Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2014

piątek (wieczór)

Żyłem jak żyłem. Bez poczucia podporządkowania się jakiejkolwiek całości. Kawałkami, fragmentami, strzępkami, częstokroć chwilami, można by rzec na wyrywki, od przypadku do przypadku, jakbym odpływał, przypływał do siebie, odpływał, przypływał. Czasami miałem wrażenie, że ktoś z tego mojego życia powyrywał większość stron, czy dlatego, że były to puste strony, czy dlatego, że należały nie do mojego, lecz raczej do czyjegoś życia. — Wiesław Myśliwski, "Ostatnie rozdanie"

ziiimno

niby minus 9, ale ten wiatr !! postanowiłam zrobić sobie dobrze i zamiast biec w tym upiornym zimnie 3 km do pracy, podreptałam na przystanek autobusowy... 27 minut czekałam na autobus, 27 minut w ciągu których odsądziłam kierowców mpk od czci i wiary, miotałam pod nosem przekleństwa, jakich dama w ogóle nie powinna znać... 27 minut w ciągu których poczułam przenikliwe zimno w każdej tkance mego wątłego ciała :P  dotarłam do pracy z mocnym postanowieniem nie korzystanie więcej z usług mpk, w zyciu, cóż, można liczyć tylko na siebie :P
z doniesień kulturalnych obejrzałam oczywiście "Sierpień w hrabstwie Osage", zastanawiam się, czy dałabym Oskara M. Streep (która jest miejscami histeryczna i przerysowana) czy J. Roberts (która jest doskonała, dla mnie mistrzostwo). To nie jest optymistyczny i zabawny film. I nie kończy się cudownym pogodzeniem bohaterek. W tym filmie wszyscy ranią się niemal na oślep. A jednak nie można od niego oderwać oczu. Ot, magia kina... ;)
z książek -…

a ty ?

" (...) Abyście o poranku
Byli uważni: pochylenie głowy,
Ręka z grzebieniem, dwie twarze w lustrze
Są tylko raz, na zawsze. I niekoniecznie w pamięci.
Abyście byli uważni na to, co jest chociaż mija
I w każdej chwili wdzięczni, świętujący wszelkie istnienie..." Cz. Miłosz



myślę o różnych ludziach, o znajomościach, o tym, że każda ma swój potencjał i wszystko jest teoretycznie możliwe
im dłużej coś trwa, tym mniej możliwości, a teoria staje się praktyką, która z czasem ociera się o rutynę

spotykamy się być może po coś, być może rządzi nami przypadek

kim mam być dla ciebie?

a ty kim?
kim dla mnie mógłbyś być?



Dziewczynka :)

jest chwila, żeby się pozachwycać własną progeniturą

:)
 jak przystało na siedmiolatkę panna jest charakterna, urocza, głośna, energiczna i nieprzewidywalna. Ma obecnie fazę na czytanie i nie ma zmiłuj, posiłek, czy wizyta jakaś, jak się zaczęło, to trzeba skończyć lekturę :P




czasem się Dziecko dobierze do kompa, bo uwielbia grę w konne wyścigi z przeszkodami, ale to tak godzinka w tygodniu wystarcza, nie jest amatorką elektronicznych gadżetów i gier

Prócz koni kocha jeszcze koty i ostatnio ma nową pasję, wygląda to zabawnie, ale cóż ... ;) Jak się coś lubi to się daje radę, prawda ?? W każdym razie Luska jest bardzo zajętą osobą i ledwo znajduje czas, żeby poświęcać go karierze naukowej, która, jak ustaliliśmy- w ogóle jej nie kręci :P







głupoty i przyjemności

wracałam wczoraj truchtem do domu, ale okazało się, że mróz jest tak dokuczliwy, że nie dam rady dojść, buzię miałam przemarzniętą, więc wskoczyłam do sklepu się zagrzać :) I to był dobry pomysł bo nagle naszła mnie ogromna chęć na czerwoną soczewicę z natką pietruchy :) I na masło migdałowe, obawiam się, że przez tą zimę wzrośnie mi rekordowo spożycie masła orzechowego i migdałowego :))

 Potem doszłam do domu, wciągnęłam pół woreczka soczewicy, ogarnęłam rzeczywistość i postanowiłam jednak podjąć wyzwanie Chodakowskiej i zrobić ten program na pośladki, co to go nie lubię, bo męczący :P Cóż, nie pytajcie jak mi się dziś chodzi :P Ćwiczę 5-6 razy w tygodniu, ale nie ukrywam, że wczorajszy trening dał czadu, spełzłam z maty raczej, niż zeszłam. Bardzo to lubię w gruncie rzeczy.

przyjemnie rozpoczęty wieczór kontynuowałam z winem i filmem. Przyznam się do mojej ogromnej słabości .. :) Jest kilka filmów, które mogę oglądać non stop i w ogóle, kompletnie mnie nie nudzą. Należy do nich try…

bunt o poranku

NIE, odrzekło słodkie me dziecię dziś rano na wszelkie zachęty spionizowania się i spożycia śniadania NIE, nie będę już chodzić do szkoły.
Koniec. Kropka, żadnego darcia szat, łez, histerii ...
- dlaczego ? - bo NIE, nudne to jest, zostaję w łóżku - ale ... - NIE
po 20 minutach ona nadal spała, a ja gotowałam się już trochę. Mogłam. owszem, ściągnąć z niej kołdrę i powrzeszczeć trochę, przysięgam, że nawet miałam ochotę :P Ostatecznie namowami, łaskotkami i całusami wyciągnęłam ja z tego łóżka. I teraz czas na pytanie zasadnicze- szkoła jest nudna i co dalej ??
Bo oczywiście mogę powiedzieć- musisz, trzeba, bo tak. Ale to są żadne argumenty, a mnie o argumenty chodzi, żeby jednak może zachęcić do edukacji i nauki. Nie mówię, że ma mieć same piątki, co to to nie :) Ale żeby tak trochę jej zależało. Bo nie zależy :) Argument typu- jak będziesz się uczyć to będziesz mogła zostać weterynarzem i leczyć konie, został skwitowany - ja nie chcę ich leczyć, chcę na nich jeździć.
 Ratunkupomocy…

o mnie śpiewa ;))

Renata w tej piosence:




Moc  W tobie jest ja o tym wiem  Co noc  Zamykasz ją  By  Już nie mogła wyjść na świat  Co krok  Ośmieszasz ją 

Marny los gdy nie wrzucisz w noc  Swych sił i zbyt nudnych dni  Lecz tylko żal ból i łzy  Musisz śmiać się czasowi w nos  By czas myślał że jest ktoś  Kto może cofnąć go 
Kłam  Wyrzuć gwoździe z sztywnych ram  By ich  Nie złożył nikt  Graj  Wielkie role mądrych dam  Gdy czas  Suknie w bajki wsadź  Gryź  Każdą o miłości myśl  Jak sny  Szarpią ludzi złych  Krzycz  Z ostrych zdań ukręcaj bicz  By bić  Do pierwszej krwi 
Marny los... 
Ja byłam głupia jestem zła  Ze słabości drwię  Bo zamiast niej  Warto kpić kopać kląć i wyć  A proch  Obracać w pył 


Marny los gdy nie wrzucisz w moc  Swych sił i zbyt nudnych dni  Lecz tylko żal ból i łzy  Musisz śmiać się czasowi w nos  By czas myślał że jest ktoś  Kto może cofnąć go  Musisz śmiać się do bólu z tych  Co myślą że bólu im  Nie może sprawić nikt


lepiej,

ale nie  że jakoś tam doskonale :P

pada, mróz siarczyście daje popalić, umiejętności kierowania pojazdami mechanicznymi nie pozwalają na dojeżdżanie do pracy autem, więc robię szybkie mroźne przebieżki, skutkujące czerwonym nosem. Dzis musiałam się spieszyć wyjątkowo bo na 16.45 Młoda miała swój pierwszy turniej szermierczy, więc w pełnej gotowości czekałyśmy na trenerów, którzy się spóźnili, albowiem stłuczkę zaliczyli po drodze ;) Turniej nie zdążył się zacząć (podłączanie sprzętów) a już musialam biec na zebranie rodziców. Mnóstwo pożytecznych informacji tam zdobyłam i stałam się odpowiedzialna  za kupienie nagród książkowych na zakończenie roku.  Zebranie trwało godzinę i zdążyłam jeszcze wlecieć na odbieranie dyplomów przez dzieciaki. Byl to pierwszy taki turniej w szkole i następny planowany jest na wiosnę. Turniej dziewcząt i chłopców we florecie podobno wypadł wprost rewelacyjnie, obejrzałam na kamerze jednego z tatusiów walkę Łucji. Bardzo profesjonalna i bardzo przegrana :)…

usuń na zawsze

Zro­zumiałam tę oto za­sad­niczą lek­cję. Żeby przet­rwać, mu­sisz się nau­czyć żyć bez nicze­go. Pier­wszy umiera op­ty­mizm, po nim miłość, na końcu nadzieja. Mi­mo to mu­sisz trwać. J. Caroll

czyściłam konto mailowe ze spamu
zaznacz wszystko
usuń na zawsze
proste, szybkie, skuteczne


a potem przyszedł ktoś, powiedział - chodźmy na spacer, tak pięknie wieje i jest tak niebezpiecznie ślisko. Poszłam, żeby usłyszeć szum wiatru, usłyszałam słowa, które trafiły mnie prosto w serce. A myślałam, że nie mam serca. To było tak niewiarygodne, powiedziane z lekkim wzruszeniem ramion. Na końcu zdania, nie było przepraszam.  I poczułam, że znów stoję na drugim piętrze akademika, 14 lat temu, zdjęcia, które chciałam mu pokazać wypadają mi z dłoni. I są słowa, te, których najbardziej się boję, a które w końcu muszę usłyszeć. A potem zostaje ciemność i cisza.
A ja skulona leżę na łóżku i po kolei zaznaczam każdy dzień i każde wspomnienie

usuń na zawsze

a potem wstań i żyj bo i tak nikogo nie obchod…

Dzieciństwo Jezusa J.M. Coetzee

Jeżeli zaczynając czytać tę ksiazkę, miałam jakieś blade pojęcie o czym ona jest i jaką historię mi opowiada, o tyle kończąc ją, nie mam pojęcia co autor miał na myśli. Wiecej jednak- uważam, że zmylił mnie kompletnie, ale zrobił to w tak genialny sposób, że mu wybaczam ;)  Serio- zabrakło mi trochę inteligencji, żeby skumać, jakie jest przesłanie tej historii. Bo proza sama w sama w sobie- wyborna.   W skrócie- Simon i pięcioletni David przybywają do obozu dla uchodźców. Simon opiekuje się chłopcem i obiecuje znaleźć mu matkę. Poczatkowo powieść jest typowo kafkowskim horrorem, w którym bohaterowie błądzą i nie mogą zrozumieć reguł gry. Ale szybko okazuje się, że rzeczywistość nowa jest życzliwa, ludzie przyjacielscy, a wszystko bardzo nierealne. Simon znajduje pracę, wszyscy widzą jego ogromne przywiązanie do Davida, a także to, że chłopak jest niezwykły. Pewnego dnia Simon widzi Ines i postanawia, że właśnie znalazł chłopcu matkę, po czym odstępuje tej dwójce swoje mieszkanie...  …

ślady na piasku i kręgi na wodzie

w dawnych czasach prowadzenia tego bloga, dobre 5-6 lat temu, bylo tu dużo poezji, trochę radości i sporo nadziei czytam siebie i trochę nie wierzę, że naprawdę bywałam tak radośnie rozszczebiotana, czytam pod spodem nadzieję na to,co może się wydarzyć, ekscytację życiem..
a teraz wiem, że się wydarzyło  i na nic były wszystkie nadzieje, bo skończyło się tak jak miało się skończyć. uratowałam świat, ale nie uratowałam siebie, może trzeba było odwrotnie ? tego przecież się nie dowiem, a dywagacje prowadzą donikąd
ja dzisiejsza trochę zazdroszczę tamtej sobie. A jednocześnie mam silne przekonanie, że zawsze byłam taka jak dziś, potrzebowałam niektórych historii, żeby stwardnieć, znaleźć dystans, żeby zobaczyć kim jestem. Pogodzić się z sobą i przestać karmić złudzeniami. Nauczyłam się nie dziwić i nie pytać. Ja, która nieustannie byłam ciekawa świata - już nie jestem. Wiem o nim wszystko, czego potrzebuję i nie chcę wiedzieć więcej. Nie pociąga mnie wizja przygody, ani wąskich włoskich…

leżenie mi służy ;)

i choć jutro muszę iść do pracy to dziś jeszcze całkowicie pochłonięta jestem leżeniem i lekturą..
"-To nie jest świat możliwy- mówi- To świat jedyny. O tym, czy jest najlepszy, nie decydujesz ani ty, ani ja."  J.M. Coetzee "Dzieciństwo Jezusa"
nie pamiętam kiedy ostatnio zaczęłam czytać książkę i tak totalnie w nią wsiąkłam, historia, sposób narracji, a przede wszystkim język i fabuła. Lubię ten surowy styl i zafascynowały mnie losy uchodźcy Simona i małego Davida.
więc resztę opowiem jak skończę ;)

leżę ...

bynajmniej, nie uwaliłam się jak zwierzę :) jak kiedyś Kukiz śpiewał

leżę bo cierpię
znaczy po niebieskiej tabletce cierpię mniej, ale temperatura nie odpuszcza i nadal jest ponad 39

czytać można, bo można robić wszystko co sie da na leżąco :) Lekarz nie zabronił. Więc porządkuję to co niedoczytane do końca, albo odłożone do powtórnego przeczytania. 
 I najpierw "Wychowanie bez nagród i kar", które zaczęłam miesiące temu i które jest w pewnym sensie objawieniem, że można tak pisać o relacjach z dziećmi i wychowywać je w duchu poszanowania reguł, bez stawiania warunków, kar, nagród, mówienia o konsekwencji. Wspaniałe, że coraz więcej osób widzi człowieka w człowieku, nawet tym małym, a nie charakter do złamania, albo worek treningowy (przemoc psychiczna, kary, groźby, to też przemoc).
Drugi raz łyknęłam "Odkryć życie na nowo" de Mello. Najchętniej nie rozstawałabym się się z tym maleństwem :)) De Mello tak pięknie i dobitnie pisze o naszym uzależnieniu od innych lu…

małe przyjemności

ponieważ już postanowiłam zrobić przerwę w samoudręczaniu, to trzeba jakoś zagospodarować czas i myśli ;)
Zatem otworzyło się przede mną niebo przyjemności i radości, nic tylko brać :). Oczywiście byloby pięknie mieć takie niebo na wyciągnięcie ręki, więc postanowiłam być sama dobra dla siebie ;)
uwielbiam sobotnie poranki, kiedy wreszcie mam czas przygotować sobie ulubioną kawę w mojej łaciatej kawiarce. Dobrze palona, aromatyczna kawa, trochę mleka i wysoka piana, którą zawsze usiłuje pożreć mi moje dziecko ;) Lubię też ogarnąć szybko mieszkanie i wyjść na spacer z Łucją, zwłaszcza gdy jest tak pięknie jak dziś, a Młodej nie zamyka sie buzia. I gdy spotykamy sąsiadów, gadamy, umawiamy się. To miłe.
A wczoraj, w ramach znudzenia własnym wizerunkiem nagle i spontanicznie pofarbowalam włosy. Cale życie chciałam mieć kasztanowy odcień i kombinowałam z róznym kasztanami, aż zrezygnowałam, bo nie udało się osiągnąć efektu. I wzięłam wczoraj kolor złocisty ciemny brąz... I cóż ... No poru…

:)

Moja mała Amelio, twoje kości nie są ze szkła. Możesz zderzać się z życiem. ("Amelia")
tak to jakoś było w filmie, prawda? i ja to sobie powtarzam i powtarzam jeszcze kilka rzeczy, które mają mnie zmotywować do podejmowania odważniejszych decyzji. Do życia, jakiego bym dla siebie chciała. Jakoś trzeba zacząć ;)
A potem już będzie łatwiej.  I tak jak chcę ;)
Dobrze ?  :P

czwartek z kawą

„-Czy nigdy nie miała pani uczucia, że coś może panią ominąć? Jakaś przygoda niespodzianka, jakaś nowość, coś czego pani nie zna.
-Miałam takie uczucie zanim tu przyjechałam, ale już nie mam. Nauczyłam się, że człowiek może przeoczyć tylko samego siebie”.

E.M.Remarque

dawno nie miałam takiego ataku senności jak dziś, ba! jak stałam dziś i czekałam aż uda mi się w lewo skręcić to lekko przykimałam w aucie :) Obudził mnie dopiero klakson wściekłej ciężarówki z meblami. Ale oj tam...
Tak sobie pomyślałam właśnie że za chwilę mija rok jak mam prawo jazdy i pół roku posiadania auta. A umiejętności nadal... hmm... ...

no, ale przecież mam inne talenty :P

upadek... :P

Własnie odebrałam Łucję z jej pierwszego balu karnawałowego w szkole
Rozemocjonowana wpada w moje ramiona i krzyczy na cały głos
- WIESZ CO BYŁO ??
- nie
- NIE UWIERZYSZ CO BYŁO !!!!!??
- no co?
- BYŁO SUPER EXTRA!  i wiesz co było ???
- no powiedz :)
- DISCO POLO BYŁO !!!!!!
(szczęście w oczach niewyrażalne :P:P:P)

Matka załamana. Ojciec załamany.
A dziecko z pieśnią na ustach (ona taaaańczy dla mnie !!!!) poszło się kąpać

:P

poniedziałek, a więc

...

tak, to Baśka, koń który tak podle zrzucił Młodą z grzbietu :) Koń, na którym Łucja chce jeździć, ale na razie nie galopować. Spoko, powoli znów pokocha galop i wiatr we włosach.
Dziś słońce. Po wczorajszym szarym zen zostało samo zen. :)


Jeśli myślisz, że jesteś pokonany to jesteś.
Jeśli myślisz, że nie śmiesz to nie śmiesz.
Jeśli chciałbyś zwyciężyć, ale myślisz, że nie umiesz,
to prawie pewne, że tego nie dokonasz.

