Przejdź do głównej zawartości

pad

soczyście siarczysty pad na dupę

w potyczce ja- grawitacja, wygrywa grawitacja :P

Nazbierało się trosk i zmartwień nieco. Trochę przygniotły mnie, trochę poszerzyły horyzonty.

chodzi głównie o Łucję, zaczęło się od potwornej jelitówki w ubiegłą środę, teraz kaszel i zmęczenie. Takie zmęczenie całokształtem. Szkoła... Nie wiedziałam, że aż takim stanie się obciązeniem psychicznym, że zmusi mnie do przyjrzenia sie sytuacji po raz kolejny i podjęciu decyzji, które wymagają rozmów, ustaleń, tłumaczeń... to nie jest dobra szkoła. O ile fraza - dobra szkoła oznacza miejsce pozytywne i przyjazne. Cóż. Musimy sobie z tym poradzić. I to jak najszybciej. Widziałam, że spotkają sie w jednej klasie dzieci z różnych środowisk, ale nie liczyłam się z taką eskalacją przemocy i bezradnością nauczyciela. To prawda, że nauczyciel ma małe pole manewru, ale prawdą też jest, że brak mu elastyczności i cierpliwości. I tu dochodzimy do drażliwej kwestii stosunku do pracy. Ja jestem rozliczana z mojej pracy sumiennie i bez skrupułów, jeśli popełnię błąd, muszę go naprawić. Jeśli jestem zmęczona, to moja sprawa. Ciągle tłumaczymy nauczycieli, że zmęczeni, biedni, że młodzież trudna... Pewnie tak, ale faktem jest też, że niewielu znam pedagogów, którzy podchodzą do dzieci z entuzjazmem lub choćby zrozumieniem. Uważam, że jeśli ktoś czuje się wypalony, zmęczony i nie na miejscu to powinien zmienić pracę. Proste?
No jasne, że nie. Dlatego jest jak jest.
Poza tym- niestety po upadku z konia Luśka miała wczoraj ogromne opory przed jazdą, trochę potrenowała na kucu, a potem jeździła już razem z instruktorką na dużym koniu. Aśka jest fajną, młodą dziewczyną i Łucję bardzo lubi, więc gadały sobie, opowiadały i przygotowywały się do nastepnej jazdy. Jeśli nadal będzie lęk i opór, to znów razem. Powoli. Nic na siłę :) Cieszą mnie właśnie takie sytuacje i takie podejście. Można cynicznie uznać- płacisz to masz.

Poza tym nie dzieje się wiele. Ciastka upieczone, prezenty spakowane, wyjeżdżamy w sobotę, bo w niedzielę T. jeszcze na dorsza płynie. Pogoda piękna, rozterki egzystencjalne dziś śpią. To i ja odpocznę. Choć chwilę.

Komentarze

synafia pisze…
Odpocznij. I trzymaj się! To chyba taki teraz czas - kiepski. Ale po burzy zawsze przychodzi słońce.

Ściskam mocno.
J. pisze…
:*:*

dzięki!
fischerwoman pisze…
Dobrze, że święta za pasem - wszyscy odpoczniecie a zwłaszcza Łucja. Buziaki dla Was!
Julia K pisze…
A wiesz że siarczysty pad na chudą dupę bardziej boli ;P

A Łucja...może ma za dużo zajęć dodatkowych. Przecież to taka kruszynka.

Odpoczywajcie obydwie, żegnać się na razie nie będę :))))
Brombie pisze…
A ja nic nie napiszę, bo mi się nie chce dzisiaj...
J. pisze…
Fischer- liczę na odpoczynek :*:*

Julio-nie chodzi o zajęcia dodatkowe, zreszta ma tylko konie, które kocha i szermierkę, która daje jej mnóstwo radości :))))

Brom- witaj w klubie :*
Anonimowy pisze…
kochana, jak ja to dobrze pamietam, jak malina poszla do szkoly a ja po raz pierwszy od jej urdzin pomyslalam, ze niestety jednak - jak to juz dawnoorzewidywalam - nie nadaje sie na matke. codziennie od nowa bylam zalamana ta szkola. przez 7 lata czulam, ze jest cudownie,a tu nagle bam! szkola. dopiero teraz jest znow dobrze. wytrzymaj. fajnie by bylo zeby wszyscy nauczciele umieli obchodzic sie z dziecmi ja ta instruktorka jazdy konnej...
bez szans.
ale po tym trudnym czasie, bedzie lepiej. jakos czuje, ze macie troche podobnie jak my.

lylowa

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …