Przejdź do głównej zawartości

bunt o poranku



NIE, odrzekło słodkie me dziecię dziś rano na wszelkie zachęty spionizowania się i spożycia śniadania
NIE, nie będę już chodzić do szkoły.

Koniec. Kropka, żadnego darcia szat, łez, histerii ...

- dlaczego ?
- bo NIE, nudne to jest, zostaję w łóżku
- ale ...
- NIE

po 20 minutach ona nadal spała, a ja gotowałam się już trochę. Mogłam. owszem, ściągnąć z niej kołdrę i powrzeszczeć trochę, przysięgam, że nawet miałam ochotę :P
Ostatecznie namowami, łaskotkami i całusami wyciągnęłam ja z tego łóżka.
I teraz czas na pytanie zasadnicze- szkoła jest nudna i co dalej ??

Bo oczywiście mogę powiedzieć- musisz, trzeba, bo tak. Ale to są żadne argumenty, a mnie o argumenty chodzi, żeby jednak może zachęcić do edukacji i nauki. Nie mówię, że ma mieć same piątki, co to to nie :) Ale żeby tak trochę jej zależało.
Bo nie zależy :) Argument typu- jak będziesz się uczyć to będziesz mogła zostać weterynarzem i leczyć konie, został skwitowany - ja nie chcę ich leczyć, chcę na nich jeździć.

 Ratunkupomocy :)

Komentarze

Julia K pisze…
Myślę że masz problem i to duży :)))))
No bo jak przekonać przyszłą mistrzynię jeździectwa do nauki?
J. pisze…
:P

weź nie dołuj i nie drwij :P
:)
Julia K pisze…
Nie drwię!
Jeśli jest choć w ułamku tak uparta jak Ty, no to masz przesrane :P
J. pisze…
no NIE pomagasz :P:P
broszki pisze…
"Szkoła jest nudna" oraz "Słodycze w nadmiarze to super sprawa" to dwie tezy w ustach dzieci, z którymi sobie nie poradzę, czuję to!
J. pisze…
;)))
Broszki Kochana, pamiętaj jeszcze o kwestii- on mnie bije, czy mogę mu oddać, czy mam iść do pani. Bo jak pójdę do pani to będę skarżypyta, a jak oddam, to pani nawrzeszczy, że biję ...

Słodycze w nadmiarze można obejść suszonymi owocami, miodem i wyżeraniem musu jabłkowego, który zrobiła babcia. Tak w każdym razie jest u nas. Młoda je mało słodyczy, ma to po mamusi, nawet kawałka tortu nie opyli w całosci :D
ml pisze…
Hm, mi nigdy tak moje nie powiedzały, ale myślę, że by nie było żadnej dyskusji. Kołdra by była zerwana i tyle. Później może bym coś tłumaczył a może nie, ale dopiero po przyjściu ze szkoły. Taki tyran ze mnie :)
J. pisze…
Marku-Tyranie :P każdy ma swoje dzieci i swoje na nie metody. Takie jest moje zdanie :D
ml pisze…
Ja muszę do pracy chodzić a one do szkoły to nie łaska, hej gdzie tu sprawiedliwość?
J. pisze…
Hej, a Ty ile masz lat, że mnie o sprawiedliwość pytasz ?:)))

nie wierzę w sprawiedliwość, ale wierzę, że szkoła może stanąć na drodze szczęscia :P:P:P

PS- nie jest fanką szkoły, przynajmniej w takim wydaniu jak znam, dlatego staram się jakieś plusy znaleźć, przynajmniej dla Młodej ;)
ml pisze…
Każdy ma swoje obowiązki, w jej wieku to jest szkoła. Możesz jej zapewnić indywidualne nauczanie, ja myślałem o tym ale nie dałbym rady. Moje dziewczyny tyle przeszły traumy w szkole, że nie chce nie wiem czy byś uwierzyła.
J. pisze…
no my też juz mamy pewne traumy na koncie...
chodzi o to, żeby było ich jak najmniej jednak
rozwazałam zmianę szkoły, ale na szczęście osobnik dostał indywidualne nauczanie ...
Mamy jeszcze jednego, konsultowanego przez psychiatrę teraz- duża agresja.

:(
Anonimowy pisze…
ja nie po to latami na bloxie budowalam swoi image super matki, zeby teraz ci opowiedziec, co powiedzialam malinie jak nie chciala czytac w drugiej klasie. wszyscy juz ladnie czytali a ta sylabizowala.

hehehe.

lylowa
Ruda Dama pisze…
Pewnie niedługo ma przynajmniej ferie :-) Może będzie robić na nich coś fajnego - może macie plany, a żeby to robić dzień po dniu przez kilka dni jeszcze trzeba iść do szkoły... Hmmm.... Jestem ciekawa czy ten tok myślenia zadziałby ;-)
Emma Ernst pisze…
Charakterek po mamie, nie powiem :D
Ale doradzić Ci niczego sensownego nie potrafię.
Raczej metodą marchewki próbowałabym to rozwiązać. Tylko skąd wziąć tę marchewkę...
J. pisze…
Lylowa- Ty efekciaro :P:P:P

(ej, no powiedz:D)

Ruda- codziennie to Młoda może konno jeździć ;) Nic innego jej nie kręci aż tak :)

Emmo- marchewką chwilowo jest świetlica ;))) Tam się dziecię wyżywa plastycznie :D
broszki pisze…
Kuzynka mojego męża też od dziecka chciała na koniach jeździć, też szkołę jako ogólny bezsens postrzegała, ale jednak zrobiła jakieś studia na wydziale ekonomicznym, choć dość niechętnie. Dzisiaj jest trenerką jeździectwa, ma stadninę, organizuje obozy, w tym roku zaczęła budowę hotelu koło domu ;-) Swoją drogą, jestem pewna, że Twoja Lusia nie chciałaby stamtąd wyjeżdżać ;-)
L.B. Abigail pisze…
Ja jednak bardziej jak ml tłumaczyłam młodemu, że szkoła to jego praca...
Poza tym, w każdym półroczu, od 1 klasy podstawówki miał jeden dzień wagarów w domu - warunek, nie mogło być wtedy sprawdzianów...
Bardzo to sobie cenił, dzień przechodził na drugie półrocze, ale nie na kolejny rok. W pierwszej i drugiej klasie ani jednego dnia tak nie wybrał.
Później i owszem, ale na prawdziwe wagary nigdy nie poszedł...

Trzymaj się i powodzenia. Istnieje nikła nadzieja, że jej przejdzie :D.

Popularne posty z tego bloga

czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…