Jeśli myślisz, że przegrasz, to już przegrałeś,
ponieważ za świata to odkrywamy,
sukces zaczyna się od woli sukcesu,
A wszystko to tkwi w stanie Umysłu.

Jeśli myślisz, że inni są lepsi, to są –
żebyś się wzbił, twoje myśli muszą szybować.
Musisz być pewny siebie, zanim
kiedykolwiek zdobędziesz jakąś nagrodę.

Życiowe bitwy nie zawsze wygrywa
silniejszy czy szybszy przeciwnik,
ale prędzej czy później tym, kto wygrywa,
jest ten, kto myśli, że potrafi.


[Walter D. Wintle]

zen

Szaro po horyzont...
Gdybym była Emmą to bym napisała o tym fajny wiersz. Ale cóż. Porzeźbię krotką prozę.

Jadę.
Nieustannie się przemieszczam i nieco mnie to nadwyręża. Jeszcze wczoraj plaża i mewie wołanie, dzis zalana deszczem Wielkopolska. Ale to za 4 godziny... Aktualnie zachodniopomorskie. Szare.

Nadal nie wysciubiam nosa poza własne granice. Z tym, ze doroslam juz troche i ustaliłam kierunek ruchu. Błędnik przestał szaleć i okazało się, ze równowaga jest do osiągnięcia.
Osiadam na mieliznach własnych myśli. Pojednałam się z bylejakością i wszystkojednością.

Cudowne zen szarości.

coś tam

przyznam, że niewiele mam ostatnio do powiedzenia, jakieś coś tam od czasu do czasu,by blog nie umarł, gdyż nie mam czasu na uroczysty pogrzeb :P chwilowo spać mi się chce, od siódmej jestem w pracy i nawet poranna przebieżka nie ocuciła mnie. Nic, a nic.
Żyję na poziomach niskich i bardzo niskich, co nie znaczy, że jest źle. Widocznie takie znalazłam sobie miejsce i odpowiada ono moim potrzebom. Nie wyściubiam nosa poza świat wewnętrzny, na starość robię się introwertyczna ;) Nadal dużo myślę, ale małą mam potrzebę dzielenia się swoimi przemyśleniami, przytłacza mnie liczba ludzi, którzy muszą to robić, blogi pełne są historii ludzkich, zdjęć, muzyki i opowieści. Dobrze wiedzieć, że gdzieś, poza mną jest świat tętniący życiem.

(i w jednym z takich miejsc znalazłam tę uroczą myśl:

Stosując jakikolwiek ograniczony model przyjmujesz perspektywę: „tego nie da się zrobić”. Nie oznacza to jednak, że faktycznie nie można tego wykonać. Oznacza to jedynie, że wykonanie danej rzeczy jest mało …

Nowy

tak, oczywiście, słucham Trójki bardzo mi z tym milo dobrze
oczywiście, że miałam fajnego Sylwestra, tańczyłam, jadłam, spacerowałam, ganiałam się nawet ;) i przez całą imprezę wypiłam jedno piwo i lampkę wina. Więc nic dziwnego, że już o 8.30 byłam na nogach. A potem poszłam na spacer, dzięki oznaczeniu ścieżki dla biegaczy wiem, że pokonałam ponad 10 km :)  A potem obejrzałam w końcu "Labirynt", poruszył aż do bólu brzucha. Rację mają ci, którzy umieszczają go w pierwszej dziesiątce filmów 2013 roku... Obejrzałam jeszcze przezabawne "Porachunki" Luca Bessona z cudownym R. De Niro. Więc teraz czas na książkę.
Liczę na spokojny rok 2014, Emma życzyła mi, żebym nie zapomniała o brykaniu i wierzganiu ... Hmm.. Mam wrażenie, że lepiej nie wierzgać :))) Przynajmniej mniejsze szanse na nabicie sobie guza :)
miłego roku!