Przejdź do głównej zawartości
"Gdzieś w cen­trum mias­ta, które tkwi w każdym z nas, leży cmen­tarz sta­rych miłości. Szczęścia­rze, za­dowo­leni ze swo­jego życia i z te­go z kim je dzielą, prze­ważnie o nim nie pa­miętają. Nag­robki są wyb­lakłe lub po­wyw­ra­cane, tra­wa nies­koszo­na, wszędzie ple­nią się jeżyny i dzi­kie kwiaty. U in­nych miej­sce to wygląda dos­tojnie i schlud­nie jak cmen­tarz woj­sko­wy. Kwiaty pod­la­no i ułożono, wy­sypa­ne tłuczem ścieżki są sta­ran­nie zag­ra­bione. Wi­dać śla­dy częstych odwiedzin.

Cmen­tarz większości z nas przy­pomi­na szachow­nicę. Niektóre po­la są za­nied­ba­ne al­bo wręcz leżą odłogiem. Kto by so­bie zaw­ra­cał głowę nag­robka­mi – czy też miłościami, które pod ni­mi spoczy­wają? Na­wet naz­wiska za­tarły się w pa­mięci. In­ne gro­by po­zos­tają jed­nak ważne, choć byśmy niechętnie się do te­go przyz­na­wali. Od­wie­dza­my je często – prawdę mówiąc – zbyt często. Nig­dy nie wiado­mo, jak się będziemy czu­li po wyjściu z cmen­tarza: cza­sem będzie nam lżej, cza­sem ciężej na duszy. Nie sposób prze­widzieć w ja­kim nas­tro­ju będziemy wra­cać do do­mu te­raźniej­szości." J. Carroll


  Zastanawia mnie, co dzieje się z tymi wszystkimi miłościami, które powołaliśmy do życia, z tymi, które były nie chciane, nie dostały wzajemności, albo zwyczajnie - zblakły, zbrzydły, umarły. 
 Była energia, były motyle, kaskada świateł, zachwyt absolutem. Co począć z tym niechcianym, powołanym do życia uczuciem, które nie jest nikomu potrzebne? Co zrobić, kiedy kończy się, to, co w założeniu miało trwać wiecznie? 

dokąd odchodzą nasze miłości ?





Komentarze

broszki pisze…
Też się czasami nad tym zastanawiam.. ;-)
Julia K pisze…
Ja już wiem co z tą miłością :)
Myślała, myślała i wymyśliła.
Bo tak...wyobraź sobie że ta miłość to piłka.
Rzucasz ją komuś i jeśli on jej nie chce oddaje Ci ją. Spotykasz kolejnego faceta i znów rzucasz, a on ją przyjmuje. Jeśli będziesz chciała od niego odejść piłka zostaje u niego. Po świecie krążą miliony takich piłek...
Trochę porąbana ta moja wizja
wiem
Ponieważ wierzę w to, że myśl jest energią i miłość jest energią i wszystko nią jest, więc te niechciane, nieurodzone miłości, nie znikają. Albo się przekształcają w coś innego. W co? Może świat woła, gdzie jest najbardziej potrzebny budulec i tam lecą? Recykling?
Albo krążą takie nietknięte i nieśmiertelne po orbitach niebieskich, razem z całą masą złomu kosmicznego.
Nie sądzę żeby jakaś miłość do kogoś, mogła być użyta do kogoś innego. Tamta powstała tylko dla tej konkretnej osoby i dla nikogo innego. Kiedyś powstanie nowa.
Anonimowy pisze…
jestes prawdziwa poetka.
te milosci istnieja gdzies w przeszlym wymiarze czasu.

moj cmentarz to jest tak zarosniety trawa, ze chyba nawet nie wiem gzei go szukac.

lylowa
J. pisze…
Broszki- a wnioseczki jakieś są ?:)

Julia- wizja sportowa :);*

Magda- krążą nietknięte i nieśmiertelne po orbitach ...Dobrze żeby wszechświat się rozszerzał więc ;)

Lylowa- szczęściaro !
Julia K pisze…
Pffff....
nie podoba się to wymyśl swoją wersję
Emma Ernst pisze…
Hm.
Ja myślę, że one nie odchodzą. Są w nas, tylko zepchnięte na drugi plan, bo akurat na pierwszym występuje gwiazda sezonu ;-)) Ten sezon może trwać całe życie lub jeden weekend...
Tamte miłości zasilają to, co się dzieje teraz na scenie, lub wysysają z tego sens...

Świąteczne uściski, Dżej :)
Nie myśl za wiele w te święta ;P
J. pisze…
Dzieki Emmo:-)

obiecuje ze w ogóle nie będę myśleć :-) tylko jeść :-P
Emma Ernst pisze…
Koniecznie! Jedzenie ma kolosalną przyszłość ;-P

Popularne posty z tego bloga

widzę w sobie starość
w swojej twarzy widzę następstwa wszystkich decyzji, które podjęłam
nieuchronność i brak ratunku
inaczej nie mogłam postąpic
człowiek nie jest kowalem swego losu, wykuć może tylko cząstkę z tego, co umie, co obejmie sercem lub rozumem

dopiero teraz, dziś, od niedawna, widzę siebie we wszystkim, a nie widzę sobą

życie mnie kompletnie nie bawi, ale szanuję fakt, że je mam

o tym, że się porobiło

a bo jak szaleć to szaleć

wolałabym może szukać nowej chaty gdzieś w Trójmieście, tymczasem jednak postanowiliśmy poszukać w zapyziałym obecnym mieście
decyzja podjęta wczoraj, dziś już, po rozmowach z agentem, wiem, że lekko nie będzie, ale najważniejsze, żeby było tak, jak chcemy
i sprzedajemy działkę
i chyba nie mamy już nic więcej na sprzedaż, chociaż, kto wie.. ;)

kryzys wieku średniego okołourodzinowy ... pędzę od zmiany do zmiany, przesuwając tak zwane granice komfortu, sekunduje mi wiernie dziecko, które podjęło decyzję o zmianie szkoły

co jeszcze wymyślę, nie wiem, ale napływające czasem na skrzynkę zapytania, czy chciałabym wziąć udział w tej, czy innej rekrutacji, kuszą

no i tak

trzymajcie kciuki, żebym ogarnęła
i kiedyś się zatrzymała

i może

może to tak własnie jest, że tylko czas :)

niekoniecznie leczy rany, ale daje przestrzeń na oddech, na myśl, na kolejne kroki

i naprawdę nie wiem, jak stamtąd jestem tu :)
ale jestem

tu, gdzie oddycham głęboko, ale doceniając kazdy oddech
tu, gdzie mam swoje miejsce, ale ze swiadomością, że nie jest na zawsze
tu, gdzie mam przestrzeń, ale wiem, że podlega ona nieustannym zmianom

i naprawdę nie wiem, czemu ze zwariowanej na punkcie crossfitu wariatki stałam sie wielbicielką jogi i propagatorką pilatesu :P (jak pisze jedna z moich ulubionych blogerek -Życie to nie Simsy. Przestań atakować pasek postępu. Blog tu)
to znaczy wiem, że potrzebowałam do tego bardzo bolesnej kontuzji, co w efekcie prowadzi do jednego wniosku, że muszę solidnie dostac po dupie (no w kontekście mojego zerwanego mięśnia to dawet dosłownie :d), żeby zmądrzeć

jest to wniosek, w gruncie rzeczy mało optymistyczny, choć mówiąc serio, kiedy kazdy ruch kończy się i zaczyna bólem, wtedy człowiek zaczyna zastanawiac się, …