Przejdź do głównej zawartości

wieczorem


rozleniowiona jestem okrutnie, po tygodniu urlopu wracam do pracy

w sumie to dobrze, bo już mi się chciało wrócić do cywilizacji
ukoronowaniem dzisiejszego męczącego dnia (330 km w aucie) był "Hobbit" cz.2 :)) Jak to napisano w jakiejś recenzji- bardziej do oglądania, niż do rozumienia :) Co nie znaczy, że kiepska rozrywka, wręcz przeciwnie. Akcja płynie wartko i intensywnie, smok zieje ogniem, a dobro musi zwyciężyć, ale to dopiero za rok :P
 Z przyjemnością przeczytałam w te święta trzy skandynawskie kryminały i pożądam obecnie ambitniejszych rozrywek, na szczęście mam Myśliwskiego dopiero uszczkniętego, więc oddam się lekturze za chwilę.


Na dowód, że było miło i dość pogodnie:







A ja sama też rozpogodziłam się w te święta, bo ile mozna męczyc ciągle to samo i w kółko katować się kiepskimi myślami. Mądrzejsza może nie jestem po tym wszystkim, ale trochę bardziej zdystansowana, znalazłam gdzieś cytat z Murakamiego, który mi się spodobał ( z zastrzeżeniem, że nadal uważam Murakamiego za grafomana jednak, co nie znaczy, że czasem nie popełni czegoś znośnego :P:P:P)

Tylko z rozpaczy, utraty złudzeń i smutku może narodzić się radość. Nie istnieje prawdziwe szczęście bez rozpaczy. To naturalna kolej rzeczy. Oczywiście z miłością jest tak samo. (...) Ludzie bez serca to jakby senne mary. Pogoń za nimi jest bez sensu. Czy chcesz takiego życia i to na wieczność? Czy sam chcesz zamienić się w marę?
— Haruki Murakami, "Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland"

Komentarze

synafia pisze…
Właśnie miałam zabrać się za pierwszą w moim życiu książkę Murakamiego. I przeszło mi ;)
Julia K pisze…
A ja zmęczona okrutnie intensywnym weekendem :(
I nie ma perspektyw na odpoczynek.
Ojjjj poszwendałabym się po plaży, jakby tak mi zaliczkowo ktoś urlop podarował ;)

P.S. Nie goń za nim...jest bez serca, to już dawno ustaliłyśmy :P
J. pisze…
Julka- dam Ci znać następnym razem i zrobimy synchro urlopów i płazimy razem po plaży :))

PS- wiem :) nie gonię:)

Synafio- ależ nie!!! musisz przeczytac i sama sobie wyrobić opinię ! :*
Julia K pisze…
Poproszę o wiosenno-letnie synchro :P
J. pisze…
tak będzie :))

Popularne posty z tego bloga

a potem

"To było wszystko. Albo raczej nie wszystko, bo nigdy nic nie jest pełne, wykończone;nie sam cios przecież sprawia nam cierpienie, lecz te rozwlekłe, ciągnące się później następstwa ciosu, te śmieci, które się po nim walają i które trzeba uprzątać, wymiatać z progów rozpaczy. ”

— William Faulkner
ta miłość była wyborem głupim, złym, nieodpowiednim, ale wyborem
pamiętam ten dzień w styczniu 2012 roku, w którym podjęłam decyzję świadomość błędu przyszła nieco później, jeszcze później wymiatałam z progów rozpaczy swoje złudzenia i nadzieje.
od dłuższego czasu nie umiemy już ze sobą rozmawiać, od nieco krótszego nie utrzymujemy kontaktu. Trzeba było kilku miesięcy i tytanicznej pracy nad sobą, żeby to w sobie ułożyć, może nie zrozumieć, bo nie ma wytłumaczenia. Ale poskładać, posprzątać.
wszyscy (świadomi i mimowolni) świadkowie tej historii odetchnęli z ulgą
życie toczy się dalej, bo przecież nie mogłoby stać sie inaczej w międzyczasie wydarzyło się wszystko to, co musiało się wydarz…

I rad jestem, że są przestrzenie na świecie/ Bardziej niewiarygodne, niż miedzy mną a Tobą...

to ja dziś będę się dziwić pozostawać w swym zdziwieniu będę, ale życiowe rozkminy zawsze prowadzą mnie na dziwne manowce
otóż rok temu, 4 maja, siedziałam gryząc pazury z ekscytacji- co też M wymyśli na moje urodziny... Serio.  Oczywiście następnego dnia okazało się, ze nie wymyslił nic, a ja czułam się żałośnie, z każdym rokiem coraz żałośniej
doprawdy nie mogę dziś pojąć, czemu i po co robiłam sobie taką krzywdę, ale wiem już na pewno, że te czasy minęły i nie wiem, czy są przestrzenie na świecie bardziej niewiarygodne, niż między nami (że skorzystam nieco z tekstu piosenki). Wiem za to, czego w życiu nie chcę, unikam i od czego ucieknę. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jestem mądrzejsza. Bo chyba tu zawsze mam constans, trochę nabędę mądrości, trochę jej stracę, bilans mam na zero...
Dzień przed urodzinami mogę powiedzieć, że już nie czekam. ani na zmiany, ani na niespodzianki, ani na nic. Mam wszystko. To też jest dziwne, bo rok temu uważałam, że nie mam nic, skoro nie mam jego. O…
czasem mam wielką ochotę coś napisać, ale wszystkie słowa zostają we mnie
ściśnięte

czasem udaje mi się rozmowa, ale większość z tego, czym chciałabym się podzielić zostaje we mnie

wolę myśleć, że po prostu to taki czas i jeszcze skończy się to przeraźliwe osamotnienie
ale może tak się stać, że nie

łatwiej mi jest, kiedy miliony obowiązków zajmują mi głowę i ręce i kiedy daleko jestem od ludzi
uwieram samą siebie, ale to stan permanentny

chyba nie mam drogi ucieczki od tego, co się wydarza, po prostu przyjmuję
wiedziałam, że będzie trudno, ale nie doszacowałam chyba stopnia trudności
miałam kiedyś pewność, że dam radę, ale pewność mi się skończyła
to nawet zabawne, czasem

nie wiedzieć czy i jak zniesie się kolejny dzień
jakby się niosło coraz cięższy kamień

nie odwracam się za siebie, moja przeszłość to moja największa porażka