett )



Komentarze

słodko-winna pisze…
Czasu Ci trzeba, Dżej. Niespiesznego oswojenia z tym, co się zapowiada z Nowym, choć jeszcze o tym nie wiesz.
Emma Ernst pisze…
No nie, pogrzeb odpada, daj spokój.
Zawsze możesz pomilczeć, jeśli masz ochotę. Też jadę na oparach i coraz mniej mnie jest we mnie, choć na blogu tego nie widać.

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …